RoryMcIlroy&Dustin Johnson. TaylorMade DrivingRelief. Grafika: PGA TOUR

Rory i Dustin triumfują w TaylorMade Driving Relief

Wspaniale było znów oglądać golf na żywo. W dodatku z Seminole Golf Club – legendarnego projektu Ronalda Rossa, z którego po raz pierwszy w historii przeprowadzona została transmisja telewizyjna. Rory McIlroy, Dustin Johnson, Rickie Fowler i Matthew Wolff nie zawiedli, dostarczając nam pasjonującego widowiska, które zakończyło się dopiero na dziewiętnastym dołku. Co najważniejsze TaylorMade Driving Relief zasilił na ponad 5.5 miliona dolarów fundacje charytatywne, wspomagające walkę z koronawirusem. 

 

 

Pieniądze wywalczone przez McIlroya i Johnsona wędrowały do American Nurses Foundation, a Fowlera i Wolffa na CDC Foundation. Oprócz tego PGA TOUR umożliwił też internetową zbiórkę środków w trakcie meczu, kończącą się dopiero we wtorek. Tylko w trakcie niedzielnego pojedynku zebrano w ten sposób dodatkowo ponad milion dolarów. W sumie bilans po zakończeniu batalii to ponad 5.5 miliona dolarów, w tym 3 miliony od UnitedHeath Group.

Mecz rozgrywany był w formacie Four-Ball, gdzie najlepszy rezultat na dołku wygrywał tzw. skiny, którymi w tym wypadku były ogromne nagrody pieniężne, wędrujące oczywiście na cele charytatywne. Oprócz tego pieniądze przyznawane były również za trafione birdie i na dwóch dołkach, za najdłuższy drive.

To Rory McIlroy rozstrzygnął losy pojedynku, trafiając na odwiedzanym ponownie dołku siedemnastym najbliżej flagi. Wcześniej para McIlroy&Johnson nie wygrała żadnego skina od szóstego dołka, a duet Fowler&Wolff dominował w pojedynku. Na osiemnastce Dustin i Rory mieli szansę zgarnąć $1.1 miliona. Obaj jednak nie trafili swoich puttów i gra wróciła na siedemnasty, 108 – metrowy  par 3, gdzie Rickie nie wylądował na greenie, Dustin zagrał do bunkra, a Rory zagrał bliżej flagi o około półtorej metra od Wolffa.

 

 

Rors zdecydował o losach meczu, ale to Rickie brylował przez większość pojedynku, trafiając najwięcej, bo aż siedem  birdie, wartych $270,000. McIlroy miał cztery, warte $175,000, Wolff – trzy za $135,000, a Johnson – dwa za  $75,000.

 

 

Królem odległości był nieprawdopodobnie daleko uderzający, ubiegłoroczny zwycięzca na PGA TOUR, 21 – letni Matthew Wolff, który wygrał wszystkie możliwe „longesty”! Dodajmy w towarzystwie takich gigantów drivera jak Rory McIlroy i Dustin Jochnson!

 

 

Kalifornijczyk zarobił w ten sposób dla fundacji $450,000 posyłając najdłuższe uderzenia na dwóch par 5: 321 metrów na dwójce i 332 na czternastce!

 

 

W trakcie pojedynku wprowadzone zostały specjalne zasady bezpieczeństwa, nie było caddych, a gracze sami nosili swoje torby. Mark Russell – wiceprezydent PGA Tour od reguł i turniejów, był jedyną osobą, która mogła dotykać flag na greenach. W bunkrach nie było grabi, co i tak w zamkniętym dla lokalnych golfistów od tygodnia Seminole Golf Club, nie było problemem.

 

 

Mecz trwał w sumie ponad cztery godziny, głównie z powodu drastycznie ograniczonej ekipy telewizyjnej, która z zaledwie sześcioma kamerami na barkach musiała błyskawicznie przemieszczać się na kolejne dołki. Gracze musieli dać jej na to czas. Na polu nie było kibiców. W sumie znajdowało się tam mniej niż pięćdziesiąt osób, z których wszystkie zostały przetestowane na obecność COVID-19.

„To był wspaniały dzień. Miło było wrócić na pole golfowe i do pewnego rodzaju normalności” – powiedział Rory McIlroy po zakończeniu meczu.

***

Wcześniej ostatnią transmisję telewizyjną, którą mogliśmy oglądać w Golf Channel Polska była pierwsza runda The Players Championship, turnieju odwołanego następnego dnia z powodu pandemii. PGA TOUR wraca na naszą antenę 11 czerwca, kiedy to bez udziału publiczności ma rozpocząć się Charles Schwab Challenge, na polu Colonial Country Club, w Fort Worth, w Texasie.

 

 

Czekamy i już zapraszamy.

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni