Adrian Meronk. Qatar Masters 2021. Fot. Vittorio

Meronk w Katarze

W czwartek, w Education City Golf Club w Doha, rozpoczął się Commercial Bank Qatar Masters, gdzie Adrian Meronk, po perypetiach koronawirusowych, zdrowy i pełen energii wreszcie mógł powrócić do życia turniejowego.

 

RUNDA DRUGA

 

Ależ on walczył w drugiej rundzie CB Qatar Masters! W szalonych warunkach pogodowych, zawierających elementy burzy piaskowej, wykręcił szósty wynik dnia. Suma rezultatów wszystkich graczy podskoczyła z -28 w czwartek, na +226! Adrian zanotował tego dnia +1, tak samo jak w pierwszej rundzie. Niestety zabrakło jednego uderzenia do przejścia przez cut.

Z kosmicznym, zważywszy na okoliczności, wynikiem -8 prowadzi Duńczyk Jeff Winther, który do pierwszej rundy 67 dołożył identyczną drugą.

 

Bogaty opis piątkowej batalii dostarczył oczywiście Wiktor.

⬇️⬇️⬇️

 

Brak opisu.

 

Witam w drugim dniu Commercial Bank Qatar Masters 2021. Tak jak wskazywały prognozy, wiatr zaczyna przybierać na sile. Zapowiada się ciekawa runda. Ciekawe kto poradzi sobie z podmuchami wiatru sięgającymi 50 km/h i kto lubi takie warunki. Spotykamy się z Adrianem na driving range’u. Wymieniamy kilka zdań i od tej pory Adrian koncentruje się wyłącznie na rundzie, żeby zaliczyć swojego pierwszego cuta w Katarze. Dwa lata temu zabrakło nam jednego uderzenia, kiedy mu caddiowałem. W tamtym roku było podobnie, więc do trzech razy sztuka.

Punktualnie o godzinie 12.00 czasu lokalnego Adrian rozpoczyna swoją rundę z dziesiątego tee. Jest to zasada na European Tour  i innych ligach, że kto gra rano pierwszego dnia, gra po południu drugiego. Jeśli grał z pierwszego tee, to następny dzień zaczyna z dziesiątki.

10: Piękny drive żelazem, z wiatrem. Zostaje 115 jardów do flagi. Świetny wedge i zostaje około 3 metry do flagi. Adrian przymierzył i birdie jest jego! Ok, zaczynamy dobrze, jesteśmy już równo z parem.

11: Niestety bogey po zbyt długim chipie na birdie.

12: No i nasza nieszczęsna dwunastka z wczoraj. Tym razem ładnie ląduje na greenie, około 5 metrów od flagi. Jest szansa na birdie, ale niestety piłka mija dołek i jest tylko par.

 

Brak opisu.

 

Teraz opiszę w skrócie ciekawsze dołki.

13: Super drive i zostaje 251 yardów do flagi. Żelazo i piłka leci przez wodę i ląduje na skraju greena. Super strzał i szansa na birdie. Niestety putt pod górę jest za krótki i zostaje 2,5 metra do dołka. Trzy putty i par, a był duży apetyt na birdie.

Wiatr zaczyna przybierać na sile i wygląda na to, że przez pole przechodzi mała burza piaskowa. Piach jest wszędzie, w zębach, w nosie, oczach. Ciężko nawet chodzić, a oni muszą grać w takich warunkach. Kolejne dołki i przychodzi szesnastka.

16: Adrian jest drugim na greenie – super, około 7- metrowa szansa na birdie. Wszystko pomierzone i wygląda ładnie. Adrian puttuje, piłka leci do dołka. Nagle przychodzi szalony podmuch wiatru dodając piłce prędkości i ta zatrzymuje się 7 metrów za flagą! Nie widziałem podobnego putta na żadnym innym turnieju. Wszyscy, łącznie ze współgraczami byli bardzo zaskoczeni. Bogey.

Kolejne dołki bez historii i przychodzi jedynka.

1: Niesamowity drive Adriana ląduje na piachu przy dróżce. Nie ma zagrania bo ma bunkier przed sobą, a flop z takiego podłoża nie wyjdzie. Zamiast tego chippuje za daleko, za flagę, do roughu i kończy bogey’em.

2: Na dwójce jest szansa na birdie, jak zwykle w przypadku Adriana na dołkach par 5. Niestety po fantastycznym drive’ie piłka stacza się do charakterystycznego zagłębienia, na lewo od dołka. Par.

3: Na trójce był świetny drive. Chłopaki od statystyk mówili, że nikt nie lądował tam tak daleko, pod wiatr.  I mamy piękny birdie, z czterech metrów. Zaczyna robić się ciekawie, bo cut przesuwa się z para na +1. Wydaje się w tym momencie, że pojawia się szansa na cut na poziomie nawet +4.  

4: Krótkie par 3 i piłka ląduje za krótko. Niefortunny ‘chip&run’ ląduje w bunkrze i Adrian broni się przed double bogey’em. Piękny putt i udało się trafić na bogey. Dalej gonimy cut.

5: Na piątce jest fantastyczny drive, piłka ląduje w bunkrze, 50 jardów od flagi. Adrian spokojnie zagrywa z bunkra na 2 metry od flagi. Wszyscy grają na birdie. Laporta pudłuje, Karlberg pudłuje i odbiera sobie szansę  na dobry wynik. Adrian trafia. Jest dobrze! Ma 4 dołki do końca i +3 w turnieju. Na tablicy widnieje cut na +1. Adrian spogląda na nią kątem oka. Wie, że jest szansa i musi grać agresywnie. I tak robi.

6: .Na szóstce jest pod wiatr i nawet Adrian nie ma szans zagrać drugim uderzeniem na green. Wobec tego gra świetny ‘lay up’ i trzecim ląduje na greenie, 12 stóp od flagi. Poziom adrenaliny rośnie u każdego z nas. Trzymam kciuki. Adrian ogląda putt Laporty i widzi jak piłka skręca. Wie jak ma zagrać. Bum i mamy birdie! Jest +2, a cut dalej trzyma się na +1. Zostały trzy dołki do końca.

 

Brak opisu.

 

Dwie szanse na birdie na dołkach 7 i 8 przepadają. Adrian mija dołki o milimetry, a na ósemce był ‘lip out’! Zostaje tylko dziewiątka na awans o jedną, jakże potrzebną pozycję. Tablica z wynikami stoi przed nim. Wszystko jest jasne i klarowne. Adrian wie, że albo wyczaruje birdie, albo nie ma cuta.

9: Ładne uderzenie na green, ale przelatuje dołek i ląduje w roughie. Podobny chip jak na jedenastce – za długi  ‘chip&run’ ląduje 8 metrów za flagą i piłka prawie wtacza się do bunkra. Piękny putt i broni para. Niestety cut nie dał się dzisiaj dogonić.

Wymieniamy kilka słów po grze, uzgadniamy plany na jutro, jeśli Adrian będzie mógł opuścić hotel, w którym obowiązują zasady ‘bańki European Tour’. Wtedy na pewno się zobaczymy. Czeka na wynik testu na COVID przed Kenią, bo tylko z negatywnym testem może tam polecieć na następny turniej. 

Podsumowując – Adrian gra dobrze i widać to w tym jak sprawuje się na polu. Długa, prosta gra pozwala optymistycznie rokować na dobre wyniki w Kenii. Trochę szczęścia i będzie dobrze. Jest moc, #GoMeronk i do pierwszego zwycięstwa na European Tour!

Pozdrawiam z Kataru – Wasz Vittorio – tajny korespondent polowy. Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu w przyszłym roku.

 

Okazało się, że Adrian nie mógł opuścić hotelu, zatem nie było szansy na obiecany polski obiadek w Katarze. Panowie zobaczą się za to zapewne gdzieś podczas sobotniego treningu Adriana, który wkrótce będzie przenosił się do Kenii. Planuje zagrać tam w rozgrywanych  jeden po drugim turniejach – Magical Kenya Open i Kenya Savannah Classic, obu w Karen Country Club, w Nairobi.

 

#Kibicujemy! #GoMeronk!

 

RUNDA PIERWSZA

 

Adrian, rozpoczął świetnie pierwszą rundę, trafiając birdie na dołkach trzecim i czwartym. Na ósemce zanotował bogey’a, kończąc  pierwszą dziewiątkę z wynikiem -1. Na drugiej dziewiątce zagrał same pary, oprócz nieszczęsnej dwunastki, gdzie utopił piłkę i schodził stamtąd z double bogey’em.

 

Brak opisu.

 

Pytany jak mu się grało po przerwie i czy cieszy się z powrotu do akcji, depeszował: Dobrze znowu grać. Dzisiaj jednak nie było za dużo jakości w mojej grze, za to było mało zdecydowania. Jutro spróbuje to poprawić.

Wynik 72, +1, uplasował go w dziewięcioosobowej grupie zawodników na pozycji T93, jakieś dwa uderzenia pod wyimaginowaną na linią cuta. Razem z Adrianem pozycję tę dzielą m.in.: Pablo Larrazabal, Calum Hill, Masahiro Kawamura, Gavin Green, Søren Kjeldsen, czy Robert Rock.

Na prowadzeniu, z wynikiem -7, znajduje się Szkot Dawid Law. Uderzenie za nim jest grupa czterech graczy, z Finem Kalle Samooją. Kolejne uderzenie dalej jest następna czwórka, w której znalazł się dobrze zapamiętany przez polskich kibiców Joachim B. HANSEN, grający z Adrianem w trzeciej rundzie Alfred Dunhill Championship.

Towarzyszący Adrianowi w czwartek – Francesco Laporta i Rikard Kalberg, uzyskali lepsze wyniki. Włoch zagrał -2, a Szwed -1. Piatkowe granie całej trójki rozpoczyna się o godzinie 10.00 czasu polskiego.

Na polu był w czwartek Wiktor, przyjaciel rodziny, słynny już caddy Adriana z Qatar Masters w przeszłości. Był on szczęśliwym posiadaczem magicznego identyfikatora, dzięki któremu był tam, gdzie chciał być. W czwartek poczekał na Adriana na greenie dziewiątego dołka, a potem maszerował za jego grupą do końca, również transmitując to w kameralnej relacji na Facebooku i barwnie komentując, tym swoim rasowym, radiowym głosem.

 

Brak opisu.

 

Oto jego kolorowa relacja, którą rozpoczął od zwięzłej wypowiedzi na temat identyfikatora:

Po prostu macham przepustką i wchodzę, gdzie inni nie wchodzą. Dlatego mogłem spotkać się z Adrianem na ‚chipping area’ i trochę z nim pogadać. 

Po tym krótkim wstępie, jako posiadacz pamięci fotograficzno – absolutnej, zreferował w szczegółach przebieg gry, którą uważnie obserwował:

Ok, krótko o pierwszym dniu. Przedstawiam z pierwszej ręki zwięzłą informację o Commercial Bank Qatar Masters Pro Am i pierwszym dniu turnieju głównego – Commercial Bank Qatar Masters.

 

… No to czekamy na naszego Adriana w Katarze. Po ciężkich dniach w Arabii Saudyjskiej, gdzie przechodził COVID – 19, ósmego  marca, w Dniu Kobiet, zawitał długo wyczekiwany do Kataru. Krótki lot z Dubaju i do hotelu, na jednodniową kwarantannę, po teście zaraz po przylocie. Każdy z graczy musi odczekać 24 godziny po pobraniu próbki. Hotel był co prawda pięciogwiazdkowy, ale tak naprawdę, w tej sytuacji to jest po prostu zamknięta klatka. Gracze nie mogą nigdzie wychodzić, nikogo odwiedzać i są w tak zwanej ‚Bańce European Tour’. Życie wygląda tam dość monotonnie: hotel-pole–hotel. I tak przez 4 dni.

Pierwszy trening i gra Adriana miały miejsce 9 marca, więc po samym przylocie mogliśmy kontaktować się tylko telefonicznie. Spotykamy się 10 marca na treningu, po moim Pro-Amie, gdzie grałem z Georgem COETZEE. To było dla mnie super doświadczenie i możliwość oglądania profesjonalisty na żywo, z odległości kilku metrów, kiedy jest na luzie i udziela porad. Zagraliśmy dobrą rundę, w której było kilka uwag, które naprawdę zaprocentowały. Zwłaszcza moje trzy birdie były wynikiem jego świetnych  podpowiedzi w czytaniu greenów.

 

Brak opisu.

Wyglądało to mniej więcej tak,

George: ‚Wiktor, widzisz tę małą białą plamkę? Graj na nią.’

Ja: ‚Widzę, ale czy jesteś pewien?’

George: ‚Jak ci tak mówię, to znaczy, że jestem pewien.’

Ok. Posłuchałem. Piłka poszła jak po sznurku i trafiłem na dziewiątym dołku birdie z dwunastu metrów. BUM! Szkoda, że z powodu pandemii tak niewiele można. W normalnych warunkach na pewno spotkalibyśmy się w barze. Adrian w tym roku nie zagrał w pro amie i trenował przed pierwszą rundą.

Dzisiaj rano poleciałem na pole, ale niestety nie wpuszczali widzów na pierwszą dziewiątkę. Czekam na Adriana na dziewiątym dołku i komentuję to co widzę, w transmisji na Facebooku.

 

Brak opisu.

 

Oto jak to wszystko leciało:

9: Adrian gra ładny strzał na green, ale trochę przebija za flagę. Dobry putt i łatwy par.

W drodze na dziesiąty dołek wymieniamy parę zdań. Następnie zawodnicy wsiadają do wózków i odwożą siebie samych na dziesiąte tee, które zlokalizowane jest dość daleko.

10: Udaje mi się stanąć za banerami na dziesiątce i widzę dobry drive Adriana. Trafia na fairway, a następnie ze 140 metrów zagrywa na lewą stronę greenu. Puttuje na birdie, ale piłka łamie się przed dołkiem. W konsekwencji jest łatwe dobicie na par. Po dziesięciu dołkach mamy -1.

11: Świetny drive Adriana, najdłuższy z całej grupy. Piłka zatrzymuje się przed prawym bunkrem fairway’owym. Podobnie jak na poprzednim dołku, atakuje green ze 140 metrów, chyba 9 iron. Piłka przelatuje flagę, jakieś 5 metrów i zatrzymuje się na fringe’u. To kolejna okazja na birdie. Niestety Adrian gra za słabo i piłka nie dolatuje do dołka. Par.

 

12: I tutaj zaczyna się dzisiejsza historia dnia, czyli dwunastka. Par 3, 9 iron, lekko pod wiatr. Widzę zza dołka jak piłka w locie łapie wiatr, skręca i ginie z pola widzenia przed brzegiem jeziora. To było coś podobnego jak na ostatnim dołku Alfred Dunhill Championship, jednak tam był plusk. Tutaj wiele nie było widać. Okazało się, że piłka po rotacji wtacza się do wody i Adrian musi grać trzecie uderzenie z ‘dropping zone’. Piłka ląduje jakieś 5 metrów za flagą. Jest z górki i Adrian mija dołek o milimetry i niestety notuje tam double bogey!

13: Idziemy na trzynastkę, par 5, z nadzieją odrobienia chociaż jednego uderzenia. Piękny, długi drive Adriana, niestety trafia w jedyne drzewo na fairwayu i ląduje w piasku pod nim, skąd nie ma szans na drugie uderzenie na green. Gra świetny ‘lay up’ i jest 75 metrów od dołka. Chipp na około 3 metry od dołka. Trudny putt, ale jest szansa na birdie. Piłka znowu prześlizga się milimetry z prawej strony. Par.

 

Brak opisu.

14: Bez historii. Drive do bunkra na firway’u, piękny strzał na green z szansą na birdie, który niestety nie wpada.

15: Par 3, środek greenu, a flaga jest usytułowana przy prawej krawędzi z tyłu greenu. Długi, dwunastometrowy putt mija dołek. Par.

16: Piękny drive i strzał na green, około 4 metry od dołka. Niestety ponownie nie wpada putt na birdie.

 

Brak opisu.

 

17: Ładny drive, 3 wood przed wodę, świetne zagranie na green i czekamy na birdie. Niestety putt pod górę zatrzymuje się przed dołkiem.

 

 

18: Szczęśliwy drive zatrzymuje się w roughie, przed prawym bunkrem fairway’owym, z trudną pozycją do strzału w gratisie. Zagranie ironem ląduje na początku greenu i zostaje trochę do roboty na birdie, a nawet par. Ładne dwa putty i kończymy na dzisiaj z wynikiem +1. Trochę nieszczęśliwie.

Po drodze do ‚Players Lounge’ pocieszam Adriana, że było dobrze i zabrakło tylko trochę szczęścia i że jutro też jest dzień. Po posiłku, Adrian oczywiście bierze kije i idzie trenować przed piątkową rundą. Jest pozytywnie i będzie dobrze. Trzymamy kciuki.

 

 

#Kibicujemy #GoMeronk

 

Depeszowali: Adrian Meronk i Wiktor

Zdjęcia, film i brawurowy komentarz: Vittorio

Napisała: Kasia Nieciak

 

 

W tygodniu po zakończeniu Qatar Masters zapraszamy na The Honda Classic i Magical Kenya Open, w którym zagra również Adrian Meronk.

 

Czwartek i piątek:

Magical Kenya Open          R1 i R2       17:00–19:00 – RELIVE

The Honda Classic       R1 i R2       19:00–23:00 – LIVE

Sobota i niedziela:

Magical Kenya Open          R3 i R4       11:00–15:00 – LIVE

The Honda Classic       R3 i R4       20:00–23:00 – LIVE

Zapraszamy. 

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni