Adrian Meronk – Pustynna Opowieść

Adrian Meronk rozpoczął rok od występu w Abu Dhabi HSBC Championship. Co prawda nie udało się tam przejść przez cut, jednak zdobył mnóstwo tak potrzebnego w dalszych startach doświadczenia. Był to największy turniej w jakim występował w swojej dotychczasowej karierze, pierwszy zaliczany do lukratywnej Rolex Series, pierwszy z pulą nagród opiewającą na siedem milionów dolarów.

W dodatku grał tam z gwiazdami golfa, Robertem Karlssonem i Viktorem Hovlandem. Od czwartku występuje w ostatnim z serii trzech turniejów rozgrywanych w styczniu na Półwyspie Arabskim, w Saudi International powered by SoftBank Investment Advisers. Polak, zajmujący obecnie 234 pozycję na świecie, przez dwa pierwsze dni grać będzie wspólnie z Południowoafrykańczykiem Zanderem Lombardem i Anglikiem Jordanem Smithem. Lombard, 196 na świecie, ma na swoim kocie jedną wygraną na Sunshine Tour. Smith jest 143 golfistą w rankingu OWGR, wygrał już w czterech zawodowych turniejach, w tym w prestiżowym Porsche European Open.

Adrian od prawie trzech tygodni mieszka w Dubaju. Trenuje, gra, nabiera doświadczenia, ostrzy swoje i tak wyostrzone do granic możliwości zmysły. Wszystko to przed kolejnymi występami European Tour. Nasza redakcja przeprowadziła z nim wywiad, w którym pierwszy polski gracz European Tour  opowiada o swoich pustynnych doświadczeniach. Rozmowa odbyła się w czwartek, po pierwszej rundzie turnieju do którego Adrian niestety się nie zakwalifikował – Omega Dubai Desert Classic. Oto co z tego wynikło.

 

Kasia Nieciak: Co słychać w dalekich Emiratach?

Adrian Meronk: Ok. Jakoś leci.

Zaglądałeś dzisiaj na pierwszą rundę Desert Classic? Kibicowałeś?

Nie, ja tutaj przede wszystkim trenuję. Warunki do tego sprzyjają.

Matthew Tipper przyleciał do Ciebie. Czy już razem trenujecie?

Tak. Matthew przyjechał wczoraj. Pracujemy nad różnymi rzeczami. Głównie skupiamy się nad grą wedgami. Zwracamy uwagę na krótką grę oraz dystanse na jakie gram tymi kijami. Matthew zaproponował kilka ciekawych ćwiczeń. Głównie skupiamy się na czuciu.

Czyli raczej niczego nie zmieniacie, zamiast tego skupiacie się na wyostrzaniu tego co jest? 

Można tak powiedzieć. No, może jest kilka drobnych zmian, ale to nic wielkiego. Nic rewolucyjnego. To są niuanse.

Opowiedz jakie są Twoje wrażenia z Abu Dhabi HSBC Championship. To przecież największy turniej w jakim grałeś do tej pory. Ranga Rolex Series. Super prestiżowy turniej. Ogromna impreza. 

To było bardzo fajne doświadczenie i to mimo, że grałem tam tylko dwa dni. Gra wcale nie była taka zła jakby to sugerował wynik. Jednak parę złych strzałów kosztowało mnie bardzo dużo. Trafiłem też mało birdie. To wszystko poskutkowało brakiem wyniku. I tak było to naprawdę świetne doświadczenie. No i grałem w bardzo fajnym flighcie.

 

 

Czyli ciężar gatunkowy imprezy nie przytłoczył Cię, nie byłeś nerwowy, po prostu nie punktowałeś, nie zrobiłeś wyniku.

Tak właśnie było. Grałem swoje. Nie odczuwałem żadnej szczególnej nerwowości, spowodowanej rangą turnieju i tym, że grałem z dwoma bardzo znanymi zawodnikami. Miałem kilka gorszych strzałów. Szczególnie dużo kosztował mnie jeden dołek, dwunastka, par 3, zaraz na początku mojej pierwszej rundy, gdzie zaliczyłem sześć uderzeń.

Rozumiem, że po prostu traktujesz to jako zebranie nowych doświadczeń.

Tak. Patrząc całościowo bardzo cenię sobie doświadczenia, które zdobyłem. Można powiedzieć, że podobnie było na Challenge Tour. Zanim wygrałem w Portugalii, kilka razy trochę oberwałem w rundach finałowych, nie mogąc przełożyć dobrej pozycji przed finałem na wyczekiwane zwycięstwo. Jednak każda taka mała porażka tylko mnie wzmacniała. Uczyła za każdym razem czegoś nowego. Aż wreszcie przyszedł ten dzień, że silniejszy o tamte doświadczenia, wszystko poskładałem w jedną całość i w końcu zwyciężyłem. Grałem wtedy też dobrze do końca sezonu, jeszcze awansując w rankingu. Więc dla mnie takie małe przegrane są tak naprawdę bezcenne i wiem, że kiedyś zaprocentują.

Zdradź kilka szczegółów od kuchni. Jak to wszystko wyglądało? Grałeś w końcu ze sławami. Szwedzka legenda golfa Robert Karlsson, wicekapitan zbliżającego się Ryder Cup, 11-krotny triumfator na European Tour, zwycięzca Order of Merit w 2008 roku! Viktor Hovland, sensacyjny 22-letni Norweg, mistrz U.S. Amateur, obecnie z kartą European i PGA Tour. Solidna grupa!

Tak. To faktycznie duże nazwiska, ale akurat w tym turnieju po prostu nie grali niczego specjalnego. Zresztą jak cały nasz flight, łącznie ze mną. Nie było ognia. W trakcie rundy trochę rozmawialiśmy. Oni nieco więcej ze sobą. Wiadomo, Skandynawowie, więc też czasami rozmawiali między sobą po szwedzku i norwesku, świetnie się w ten sposób rozumiejąc. Ogólnie bardzo spoko gracze. Atmosfera była luźna i bez jakiejś „napinki”.

 

 

Czy Karlsson coś mówił na temat Ryder Cup? W końcu to wicekapitan, rozgrywanego pod koniec września na Whistling Straits pojedynku Europy i USA!

Nie, nie. Temat Ryder Cup nie był poruszany.

Odnotowałeś jak dzisiaj Karlsson zaszalał w Desert Classic!?

No tak! 69 w trudnych warunkach. Po pierwszej rundzie dzielone trzecie miejsce. Obudził się. Kawał gracza! W Abu Dhabi grał tak sobie. Dosyć krótko. Teraz wystrzelił. Kilka dni różnicy i nagle zupełnie inaczej to wygląda. Mówił, że jako 50-latek od tego roku planuje grać już Senior Tour.

Może kibicowałeś w takim razie podczas finałowej rundy w Abu Dhabi? Oglądałeś te wszystkie gwiazdy w akcji?

Nie. Cały czas trenuję, a w sobotę i niedzielę miałem wolne i trochę odpoczywałem. Poza tym ćwiczę praktycznie codziennie. W Saudi International zagram na pewno. Tam też będzie parę gwiazd, Mickelson, Koepka, Dustin. DJ i Brooks są już na miejscu i też się szykują.

 

 

Co myślisz o wygranej w Abu Dhabi weterana i legendy europejskiego golfa – Lee Westwooda?

Szczerze mówiąc jestem zaskoczony. On sam mówił, że nie trenował, ani nie grał przed turniejem. Wystąpił na zupełnej świeżości. Dzisiaj poszło mu jednak słabo w pierwszej rundzie Desert Classic, ale jego zwycięstwo to naprawdę imponująca sprawa. Udowodnił, że wygrać można w każdym czasie. Westy, który zwykle nie jest zbyt mocny na greenach, tym razem puttował rewelacyjnie i wszystko mu wjeżdżało do dołka.

Jak wygląda życie towarzyskie w Emiratach. Czy gracze spotykają się, integrują?

Gracze spotykają się, czasami mieszkają razem, jednak raczej z kolegami ze swoich krajów. Znam sporą grupę zawodników, głównie z Challenge Tour. Więc zawsze kiedy się widzimy, zamienimy kilka słów. Czasami można z kimś potrenować, albo pójść na rundę. Z graczy European Tour najbardziej kumpluję się z Matthiasem Schwabem. Dość dobrze znam się z Francesco Laportą, ale on głównie trzyma się ze swoimi włoskimi kolegami.

Już całkiem długo mieszkasz na tej pustyni. Chyba dosyć to polubiłeś. 

Jestem w Emiratach od 10 stycznia. Wynajmuję apartament w Marinie, w Dubaju, jakieś dwadzieścia minut drogi od Jumeirah Golf Estates i trenuję tam na polu. Mam idealne warunki. Tutaj znajduje się instytut European Tour i każdy posiadacz karty na Tour ma zapewnione świetne możliwości treningu. Nie musi się o nic martwić, wszystko jest dla niego. Super sprawa.

Opisz jak teraz wygląda przykładowy dzień Adriana Meronka.

Wstaję około ósmej. Na polu jestem około dziewiątej. Do godziny trzynastej trenuję na driving range, chipping, putting i tym podobne, w zależności od planu dnia. Dzisiaj na przykład poszedłem jeszcze na osiemnaście dołków i na drugiej dziewiątce dołączyłem do Jurka Dudka, Mariusza Czerkawskiego i Marka Tymińskiego, którzy przyjechali tutaj na kilka dni.

Jakieś zakłady delikatne i symboliczne?

Delikatne. Dzisiaj Marek nie miał sobie równych i mnie elegancko załatwił. Dałem mu trzy strzały forów na ośmiu dołkach, a on mnie bezapelacyjnie pokonał. Obaj zagraliśmy tam minus dwa, w tym on trafił eagla z sześćdziesięciu metrów.

Faktycznie zaszalał. Ktoś z rodziców jest teraz z Tobą?

Nie, Tata był ze mną tylko podczas Abu Dhabi Championship.

Twoim nowym caddym jest Irlandczyk Dermot Byrne, znany z wieloletniej współpracy z mistrzem The Open – Shanem Lowry. Jak ci się z nim współpracuje? Jak go poznałeś?

Dermot rzeczywiście pracował dla Lowry’ego. Trwało to aż dziewięć lat. Poznaliśmy się przez moją agencję Hambric Sports, która nas skojarzyła. Na razie jesteśmy dogadani i zobaczymy jak to wszystko się ułoży. Póki co się poznajemy. To bardzo doświadczony caddy i jest też bardzo spokojnym facetem. Takie połączenie mi odpowiada. Teraz ma wolne i przyjedzie do mnie znowu przed turniejem w Arabii Saudyjskiej.

Proszę, opisz jakie Ty widzisz różnice między Challenge Tour, zwykłym turniejem European Tour, a turniejem Rolex Series?

Różnice są spore. W Rolex Series mamy absolutnie wszystko czego nam potrzeba. Bardzo dobre jedzenie, jesteśmy dowożeni turniejowymi limuzynami, kiedy tylko tego potrzebujemy. Liczba kibiców jest nieporównywalna, jest więcej trybun, kamer. Pola są lepiej przygotowane, trudniejsze, jest większy rough, greeny są dużo szybsze, twardsze. Podsumowując, wszystko jest lepsze i większe.

Niedawno ogłosiłeś swoją współpracę z nowym sponsorem, którym jest LESS – stworzona w Polsce aplikacja mobilna, pozwalająca na sprzedaż i kupno używanych ubrań. Znając Cię rozumiem, że to pasuje do Twojego postrzegania naszej planety. Wiem, że jesteś świadomym otaczającego nas świata człowiekiem i sprawy ekologii są bliskie Twojemu sercu. 

Tak. Tutaj jest symbioza. LESS jest zainteresowana golfem, zainteresowana ekologią, ich wizja łączy to wszystko i jest to dla mnie ważne. Popieram takie działania. Podoba mi się ich pomysł, podoba mi się logo. Wszystko mi tutaj odpowiada i jestem zadowolony ze współpracy.

 

 

Jakie są Twoje najbliższe plany?

Trenuję tutaj aż do Saudi International. Potem wracam do domu na dwa tygodnie. Później już tradycyjnie jadę na kilka dni do Phoenix, do siedziby Pinga,  odświeżyć kije i wybrać to co najlepiej mi pasuje. Tam też, podobnie jak w zeszłym roku, trochę potrenuję pod okiem Jamesa Sieckmanna i Matthew. A później zagram cztery turnieje z rzędu: Oman, Katar, Kenia i Indie. Więc będzie pracowicie.

W takim razie życzę powodzenia. Dziękuję za wywiad.

Ja również dziękuję. Pozdrowienia dla kibiców. Jesteśmy na łączach.

 

Rozmawiał: Adrian Meronk

Podpytywała i napisała: Kasia Nieciak

Zdjęcia: #TeamMeronk

 

***

Plan transmisji i retransmisji Saudi International powered by SoftBank Investment Advisers

oraz

Waste Management Phoenix Open jest następujący:

 

Czwartek i piątek

Saudi International: 19-21 RELIVE

Phoenix Open: 21.00–01.00 LIVE

Sobota i niedziela 

Saudi International: 11.00-15.00 LIVE

Phoenix Open: 20.00–00.00 LIVE

Komentują: Filip Naglak i Mateusz Kniaginin

***

Więcej o obu turniejach jest TUTAJ

Zapraszamy! 

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni