Tiger Woods. The Open Championship. Carnoustie, 19 lipiec 2018. EPA/WILL OLIVER Dostawca: PAP/EPA.

The Open w toku. Tiger z plastrami. Kisner na czele.

Toczy się 147 The Open. Pod względem siły gry jest to jeden  z najlepiej obsadzonych turniejów The Open w historii. Na start zgłosiło się aż 78 najwyżej sklasyfikowanych zawodników rankingu światowego! 

Po pierwszej rundzie na samotne prowadzenie, z zaledwie jednym punktem przewagi nad grupą trzech ściągających, wysunął się Kevin Kisner – ośmiokrotny zwycięzca na PGA TOUR. Największym atutem Amerykanina był wręcz demoniczny putting. Spośród 66 uderzeń, tylko 22 z nich wykonanych było na greenach!

Po zagraniu na dołku piątym jednego, jedynego bogeya, Kevin wpadł w trans, grając eagla i cztery birdie, w tym trzy z rzędu, zaczynając gorącą serię na trzynastce: „Jeśli będę miał 22 putty przez kolejne trzy dni, będę miał  spore szanse.”

 

 

W Carnoustie, razem z Kevinem mieszka cała ferajna doskonałych golfistów:  Jordan Spieth, Justin Thomas, Jason Dufner, Zach Johnson, Jimmy Walker i Rickie Fowler. Pomiędzy tą wybitnie uzdolnioną grupką, na wspólnym koncie odłożonych jest aż osiem trofeów wielkoszlemowych. Z wesołej ekipy współlokatorów, tylko Rickie i właśnie Kisner, nie mają jeszcze trofeum wielkoszlemowego.

 

 

Drugim miejscem, po pierwszym dniu podzieliło się dwóch Południowoafrykańczyków – Erik van Rooyen i Zander Lombard oraz posyłający piłki na niebotyczną wręcz odległość – Amerykanin – Tony Finau.

 

 

Obrońca tytułu – Jordan Spieth zaczął bardzo mocno swoją obronę tytułu, do piętnastego dołka utrzymując wynik -3. Na czterech ostatnich dołkach zagrał jednak +4 i przed piątkową rundą, zajmował dzielone miejsce 50.

 

Tiger Woods zaczął swój dzień od miłego dla oka birdie, już na pierwszym dołku. Na czwórce dorzucił kolejne i sprawy wyglądały bardzo dobrze. Trzy bogeye na drugiej dziewiątce, z tylko jednym birdie, nieco skomplikowały sytuację i z wynikiem 71 uderzeń zakończył dzień na pozycji T32.

 

Niepokojąco wyglądał plaster terapeutyczny na karku Tygrysa. Ten jednak, nie robił z tego wielkiej sprawy, tłumacząc z uśmiechem: „ Wszyscy zachowują się tak, jakby to był pierwszy raz kiedy jestem oklejony plastrami. Przecież robiłem to latami.” Tiger tłumaczył, że dyskomfort z tym związany, poza kilkoma uderzeniami, nie wpływał na jego swing.

Ze względu na bardzo wysuszone i szybkie jak szkło fairwaye, Tiger przyjął konserwatywną strategię, grając driverem tylko raz, a trójką wood dwukrotnie, w czasie całej rundy. Jednak w sytuacji, kiedy w Carnoustie posyła on piłki nawet na 216 metrów, przy pomocy szóstki (!) iron, rzeczywiście wydaje się, że driver wcale nie jest niezbędny. Starał się on grać w wybrane punkty na fairwayu, zostawiając sobie czasami nawet 180 metrów do flagi.

Podobnej strategii używał też w 2006 roku w Hoylake, gdzie w drodze do swojej trzeciej wygranej w The Open, tylko raz użył drivera. Jednak mimo dużego podobieństwa w twardości fairwayów, Carnoustie, jego zdaniem, prezentuje zupełnie inne wyzwania, grając z tee: „ Te fairwaye są bardzo małe. Trudno w nie teraz trafić. Są bardzo szybkie i bardzo pofałdowane. ”

Turniej trwa. Pogoda się zmienia. Pojawił się deszcz.  Walka trwa do niedzieli. Przed nami jeszcze wiele emocji. Pokażemy je wszystkie!

 

 

https://www.pgatour.com/leaderboard.html

 

Napisała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni