Orlando, Florida, USA. 17th Dec, 2021. Tiger Woods (L) and son Charlie Woods during the PNC Championship at the Ritz-Carlton Golf Club in Orlando, Florida.

Fascynujący PNC Championship!

Team Daly wreszcie zwyciężył w turnieju PNC Championship. Team Woods finiszował na miejscu drugim, dostarczając wszystkim niesamowitych emocji i ocierając się o wygraną. To niezwykły wyczyn, zważywszy, że jeszcze niedawno wydawało się bardzo mało prawdopodobne, że Tiger Woods będzie kiedykolwiek grał w golfa, tym bardziej w turnieju.

 

55 – letni John Daly – słynny mistrz PGA Championship i The Open i jego 18-letni syn John Daly II – poważnie myślący o profesjonalnej karierze golfowej, ukończyli ten fascynujący, rodzinny turniej, z rekordowym wynikiem -27.

 

 

Pokonali drużynę Tigera Woodsa i Charlie Woodsa dwoma uderzeniami. Team Woods również nie próżnował w niedzielę, trafiając 11 birdie z rzędu, co jest nowym rekordem turniejowym.

 

 

John Daly, w swoich czasach absolutnie najdalej uderzający gracz na świecie, nie krył wzruszenia po zakończeniu turnieju: „To jedna z najwspanialszych chwil mojego życia. Móc grać w turnieju PGA Tour z synem i wygrać jest diabelsko wyjątkowe.” John Daly II, reprezentuje aktualnie drużynę golfową University of Arkansas, w której barwach grał kiedyś również tata – „Long John”.

 

 

Junior jest aktualnie w ścisłej czołówce golfistów na Florydzie w swojej kategorii wiekowej i sklasyfikowany jest na 688 pozycji w światowym rankingu amatorskim. Jako pierwszoroczniak jak na razie zagrał w drużynie Razorbacks tylko w jednym turnieju, notując rundy 83-68-78. Spośród młodej gwardii występującej w turnieju PNC, był graczem zdecydowanie najpoważniej myślącym o profesjonalnej karierze golfowej.

 

 

Team Daly może spokojnie zaliczać się do grona weteranów tego turnieju, grając już po raz szósty w Ritz-Carlton Golf Club. Oczywiście absolutnym rekordzistą, ale indywidualnie, jest Lee Trevino, który wystąpił do tej pory w każdej edycji turnieju, rozgrywanego już po raz 24.

 

 

John Daly od czasu swojego elektryzującego zwycięstwa w PGA Championship w 1991 roku, nie zmienił się ani o jotę, a dokładniej mówiąc, nie zmienił swoich przyzwyczajeń. Znany również jako „Wild Thing”, wciąż prawie nie rozgrzewa się przed grą, popala ostentacyjnie wagon papierosów, praktycznie nie pije wody, która mu nie smakuje, z napojów bezalkoholowych, nawadniając się właściwie wyłącznie… dietetyczną colą. Jednak to co najważniejsze – wciąż w nim jest jego dziki i nieposkromiony talent! W niedzielę sam trafił siedem birdie, po dość niemrawej sobocie, kiedy jego putter drzemał. John Daly II, podobnie „długi” jak tatuś, na szczęście pozbawiony większości jego wad, stanowił idealne dopełnienie zwycięskiej pary.

 

 

Big John, jeden z tych, za którym zawsze podążają nieprzebrane zastępy kibiców, od kilku lat walczy z nowotworem pęcherza. Mimo to cały czas pozostaje aktywny golfowo. W ubiegłym sezonie trzykrotnie uplasował się w top 10 turniejów PGA Tour Champions. Jego imponująca, od dawna nieruszana broda, jest znakiem walki z chorobą. Zapuszcza ją, od kiedy ją zdiagnozowano i ogłosił, że zgoli ją dopiero, kiedy ją pokona.

*

Tiger Woods i Charlie Woods grali niesamowicie, zwłaszcza w niedzielę! 11 birdie z rzędu, na dołkach 7-17, 13 birdie i eagle w  rundzie, chwilowe współprowadzenie z późniejszymi zwycięzcami – to był niezwykły spektakl. 57 uderzeń wyrównało najniższą rundę dnia, wykręconą jeszcze tylko przez Team Daly. Na ostatnim dołku, rozpędzeni jak Pendolino, obaj próbowali trafić spoza greenu na eagla, dobrze wiedząc, że jest im on potrzebny. Obaj zagrali bojowo i za daleko. Charlie puttował jako pierwszy na birdie i nie trafił. Później to samo zrobił Tiger. Na jego twarzy przez moment widać było rozczarowanie i to jak bardzo zależało mu na trafieniu i zostawieniu choćby cienia szansy na zwycięstwo.

 

 

„Duch rywalizacji, to coś co nigdy mnie nie opuści. To jest moje naturalne środowisko. To coś, co robiłem przez całe życie. Jestem bardzo wdzięczny mogąc znowu to robić. Nie miałem zbyt dobrego początku roku i sprawy nie wyglądały bardzo obiecująco. Przez ostatnie kilka tygodni pracowałem równie ciężko jak przez ostatnie siedem miesięcy, bez brania dnia wolnego, wyciskając siódme poty każdego dnia. Mieć możliwość grania z moim synem i dzielenia takich wspomnień, przez obu z nas, jest warte tego całego bólu.”

 

 

Po rozegranej w piątek rundzie Pro-Am, która głównie traktowana była jako ustalenie taktyki na turniej i możliwość pożartowania z partnerami z drużyny oraz po pierwszej rundzie turniejowej, w której Team Woods grał dobrze, ale nie było tam jeszcze tych fajerwerków, w niedzielę nagle i niespodziewanie mieliśmy prawdziwą burzę emocji! Nic dziwnego. Drużyna Woodsów, ubrana w tradycyjne czarno-czerwone barwy, wszystko co najlepsze zostawiła na finał!

 

 

Od początku wiadomo było, że turniej będzie testem dla Tigera, który po wypadku rozegrał może dwie lub trzy rundy. Na pewno nie były to jednak trzy dni z rzędu. W sobotę wyglądał jeszcze nie tak drapieżnie. W niedzielę dał z siebie wszystko. Tiger, który podczas swojej kariery przeszedł pięć operacji kolana i pięć operacji kręgosłupa, a po wypadku samochodowym niemal amputowano mu prawą nogę, imponował grą, zwłaszcza kontrolą dystansu ironami, tym jak kształtował uderzenia i tym co wyprawiał na greenach.

 

 

Oczywiście, jeździł na wózku – ponieważ wciąż nie byłby w stanie przejść tych wszystkich kilometrów. Oczywiście, widać było, że poruszanie się sprawia mu wciąż kłopot, a prawa noga dalej jest dużo słabsza. Tym bardziej jednak imponujące było to, jak mimo wszystko niesamowicie potrafi grać w golfa! Wrażenie zrobił również fakt, że rezygnując z wózka, zdecydował się na spacer na dołku finałowym.

 

Tiger jest niezniszczalny!

 

https://twitter.com/PGATOUR/status/1472330337921507339?s=20

 

12-letni Charlie Woods znowu skradł show.

 

 

Uwijał się jak w ukropie. Grał fenomenalnie, zwłaszcza w niedzielę. Dzięki niemu Tiger mógł trochę oszczędzić styrane kości, wykonując drive’y, po których tatuś bardzo często nie miał nic do poprawienia i mógł po prostu jechać do miejsca następnego uderzenia. Charlie pokazał też kilka min, gestów, które były naprawdę zabawne. Ewidentnie uwielbia ten turniej i nie dziwi fakt, że Tiger stanął na rzęsach, żeby w ekspresowym tempie móc ponownie wystąpić razem ze swoim synem.

 

 

*

 

PNC Championship zgromadził jak zawsze wspaniałą obsadę.

Po raz pierwszy zagrała w nim aktualnie najlepsza golfistka świata – Nelly Korda, której towarzyszył tata – Petr Korda – zwycięzca tenisowego Australian Open. Caddiowali im mama – Regina i syn Sebastian, świetnie zapowiadający się tenisista. Drużyna Kordów zajęła ostatecznie dwunaste miejsce, a Nelly po sobotniej rundzie spełniła swoje marzenie – fotografując się ze swoim idolem – Tigerem.

 

 

Obrońcy tytułu – Justin i Mike Thomas, po dwóch rundach 60 byli blisko, ale do zwycięzców zabrakło trzech uderzeń. Co ważne – tym razem Team Woods okazał się lepszy – a dobrze wiemy, że mimo bardzo bliskich relacji obu rodzin – aspekt rywalizacji jest tam bardzo wyśrubowany. Miejscem trzecim Team Thomas podzielił się z ekipą Stewart Cink/Reagan Cink.

 

 

Bardzo udany występ mógł świętować debiutujący Team Stenson, w którym połączyli siły mistrz The Open i srebrny medalista  olimpijski z Rio – Henrik Stenson, z najmłodszym uczestnikiem turnieju, 11 – letnim Karlem Stensonem.

 

 

Szwedzka para oprócz świetnej gry błyszczała też typowo szwedzkim poczuciem humoru. Pierwszego dnia wykręcili oni rundę 62, plasując się na miejscu T5. Ostatecznie zakończyli rywalizację trzy oczka niżej, razem z Teamem O’Meara. 

 

https://twitter.com/PGATOUR/status/1472353735586332676?s=20

 

Jak zawsze zachwycali najstarsi uczestnicy turnieju – 86-letni Gary Player i 82-letni Lee Trevino, klasycznie i bezustannie roześmiany od ucha do ucha!

 

 

Uderzenia, które zaprezentowali wprawiały w niemy zachwyt!

 

 

PNC Championship to wyjątkowy turniej i niezwykłe wydarzenie, nie mające odpowiednika w całym świecie sportu, przynajmniej nie w takiej skali. Jego uczestnicy zgromadzili w sumie 67 zwycięstw wielkoszlemowych! Wszyscy byli niesamowici.

 

 

Za rok będzie podobnie.

 

 

www.pgatour.com/leaderboard.html

 

 

golfchannel.pl/?news=pnc-champ

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni