Adrian Meronk. Fot: Marek Darnikowski

Adrian Meronk – wywiad z miejsca odosobnienia

Adrian Meronk po prostu nie mógł doczekać się swojego pierwszego w tym roku startu w turnieju European Tour. Najpierw nie dostał się do inaugurującego sezon – Abu Dhabi HSBC Championship. Podobna sytuacja miała miejsce tydzień później, podczas najstarszego turnieju European Tour, rozgrywanego poza Europą – Omega Dubai Desert Classic. W ubiegłotygodniowym Saudi Inernational był od wtorku na pierwszej pozycji listy rezerwowej. I co? W środę dowiedział się, że jest zakażony koronawirusem. Teraz przebywa na dziesięciodniowej izolacji, w Arabii Saudyjskiej.

 

Zapraszamy do lektury wywiadu, który przeprowadziła z Adrianem nasza redakcja, komunikując się z nim dzięki potędze internetu.

 

 

Kasia Nieciak: Po pierwsze i najważniejsze jak zdrowie?

Adrian Meronk: Trochę lepiej, ale jestem osłabiony. Coś jest nie tak. Nie tak jak powinno być. Najgorzej czułem się pierwszego dnia, w środę. W piątek było lepiej. Dzisiaj też w sumie było lepiej, ale rano bardzo bolało mnie gardło. Tak jakby to nie był koronawirus, tylko jakieś przeziębienie.

Cała golfowa Polska Cię pozdrawia!

Dziękuję.

Masz jakieś typowe objawy Covid-19, zanik węchu i tym podobne sensacje?

No właśnie nie. Jeszcze nie. Mam nadzieję, że nic takiego nie będzie.

Aplikacja Whoop, którą monitorujesz swoje parametry zdrowotne informowała, że coś złego się z Tobą dzieje – wiem to z Twojego Instagrama. 

No tak. Alarmowała, że coś jest nie tak, ale w sumie od piątku niby wszystko wróciło do normy. Więc tylko dwa dni nie były w normie. To jest ciekawe. Będę to obserwował dalej. Używam Whoop od roku.

Opowiedz jak to było po kolei. Przyleciałeś we wtorek w nocy. Zameldowałeś się w pokoju i rano miałeś test? Potem była powtórka testu?

Tak. Rano był test. Po pięciu godzinach ktoś próbował się do mnie dodzwonić na telefon, ale ten nie działał. Siedziałem gotowy do wyjścia na pole. Ubrany. Umyłem buty. Potem zaczął dzwonić doktor na WhatsApp i powiedział, że mam pozytywny test i że muszę siedzieć dziesięć dni w izolacji. Wieczorem zrobili drugi test i następnego dnia powiedzieli, że też był pozytywny. Oba testy miały bardzo podobny wynik i oba miały podobną, dużą siłę wyniku. W sumie nie wiem skąd to się wzięło.

Jak to wszystko przyjąłeś?

Byłem trochę w szoku, ale tak jak mówiłem – czułem się dziwnie. Myślałem jednak, że to po podróży, bo nie spałem całą noc. Okazało się, że powód był inny.

Liczyłeś, że zagrasz tym razem. Na koniec okazało się, że jednak i tak nie dostałbyś się do turnieju. 

Tak się okazało, więc trochę żałuję, że tutaj w ogóle przyleciałem. Ale co zrobić?

Od wtorku po południu byłeś pierwszym rezerwowym. To nie była nowa sytuacja dla Ciebie. Szkocja – nie dostałeś się, czekając w czwartkowe przedpołudnie na swoją szansę, Abu Dhabi rok temu – dostałeś się, dowiedziawszy się o tym w środę. Kiedy jeszcze byłeś pierwszym rezerwowym? 

W tym roku też byłem pierwszy w Abu Dhabi, ale dopiero od czwartku.

 

 

Czy ktoś jeszcze miał pozytywny wynik z tej całej dużej grupy, która wykruszała się z listy rezerwowej? Ty startowałeś w tym wyścigu spoza dziesiątki. 

Tamci gracze po prostu nie lecieli tutaj. Tylko ja miałem pozytywny wynik testu przed tym turniejem.

Trochę pechowo to wypadło. Gdzie jest teraz Twoje miejsce ‚odosobnienia’?

Jestem tutaj w wynajętym mieszkaniu, w mieście gdzie rozgrywany jest turniej. To jest trochę takie miasto duchów. Nikogo tutaj nie ma. Nie ma restauracji. Jest trochę jak w obozie. W poniedziałek po turnieju przeniosą mnie do jakiejś willi, gdzie będzie można wyjść  do ogrodu. Teraz nawet nie mogę wyjść na świeże powietrze. Jestem jak zamknięty w klatce. Mam komputer, mam internet. Play Station zostawiłem w Dubaju. Przynieśli mi jakieś hantle, więc mogę trochę poćwiczyć. Jest internet, więc jest co robić.

 

Brak opisu.

