Scott Stallings. AT&T Byron Nelson. TPC Craig Ranch in McKinney, Texas, USA, 16 May 2021. The tournament is being played 13 May through 16 May. EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.

Bardzo wyczekiwane zaproszenie na Masters

Scott Stallings jest naprawdę dobrym zawodnikiem. Zagrał w Tour Championship w zeszłym sezonie i zdobył zaproszenie na kwietniowy Masters.

Był tylko jeden problem. Podczas gdy inni gracze, w tym Adrian Meronk, z dumą publikowali zdjęcia swoich zaproszeń w mediach społecznościowych, Stallings się tam nie pojawił. Sprawdzał za to swoją skrzynkę pocztową pięć razy dziennie.

Coś wreszcie drgnęło

W końcu otrzymał wiadomość na Instagramie, że ​​jego zaproszenie na Masters zostało wreszcie dostarczone. Tyle tylko, że nie do niego – Scotta Stallingsa, który w pocie czoła je wywalczył, a do innego… Scotta Stalingsa!

Ten drugi Scott Stallings pracuje w nieruchomościach, mieszka sobie spokojnie w Georgii, niedaleko Atlanty i  również ma żonę o imieniu Jennifer. Okazało się, że elegancka zielona koperta dotarła właśnie do niego. Czym prędzej napisał więc do trzykrotnego triumfatora turniejów PGA Tour:

„Gram, ale wow! Nawet nigdzie blisko Twojego poziomu. To bardzo ładny pakiet, zawierający wszystko, co potrzebne do uczestnictwa. Myślę, że powstało pewne zamieszanie z powodu naszych imion, imion naszych żon i położenia geograficznego. Można się ze mną skontaktować pod adresem [nieujawnionym publicznie] i jestem bardziej niż szczęśliwy, mogąc wysłać ci tę paczkę”.

Mr. Stallings B przesłał następnie zdjęcia zaproszenia i dodał: „Naprawdę nie żartuję, obiecuję”.

Zaiste, bardzo przytomna reakcja!

Nieoczekiwana przesyłka

Rozmawiając z golfchannel.com w poniedziałek rano, Stallings B powiedział, że on i jego żona właśnie przybyli w Sylwestra do swojego domu wakacyjnego na wyspie St. Simons w stanie Georgia. Powitała ich przesyłka z Augusta National, adresowana do… Scotta Stallingsa.

„Właśnie zostałeś zaproszony na Masters!” Jennifer powiedziała mężowi, kiedy rozpakowywał samochód. „I nie jako gość, ale do gry!”

Państwo Stallingsowie zawsze marzyli o kibicowaniu w tym turnieju. Jennifer relacjonowała, że ​​przez chwilę miała nawet przebiegłą myśl, żeby mąż jednak pojawił się w kwietniu ze swoimi kijami na pierwszym tee Augusta National. Ostatecznie uznała, że to nie jest dobry pomysł.

Kibic

Co zrozumiałe Scott Stallings jest fanem Scotta Stallingsa i często publikuje na swoim Facebooku posty opisujące sukcesy z zawodowego życia swojego idola. Okrasza je komentarzami w stylu: „Dzisiaj dobrze mi poszło na polu!” Teraz sprawa była jasna – Scott B wiedział, że musi wysłać zaproszenie do prawowitego właściciela. Udało się skontaktować z przebywającym na Hawajach prawdziwym Stallingsem. Z powodu różnic czasowym kontakt  telefoniczny nastąpił dopiero w poniedziałek rano.

Prawowity Stallings wyjaśnił, że myślał, że to jego żona ukryła zaproszenie na Masters i da mu je dopiero pod choinkę. Święta jednak minęły, a on dalej nie miał zaproszenia. Jeśli chodzi o genezę całego zamieszania doszedł do wniosku, że miało to coś wspólnego z tym, że jego dawna firma menadżerska miała biuro na wyspie St. Simons, obok mieszkania „rzekomych” państwa Stallings.

Podczas rozmowy telefonicznej, deaj panowie S. wymienili się informacjami, a Stallings B został poproszony o włożenie swojej wizytówki do koperty. W poniedziałek po południu niedoszły debiutant w Augusta National udał się do siedziby UPS, aby odesłać zaproszenie.

Szczęśliwe zakończenie

Nie spodziewał się ona żadnych profitów, nagradzających wzorową postawę: „Sama historia jest wystarczająco zabawna”. Jennifer nie ukrywała z kolei, że na Masters owszem chętnie by pojechała, wspominając, że para kilka razy próbowała wygrać bilety na turniej w tradycyjnej loterii: „Tak naprawdę, po prostu chcielibyśmy go poznać. Wydawał się takim miłym facetem”.

Jak się okazuje będą oni mogli zrobić i jedno i drugie. Najprawdziwszy Scott Stallings planuje nagrodzić parę, obdarowując ją biletami na rundę treningową i planując zabrać ich na kolację w poniedziałek wieczorem.

Wychowanek uniwersytetu Tennessee Tech grał już dwukrotnie w Masters. W 2012 roku był 27, a dwa lata później nie przeszedł przez cut. W ubiegłym roku jego golf przeżywał renesans. Zaczynał go będąc poza TOP 200 rankingu światowego, a następnie kontratakował pięcioma miejscami w pierwszej dziesiątce, w tym drugą pozycją w BMW Championship.

Ten drugi Scott Stallings na swoje zaproszenie do gry w Masters musi jeszcze chwilę zaczekać. Póki co wykręca stabilne dziewięćdziesiątki.

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni