Tyrrell Hatton. 2020 Masters Tournament at the Augusta National Golf Club. EPA/ERIK S. LESSER Dostawca: PAP/EPA.

Hatton z czwartą gwiazdką, Kim wygrywa w Kalifornii

Tyrrell Hatton sporo gestykuluje, rozmawia sam ze sobą, wścieka się z dużą łatwością. Po wyglądającym dla przeciętnego kibica na genialne zagranie, on reaguje często jakby właśnie trafił w trybuny, kiedy jeszcze takie występowały na polach golfowych. Kij wypada mu malowniczo z rąk, wznosi wzrok ku niebu, udowadnia caddiemu, że musiał pomylić się podając odległość do flagi.

Nieustannie prowadzi pasjonujące dialogi z samym sobą. Niezmordowanie i żywo gestykuluje, jego twarz bez przerwy  odzwierciedla szeroki wachlarz drgających emocji, które permanentnie nim szarpią. Gesty czasami wymykają się spod kontroli, jednak zwykle są niewinne i dość zabawne. W sumie jest uroczy w tym co robi.

Dużo pracuje nad sobą i walczy ze swoimi słabościami…

😉

 

A jednak mimo pozornego chaosu, który przecież nie jest wskazany w tej grze, ten zaledwie 29 – letni Anglik ma już na swoim koncie podparyski występ w europejskiej drużynie Ryder Cup, okrągłe dziesięć profesjonalnych zwycięstw, w tym sześć na European Tour i wywalczony w marcu ubiegłego roku amerykański triumf w prestiżowym Arnold Palmer Invitational. W październiku podczas BMW PGA Championship doczekał się zwycięstwa, o którym marzył od dziecka.

 

 

Tyrrell wychowywał się w miasteczku High Wycombe, 40 kilometrów od Wentworth Club. Po raz pierwszy przybył na legendarny West Course jako czterolatek, kiedy to jego tata i pierwszy trener – Jeff, zabrał go na wówczas Volvo PGA Championship jako kibica, gdzie w dodatku prawie oberwał piłką w głowę, po nie do końca udanym uderzeniu z tee Vijay Singha.

Nigdy nie ukrywał jak dużo znaczyłaby dla niego wygrana w BMW PGA Championship. Kilka dni przed triumfem snuł marzenia: „Zwycięstwo byłoby czymś wyjątkowym. Przyjeżdżanie tutaj było jedną z moich ulubionych rzeczy, kiedy byłem dzieciakiem”.

 

 

Wczoraj do imponującej kolekcji wygranych dorzucił czwarty turniej lukratywnej Rolex Series – Abu Dhabi HSBC Championship.

Wielu spodziewało się, że niedziela w Abu Dhabi Golf Club należeć będzie do Rory’ego McIlroya, który w swojej wspaniałej kolekcji tytułów, zawierającej chociażby cztery zwycięstwa wielkoszlemowe i trzy tytuły World Golf Championships, nie posiada ani jednej gwiazdki Rolex Series!

 

 

Oczekiwania na pierwszą wygraną Rorsa w Abu Dhabi nie były bezpodstawne. Najlepsza trójka przed rundą finałową reprezentowana była przez trzy ekscytujące osobistości: Rory McIlroy, Tyrrell Hatton i Tommy Fleetwood, a każdą z nich oddzielało uderzenie przewagi nad kolejną.

Jak to często w takich sytuacjach bywa, Rory, który nie wygrał ani jednego turnieju w tamtym roku, nie miał swojego dnia w rundzie finałowej. Zagrał w niedzielę rundę 72 i spadł z pozycji lidera na miejsce trzecie.

Drugie miejsce, z wynikiem lepszym od Irlandczyka o jedno uderzenie, zajął Australijczyk – Jason Scrivener, który wyrównał najlepszy rezultat dnia 66, uzyskany jeszcze tylko przez Hattona.

Bardzo nie poszło tego dnia również Tommy Fleetwoodowi, który w rundzie finałowej, po wykręceniu rezultatu 73, zanotował jeszcze większe straty od Rorsa, spadając z miejsca trzeciego na pozycję T7!

 

 

Co robi w tym czasie Tyrrell?

Szaleje i w demolującym stylu zdobywa czwartą złotą gwiazdkę Rolex Series! To był prawdziwy nokaut – trzy birdie na pierwszej dziewiątce, trzy na drugiej, brak bogeyów, runda dnia, cztery uderzenia przewagi nad najbliższym konkurentem i skok na najwyższe w karierze, piąte miejsce w rankingu światowym! Teraz marzy głównie o jednym:„ Każdy w swojej karierze stawia sobie za cel zwycięstwo wielkoszlemowe, ja nie jestem wyjątkiem. Oczywiście ubiegłoroczne Majory były dla mnie rozczarowaniem, we wszystkich trzech nie przeszedłem przez cut. Jednak golf to dziwna gra. Dajesz z siebie wszystko każdego kolejnego tygodnia. Czasami działa to lepiej, czasami gorzej. Mam nadzieję, że w 2021 roku sprawy pójdą po mojej myśli.”

 

 

*

 

W Kalifornii, w turnieju The American Express, na słynnym PGA West triumfował 25 – letni Si Woo Kim. Najmłodszy w historii triumfator The Players Championship zdobył tym samym już trzecie trofeum PGA TOUR!

Si Woo trafił birdie na dwóch z trzech ostatnich dołków i wygrał z jednym uderzeniem przewagi nad szalejącym tego dnia Patrickiem Cantlayem, awansując z 96 na 48 miejsce na świecie.  Na karcie nie zapisał nawet jednego bogeya, za to pojawiło się tam aż osiem birdie.

 

 

To jego pierwsze zwycięstwo od czasu historycznej wygranej w THE PLAYERS w 2017 roku, gdzie jako 21-latek został  najmłodszym triumfatorem w historii tego turnieju. Od tego czasu wystąpił aż 102 razy, czekając na triumf na PGA West. Teraz tylko on i Collin Morikawa są jedynymi graczami w historii PGA TOUR z trzema zwycięstwami przed 26 rokiem życia. Po raz pierwszy wygrywał  podczas Wyndham Championship, w 2016 roku, gdzie w wieku 21 lat został najmłodszym triumfatorem w tamtym sezonie PGA Tour.

 

 

Drugie miejsce zajął Patrick Cantlay, grający rekordowe 61 uderzeń. Trzeci był Australijczyk – Cameron Davies.

 

 

W tym tygodniu zapraszamy na Farmers Insurance Open i Omega Dubai Desert Classic:

 

Czwartek i piątek

European Tour: Omega Dubai Desert Classic – runda 1 i 2 (RE-LIVE)

19:00 – 21:00

PGA TOUR: Farmers Insurance Open – runda 1 i 2 (LIVE)

21:00 – 1:00

Sobota

European Tour: Omega Dubai Desert Classic – runda 3 (LIVE)

10:00 – 14:00

PGA TOUR: Farmers Insurance Open – runda 3 (LIVE)

21:00 – 00:00

 

Niedziela

European Tour: Omega Dubai Desert Classic – finał (LIVE)

10:00 – 14:00

PGA TOUR: Farmers Insurance Open – finał (LIVE)

21:00 – 00:30

 

We wtorek od 19.30 polecamy PREMIEROWE podsumowanie wydarzeń z Abu Dhabi i z Kalifornii.

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni