Bryson DeChambeau. 2020 US Open at Winged Foot Golf Club. New York, USA, 20 September 2020. EPA/JUSTIN LANE Dostawca: PAP/EPA.

Bryson Dechambeau mistrzem U.S. Open Championship!

Bryson DeChambeau odmienia oblicze golfa. Czy nam się to podoba, czy nie. Ten wyłamujący się ze wszystkich schematów 27-latek, naukowiec, geniusz, rewolucjonista, miłośnik przerzucania ton żelastwa i sporej dawki białka w codziennym jadłospisie, właśnie w demolującym stylu sięgnął po pierwsze trofeum wielkoszlemowe, zostając mistrzem U.S. Open Championship jakiego świat nie widział!

Niedziela na West Course Winged Foot Golf Club była naprawdę brutalna. Legendarne pole, na którym Otwarte Mistrzostwa Stanów Zjednoczonych rozgrywane były już po raz szósty nie chciało poddać się bez walki, a warunki tam panujące sprawiły, że znalazł się tylko jeden śmiałek, który zdołał zagrać rundę poniżej par, którym jak nietrudno się domyślić był Mr. DeChambeau. Tylko  trzech graczy upragniony par jakimś cudem wydusiło, a pozostałych 57 zanotowało w niedzielę mniejszy lub większy PLUS, w tym soczyste +12, uzyskane przez nie tak dawnych zwycięzców na PGA TOUR i European Tour – Sebastiána Muñoza i Christiaana Bezuidenhouta.

W takich okolicznościach 67 Pana Dechambeau wyglądało jak z innej planety, a nawet galaktyki. Taktyka, zakładająca zagrania driverem ile fabryka dała, połączone z absolutnym nieprzejmowaniem się, czy piłka wyląduje na fairwayu, czy w bardzo dorodnym roughie, okazała się zwycięska. Bryson po prostu ignorował jakiś tam rough na Winged Foot, ponieważ dysponując nadludzką wręcz siłą, bez problemu potrafił wyszarpać stamtąd piłkę oraz zagrywać ją na, znajdujący się w jego przypadku dużo bliżej niż dla innych, green. To genialnie prosta taktyka, możliwa do wykonania tylko przez, zaopatrzonego w trwogę wzbudzającą niesamowitą górę mięśni, Brysona, który tego pięknego popołudnia trafił sześć fairwayów, zanotował samotnego bogeya, dwa birdie, eagla i czternaście parów!

 

 

DeChambeau został trzecim graczem w historii po Jacku Nicklausie i Tigerze Woodsie, który wygrał: US College, US Amateur i US Open: „To zaszczyt. Nie wiem co jeszcze powiedzieć. To mnóstwo ciężkiej pracy. Być w takim towarzystwie jest dla mnie wyjątkowe. Zawsze będę to doceniał”.

21-letni Matthew Wolf również uderzający nieprawdopodobnie daleko, jednak skonstruowany zupełnie odmiennie od swojego napakowanego kolegi, miał szansę zostać pierwszym od 107 lat zwycięzcą debiutantem. I „prawie” tego dokonał, będąc liderem mistrzostw po 54 dołkach, z dwoma uderzeniami przewagi nad późniejszym pogromcą. Pierwsze osiem dołków rozegrał na +3, trafiając dającego nadzieję eagla na dziewiątce. Grający razem z nim Bryson po jedenastu dołkach był (-3), a Wolff stracił kolejne uderzenia na dołkach 10 i 14. W tym momencie przewaga DeChambeau wynosiła już cztery uderzenia, a po doublu Wolffa na szesnastce wzrosła do sześciu. I tak pozostało już do końca.

Na trzecim miejscu znalazł się triumfator The Open Championship z 2010 roku – Louis Oosthuizen (+2). Czwarty był Harris English (+3), a piąty Xander Schauffele (+4).

 

 

Bryson Dechambeau nazywany jest pieszczotliwie The Golfing Machine, ze względu na książkę Homera Kelley’a, która jest jego  biblią golfa. Teraz ta dobrze naoliwiona maszyna jest cięższa o ponad dwadzieścia kilogramów żywych mięśni, w porównaniu do początków swojej zawodowej kariery.

DeChambeau niewątpliwie ma umysł wynalazcy i innowatora. Najpierw wpadł na pomysł gry żelazami tej samej długości. Dla poprawy wyników na greenach nie tak dawno sięgał po mały cyrkiel – wynalazek znany ludzkości tysiące lat, jednak nigdy wcześniej nie zaprzęgnięty do takiej roli. Wcześniej zapragnął puttować, ustawiając się na wprost dołka, z piłką na prawo od prawej stopy, trochę podobnie do gracza w krokieta. Jego pomysły i wynalazki zawsze były solą w oku władz golfowych, komitetów sędziowskich, włodarzy golfa, czasami kibiców. Nie gra przesadnie szybko i potrafi w zaskakujący sposób kłócić się z sędziami w sprawach wydawałoby się absolutnie niepodważalnych.

 

 

Jego wciąż trwający i jednocześnie najbardziej spektakularny eksperyment polegał na sprawdzeniu, czy przechodząc niezwykłą transformację i pakując sobie na barki potężną masę mięśni, przemieni się z gracza uderzającego piłkę na bardzo solidne odległości, w kogoś kto bez pardonu znokautuje całą stawkę w statystykach długości uderzeń, posyłając piłki z dziecinną łatwością i bardzo regularnie, na nieprawdopodobne dystanse.

W październiku 2019 roku obiecał, że w następnym sezonie będzie wyglądał: „jak inny człowiek”. Rzeczywiście, Bryson dorzucił od tego czasu sporo masy. Rozpoczynając poprzedni sezon ważył 88 kilogramów, w grudniu wartość ta podskoczyła do 102 kilogramów i to nie był wcale koniec drogi. Aktualnie jest to jakieś 110 kilogramów plus! Szczególnie zintensyfikował wysiłki przez trzy miesiące koronawirusowej przerwy, kiedy to zgrabnie dołożył prawie dziesięć kilogramów.

 

 

Dwa sezony temu prędkość na jaką Bryson rozpędzał piłkę to było jakieś 175 mph. Teraz potrafi bez problemu generować 196 mph, posyłając ją często ponad 340 jardów w powietrzu. W zakończonym moment temu sezonie 2020 uplasował się na pierwszym miejscu statystyk długości uderzenia z tee. Sezon wcześniej był dopiero 34, a rozpoczynając karierę PGA TOUR w sezonie 2017 – plasował się na miejscu 45.

 

 

Oczywiście, jego najnowszy eksperyment się powiódł. Cel został osiągnięty i wszyscy mogą być pod wielkim wrażeniem, jednocześnie nieco obawiając się kierunku, jaki wskazał mistrz 120 U.S. Open Championship. Scenariusz, który widnieje w najbliższej przyszłości nie jest jednoznaczny, ale możemy spodziewać się, że od tej pory znajdzie się armia „dzieciaków”, która będzie chciała pójść tą ekstremalną drogą, uznając to za jedyny sposób na pokonanie konkurencji, zmieniając drastycznie rozmiary swoich mięśni i wielkość swoich organizmów. Czy to jest najlepszy scenariusz dla naszej wspaniałej dyscypliny? Każdy może mieć swoją opinię na ten temat.

Gratulacje dla zwycięzcy!

 

Napisała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni