Camilo Villegas, Tour Championship PAP/ EPA/TANNEN MAURY

Camilo Villegas, Spider-Man z Medellin. 🕸️

Jeśli ktoś jeszcze nie widział go w akcji, na pewno powinien. Jest zabójczo przystojny, wyrzeźbiony niczym Posąg Zeusa z Olimpii, a to co wyczynia na greenach, aby perfekcyjnie widzieć ich pochyłości jest sztuką samą w sobie. W tym celu przybiera pozę będącą jego znakiem firmowym, w której jedynymi punktami podparcia są: palce lewej ręki, prawej stopy i … putter. Nie można oprzeć się wrażeniu, że na green spadł właśnie nienagannie ubrany Spider-Man. 

Chłopak z wielkiego miasta

Pochodzi z Kolumbii, a dokładniej z miasta o śpiewnej i znanej na całym świecie nazwie. Medellin – oznacza Miasto Wiecznej Wiosny – ze względu na panujący tam przez cały rok łagodny klimat. Jest to druga co do wielkości metropolia Kolumbii, licząca ponad 2 miliony mieszkańców. Według badań Interpolu to jedno z najniebezpieczniejszych miast świata. Do tej pory jego najsłynniejszym obywatelem był Pablo Eskobar, który na początku lat siedemdziesiątych stworzył potężny kartel narkotykowy, generujący nawet 60 milionów dolarów przychodów miesięcznie. Pablo już dawno temu przeniósł się do krainy czystych interesów i Medellin gotowe było na przyjęcie nowego bohatera. Kolumbia, licząca kilkadziesiąt pól golfowych, wraz z pojawieniem się Camillo miała szansę na odkrycie kolejnej narodowej pasji. Oczywiście dopiero po darzonej wręcz religijną czcią piłce nożnej.

 Gwiazda uniwersytetu

 Camillo Villegas urodził się siódmego stycznia 1982 roku. Golf pochłonął go już w dzieciństwie, co zaowocowało przyznaniem niezwykle uzdolnionemu juniorowi stypendium na University of Florida – znanemu z utalentowanych wychowanków golfowych, takich jak Chris DiMarco, czy Dudley Hart. Camillo nie pozostawił żadnych złudzeń co do trafności tego wyboru, kiedy aż czterokrotnie, w tym jako jedyny w historii uniwersytetu pierwszoroczniak, dostał się do elitarnego grona All American, będąc trzykrotnie w jego pierwszym składzie. W latach 2002 i 2004 zdobył tytuł Player of the Year Konferencji Południowo-Wschodniej. Wygrał w sumie osiem turniejów uniwersyteckich. W swojej kolekcji dokonań amatorskich błyszczy nie lada wyczyn, jakim była wygrana w 2001 roku w profesjonalnym Colombian Open.

Camillo zawodowiec

Po ukończeniu Uniwersytetu w 2004 roku przeszedł na zawodowstwo. Początkowo grał w Nationwide Tour, odpowiedniku współczesnego Web.com.Tour, który stanowił przedsionek najlepszej golfowej ligi świata, dając najlepszym graczom przepustkę do raju – prawo gry w PGA TOUR. Villegas wywalczył ten przywilej w roku 2005, po zajęciu trzynastej pozycji na liście zarobków Nationwide Tour. W sezonie 2006 był już pełnoprawnym członkiem PGA TOUR.

Tam zwrócił na siebie uwagę już w pierwszym starcie, na bajkowych Hawajach w Sony Open, gdzie podczas drugiej rundy zagrał 64 uderzenia, co dało mu na półmetku turnieju zaledwie dwa uderzenia straty do lidera. Dwie ostatnie niezbyt udane rundy (73-71) zepchnęły go wprawdzie na czterdziestą drugą pozycję, jednak Camillo mimo wszystko udowodnił tym startem gotowość do rywalizacji z najlepszymi.

Potwierdzeniem jego nadzwyczajnych umiejętności były kolejne występy. W FBR Open zajął drugie miejsce, wspólnie z  pięcioma innymi graczami, siedem uderzeń za zwycięzcą J.B Holmesem. W Ford Championship był jeszcze bliżej wygranej, gdyż tym razem zabrakło mu jednego uderzenia do samego Tigera Woodsa. Znów jednak musiał podzielić się  drugą pozycją, teraz z Davidem Tomsem. Po zakwalifikowaniu się do Players Champioship, zajął tam trzecie miejsce, wspólnie z czterema graczami. Później było jeszcze piąte miejsce w Canadian Open i trzecie w Japonii – w Coca Cola Tokai Classic. W efekcie sezon ten zakończył na trzydziestym ósmym miejscu na liście zarobków PGA TOUR. Oprócz możliwości gry w kolejnym sezonie ligi dało mu to też zaproszenie na Masters.

Rok 2007 przyniósł wreszcie pierwszą zawodową wygraną, podczas rozgrywanego w Japonii – Coca Cola Tokai Classic.  W turniejach PGA TOUR było jeszcze lepiej. Ponad 1.8 miliona dolarów wygranych, drugie miejsce w Honda Classic oraz  trzecie w AT&T Classic w Pebble Beach.

Wciąż czekał jednak na swoją pierwszą wygraną PGA TOUR.

Potęga determinacji

Jest tytanem pracy. Kiedy dotarł na uniwersytet ledwo mówił po angielsku, co początkowo wywoływało w nim chęć ukrycia się przed całym światem. Kiedy jednak dostrzegł, że inni  chcą mu pomóc, raczej niż wyśmiewać się z jego łamanej angielszczyzny, postanowił wziąć się ostro do pracy i wykorzystać szansę jaką dają studia. Uczył się godzinami, pokazując determinację w osiągnięcia sukcesu nie tylko sportowego, ale i akademickiego. Najwyraźniej przyniosło to oczekiwane efekty. Villegas ukończył wydział biznesu ze średnią ocen 3,82!

Podobna determinacja charakteryzuje go jako sportowca. Przybywając na uniwersytet był raczej wątłym młodzieńcem, uderzającym piłkę na mało imponującą odległość, ale grającym na tyle prosto, aby wywalczyć upragnione stypendium. Camilo i tutaj zwietrzył swoją szansę w ciężkiej pracy. Tym razem miejscem tortur miała być siłownia, a celem radykalna poprawa odległości na jaką posyła piłkę. Po czterech latach dorzucił  do swojej początkowo dość wątłej postury ponad dziesięć kilo ciężko wypracowanych mięśni. To z kolei przyniosło zamierzone efekty, zmieniając go w efekcie w demona odległości, który podczas swojego pierwszego sezonu w PGA TOUR posyłał piłkę średnio na ponad 272 metry, zajmując trzynastą pozycję w statystykach.

 Upragnione zwycięstwo

Przez prawie trzy lata gry w PGA TOUR, nawet bez wygranej Camilo zyskał sławę i status gwiazdora. Kiedyś jednak musiał nadejść moment, w którym udowodni wszystkim, że oprócz bycia gwiazdą potrafi również wygrywać. Eksplozja talentu nastąpiła pod sam koniec 2008 roku, po osiemdziesięciu pięciu pozbawionych zwycięstwa startach, podczas BMW Championship. Pokonał wtedy dwoma uderzeniami Dudleya Harta. Jego konto bankowe spuchło w tym momencie o 1,26 miliona dolarów, co nawet przy nie najlepszym kursie waluty amerykańskiej stanowiło pokaźną sumę. Poza tym, ponieważ był to jeden z czterech turniejów PGA TOUR Playoffs, dostarczających ogromną ilość punktów do wprowadzonego w 2007 roku rankingu FedExCup, Camillo wskoczył na jego drugą pozycję. Na zwycięzcę tej klasyfikacji czekało okrągłe 10 milionów dolarów – wówczas najwyższa nagroda pieniężna w całym świecie sportu. W rozegranym zaledwie tydzień wcześniej drugim turnieju należącym do tej lukratywnej serii – Deutsche Bank Championship, Camillo zajął trzecie miejsce.

Prawo serii 

Na kolejny sukces nie trzeba było długo czekać. Villegas postawił na seryjne zwycięstwa, a jego łupem padł kończący sezon 2008 – Tour Championship, rozgrywany w Atlancie, w słynnym  East Lake Golf Club. W elitarnym trzydziestoosobowym gronie potrzebował on dogrywki, aby pokonać Sergio Garcię. Początkowo sprawy nie układały się najlepiej, jednak Villegas przebudził się i odrobił pięciopunktową stratę, grając sześć birdie na ostatnich jedenastu dołkach! To pozwoliło mu zakończyć rundę wynikiem 66 uderzeń, a później pokonać Sergio już na pierwszym dołku dogrywki.

Nie udało mu się jednak zdobyć super bonusa za wygranie FedExCup. To zapewnił sobie Vijay Singh, który przed ostatnim turniejem miał tak dużą przewagę, że praktycznie nie mógł tego nie wygrać. Villegas awansował na siódmą pozycję rankingu światowego, przyjął sympatyczny czek za wygranie turnieju i dodatkowo trzy miliony bonusu za drugie miejsce w FedExCup.

Arachnofobia.  

Rok 2008 był jak do tej pory jego najlepszym w karierze. Od czasu tamtych sukcesów minęła już cała długa dekada. Drugi po Pablo Escobarze najsłynniejszy obywatel Medellin zdążył w tym czasie wygrać jeszcze dwa turnieje PGA TOUR. W 2010 roku zwyciężył w Honda Classic, gdzie aż pięcioma uderzeniami uległ mu aktualnie tajemniczy nieobecny światowego golfa – Anthony Kim.

W 2014 roku mogliśmy podziwiać ostatnie jak do tej pory zwycięstwo słynnego Kolumbijczyka, podczas Wyndham Championship, gdzie w zaciętej końcówce pokonał jednym punktem Billy Haasa i Fredrika Jacobsona.

W 2016 roku zrezygnował z występu w Igrzyskach Olimpijskich w Rio, chcąc skupić się na utrzymaniu karty PGA TOUR na następny sezon i obawiając się zagrożenia wirusem Zica. Pełnych praw do gry i tak nie utrzymał, ale występując w sezonie 2017 ze statusem byłego mistrza, poradził sobie bardzo dobrze i wywalczył prawo do gry w sezonie 2018.

***

Camilo wraz z żoną przeżyli rodzinną tragedię. W lipcu 2020 roku na nowotwór mózgu i kręgosłupa zmarła ich 22 miesięczna córeczka Mia.

 

* Artykuł opublikowany był po raz pierwszy w 2008 roku na łamach magazynu Golfmania. Dziesięć lat później za zgodą Wydawcy trafił do naszej czytelni.  

 

Napisała i uaktualniła: Kasia Nieciak

CZYTELNIA
Partnerzy oficjalni