 

Pamiętam jak rozmawiając z Tobą w marcu mówiłeś, że jest to dla Ciebie ekstremalnie trudna sytuacja, kiedy musisz siedzieć w domu, nie możesz wyjść na zewnątrz, nie możesz trenować. Jesteś typem człowieka, który nie jest w stanie usiedzieć w domu. Teraz jesteś do tego zmuszony.

Tak. Jestem zmuszony ten jeden raz w życiu siedzieć w domu przez dziesięć dni. Ale coś tam wymyślę, jakieś ćwiczenia, medytację, jogę, takie rzeczy. Pooglądam trochę Netflixa, więc dzień jakoś zlatuje. Śpię dosyć długo, żeby nadrobić braki. Po tym tygodniu będzie z kolei ciężko przerzucić się do normalnego trybu, ale damy radę. I tak do 14 lutego, wtedy dopiero mogę wylecieć z Arabii Saudyjskiej.

Jak to wszystko jest logistycznie załatwiane, ktoś przynosi Ci jedzenie i inne potrzebne rzeczy?

Cały czas mi coś przywożą. Zakupy, jedzenie. Zamawiam też coś z aplikacji, z lokalnej restauracji. Nie ma za dużego wyboru, więc wolę, kiedy przynoszą mi jedzenie z pola, tak jak przywieźli mi właśnie coś przed chwilą. Zajmują się mną ludzie z turnieju i z European Tour.

Uff, to dobrze, że o Ciebie dbają. Z tego co mówisz wynika, że nie wymeldowałeś się z Dubaju?

Tak, zabrałem ze sobą tylko rzeczy potrzebne na turniej, zostawiając część swoich rzeczy w apartamencie w Dubaju. Myślałem, że wrócę w niedzielę, albo nawet w czwartek, ale plany trochę się zmieniły. Dlatego nie brałem wszystkiego. Nikt nie wiedział, że tak się stanie.

Twój najbliższy plan to powrót do Dubaju, tak?

Tak, w przyszłą niedzielę wracam do Dubaju i będę tam siedział, aż do turnieju w Katarze, w marcu.

 

 

Przejdźmy do milszych kwestii. Opowiedz proszę jak było w Dubaju. Idealne warunki treningowe. Z jakimi zawodnikami grałeś i trenowałeś? 

W Dubaju było bardzo fajnie. Forma była, trenowałem codziennie. Grałem dużo na różnych polach. Poznałem paru fajnych ludzi. Grałem parę rund z innymi grajkami z Challenge Tour i European Tour, z Francesco Laportą, Lorenzo Scalise, Christianem Kaiserem z Challenge Tour i Matthiasem Schwabem, ale to było jeszcze przed turniejami. Grałem też z Niemcami, którzy występują tam w lokalnej lidze. Grało mi się dobrze. Codziennie 18 dołków. Przynosiłem dużo fajnych wyników, -6, -7 chyba dwa razy. I nagle  taki cios w plecy. Ale nic, jak wrócę do Dubaju, zrobię przez parę pierwszych dni jakiś szybki trening i potem znowu będę grał jak najwięcej na polu.

Odwiedzali Cię jacyś znajomi gracze z Polski? Widziałeś się z Mateuszem Kniagininem, który przyjechał tam z grupą na turniej? 

Było dużo ludzi z Polski. Na początku spotkałem kilku znajomych z Wrocławia. Potem kolejni z Wrocławia. Po powrocie z Saudi umówiłem się z ‚Kniagolem’ na jakąś kolację lub na pole. Niestety się miniemy. Teraz jest tam też Jurek Dudek z Mariuszem Czerkawskim i Ernestem. Z nimi też miałem się umówić, ale jednak nie damy rady się spotkać. Tak naprawdę cały czas ktoś tam przyjeżdża. Dubaj jest teraz bardzo popularnym miejscem. Grałem też trochę z Jasiem Szałaganem. Poznałem również kobietę z Polski, która mieszka z rodziną już parę ładnych lat w Dubaju. Zaprzyjaźniliśmy się i graliśmy razem. Raz byłem nawet zaproszony na turniej, który oni zorganizowali. To był turniej w formacie ‚greensome’, w którym byłem w drużynie z PGA ‚teaching pro’, uczącym w Dubaju. Zajęliśmy tam drugie miejsce.

Drugie, jak to drugie? 😉 

No tak. Jak wspomniałem, grałem z ‚teaching pro’ i to był ‚greensome’, gdzie nie jest łatwo. Wygrała para złożona z dwóch gości z Challenge Tour. Przegraliśmy z nimi dwoma lub trzema uderzeniami. My byliśmy -4 po dwóch rundach, oni -6 lub -7.

Czy gracze Challenge Tour, tak samo jak ci z European Tour, mogą trenować w Dubaju i korzystać z tych wszystkich przywilejów jakie zapewnia tam European Tour?

Wszystko zależy od pola. Tam gdzie ja zwykle trenuję, na Jumeirah, również pozwalają ćwiczyć graczom z Challenge Tour. To jest centrum treningowe całego European Tour. Musimy tylko zameldować, że będziemy i mamy wszystko do dyspozycji.

Opisz proszę Twój typowy dzień w Dubaju.

Zwykle wstawałem między siódmą, a ósmą, potem śniadanie, trening na range, albo krótka gra przez dwie godziny. Później szybki lunch i tee time koło 11 – 12. Osiemnaście dołków do 16-17 i potem jeszcze godzina na siłowni i kolacja.

Konsultujesz się zdalnie z trenerami? Z Matthew Tipperem, psychologiem, trenerką od fitnessu?

Tak, jestem ze wszystkimi w kontakcie. Wczoraj na przykład rozmawiałem z psychologiem.

W Dubaju odwiedziła Cię Ola i mieliście krótkie wakacje.

To Ola bardziej wypoczywała, ja cały czas trenowałem. Zrobiłem sobie jeden, dwa dni wolne, ale poza tym nie miałem tutaj wakacji. W trakcie tych wolnych dni była wyprawa na pustynię i zwiedzaliśmy Dubaj.

Oglądałeś może Omega Dubai Desert Classic z pola? Chyba nie mogłeś ze względu na obostrzenia covidowe?

Nie. Nie mieliśmy wstępu na pole.

Co myślisz o regułach w tym sezonie. Nie sądzisz, że są nieco niesprawiedliwe dla graczy z Top 115 rankingu z ubiegłego sezonu. Ty byłeś przecież 84 w Race to Dubai i masz gorszą sytuację niż rok temu! Na starych zasadach łapałbyś się praktycznie wszędzie, poza WGC i Majorami. Może powinni dać takim graczom jak Ty jakąś dodatkową, lepszą niż teraz kategorię?

Te reguły są bardzo niesprawiedliwe. Wiedzieliśmy, że oni zamrożą rankingi, więc nie liczyłem na to, że będę miał lepszą kategorię. Ale z powodu, że dodali jakieś nowe kategorie, np. zwycięstwo na Challenge Tour, przez to teraz nie dostajemy się do turniejów. Także każdy jest zirytowany szczerze mówiąc, bo tak nie powinno być. Ale nic nie możemy zrobić. Na pewno trochę to jest nie fair.

Ciebie wypchnęli też przede wszystkim ci, którzy wygrali w tamtym sezonie.

No tak. Jest też kategoria tych, którzy wygrali turniej Challenge Tour, połączony z European Tour i oni również są przed nami. Jest też kategoria legend. Cały czas coś wymyślają, żeby mieć w turniejach największe nazwiska. No nic, trzeba to przeskoczyć w tym sezonie, zagrać swoje i być w najlepszej pięćdziesiątce. Wtedy nie będzie problemu na przyszły rok.

Czyli nie ma żadnych planów, żeby jakoś to zmienić i wzmocnić pozycję graczy ze 115 rankingu Race to Dubai 2020?

Nie ma takich planów.

W sumie ciężko teraz pytać o plany, ale pewnie wstępnie celujesz w Qatar Open.

Tak. To jest najbliższy turniej, w drugi tydzień marca. Tam planuję wrócić do gry.

 

 

A nie mylisz, żeby pojechać do Kataru tydzień wcześniej, do Twojego przyjaciela Wiktora, żeby trochę tam potrenować?

Szczerze mówiąc nie wiem, zobaczymy. Tydzień wcześniej i tak nie możemy trenować na polu turniejowym. Można tam być dopiero od poniedziałku, więc nie wiem czy jest sens jechania tam wcześniej.

Wczoraj słyszałam że Japończycy zarzekają się, że igrzyska na pewno się odbędą, tylko organizatorzy myślą intensywnie nad ich zabezpieczeniem i logistyką.

Miejmy nadzieję. Zobaczymy jak to będzie wyglądało.

Widziałam, że spotkałeś się z Salt Bae – słynnym i lekko szalonym specjalistą od ‚stejków’.

Tak. Spotkaliśmy się. To było ciekawe doświadczenie. Ma swoją restaurację w hotelu Four Seasons, w Dubaju. Jest bardzo popularny i strasznie dużo ludzi chce u niego zjeść.

 

 

Byłeś też w Burj Dubai?

Kiedyś już byłem. Szczerze mówiąc to nie jest aż tak ciekawe, kiedy jesteś za szybą. Kiedyś byłem na dachu drapacza chmur w Bangkoku, gdzie nie ma szyby i wrażenie było dużo większe.

Na koniec poproszę o słowo pokrzepienia dla polskich kibiców.

Po prostu trzeba być cierpliwym. Myślę, że jeżeli w marcu nie odwołają turniejów, to na pewno będzie szansa pokibicować, więc miejmy nadzieję, że będzie ok.

Dziękuję za wywiad i życzę zdrowia!

Dziękuję. Będzie dobrze.

 

 

#GoMeronk!

 

Rozmawiali: Adrian Meronk i Kasia Nieciak

Napisała: Kasia Nieciak

Wyizolowane selfie: Adrian Meronk

Zdjęcie główne: Marek Darnikowski

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni