Adrian Meronk i Mateusz Gradecki. Konferencja prasowa z okazji 25-lecia PGA Polska. Źródło: PGA Polska

Meronk trzeci. Bland wygrywa. Gradi walczy.

Drugi raz w tym miesiącu Adrian Meronk wskoczył na podium turnieju European Tour. W sobotę reprezentant Polski zajął dzielone trzecie miejsce w Betfred British Masters, a tylko jedno uderzenie dzieliło go od dogrywki wyłaniającej zwycięzcę.

W słynnym brytyjskim The Belfry niedaleko Birmingham triumfował Anglik Richard Bland. Zarówno 48-letni reprezentant gospodarzy, jaki i 24-letni Włoch Guido Migliozzi zakończyli cztery rundy z rezultatem -13 na trudnym parkowym polu Brabazon, które siedemnaście razy gościło zawody pierwszej europejskiej serii zawodowej, a czterokrotnie prestiżowy Ryder Cup. Obaj golfiści musieli ponownie pokonać osiemnasty dołek, na którym lepszy okazał się Bland, zaliczając tym samym swój pierwszy triumf po… 25 latach od debiutu w lidze, w swoim 487 występie. 

Adrianowi Meronkowi zabrakło jednego uderzenia aby znaleźć się w dogrywce. Wynikiem -12 podzielił się trzecim  miejscem z Finem Mikko Korhonenem i Brytyjczykiem Davem Couplandem. Po wczorajszej spektakularnej rundzie -7, po której Polak awansował na drugie miejsce w klasyfikacji, w sobotę zanotował na karcie -3. To był świetny wynik przy mało sprzyjających warunkach, w których Adrian prezentował super formę i świetne mentalne podejście do gry. 

Finałowa runda w słynnym The Belfry to był trudny dzień dla graczy. Niby bez wiatru, ale za to większość gry w deszczu, a przede wszystkim na polu najeżonym trudnościami. Warunki typowe dla deszczowej angielskiej wiosny, na pewno nie ułatwiające uzyskania świetnych wyników – mokry, gęsty rough, wbijająca się piłka w fairway, zbite bunkry, nasączone wodą greeny.

Nawet u wielu doświadczonych graczy nie obyło się bez sporych błędów, pechowych zagrań czy niewykorzystanych szans. Ale były też spektakularne uderzenia, jak chociażby piękny, długi, a przede wszystkim celny putt Meronka, który zaowocował birdie na pierwszym dołku. Potem długo była gra na par, a na trzynastce Adrian zapisał 'bogey’. Potem znów błysnął birdie zdobywanymi na piętnastce, szesnastce i siedemnastce. Warto w pamięci zapisać imponujący, ponad 18-metrowy putt właśnie na siedemnastce, po którym piłka zatrzymała się blisko dołka – gdyby wpadła Meronk wskoczyłby na prowadzenie. Do tego fantastyczny, odważny tee shot na trudnej osiemnastce.

Na tym ostatnim dołku do historii przejdzie na pewno widowiskowy putt Richarda Blanda, po którym polały się u Brytyjczyka łzy wzruszenia. Mimo że triumf nie był jeszcze dopełniony, to na taki dzień Anglik czekał bardzo długo! Dzień wymarzony i… wyśniony przez jego caddiego, o czym Bland opowiadał drżącym głosem w wywiadzie zaraz po rundzie.

Honory gospodarza 43. edycji imprezy pełnił Danny Willett, który finiszował na T11, ale co ważne – w całym turnieju zaliczył 19 birdie, a to oznacza, że sponsorująca event firma Betfred przekaże 19 tysięcy funtów dla organizacji charytatywnej Prostate Cancer UK.

WYNIKI British Masters 2021 TUTAJ.

 

Gratulacje Richard, Gratulacje Adrian! 

 

***

 

Gradecki dalej walczy w Range Servant Challenge by Hinton Golf

Tymczasem w odbywającym się w Szwecji turnieju Range Servant Challenge by Hinton Golf, w którym o najlepszy występ w karierze walczy Mateusz Gradecki, zawodnicy potrzebowali w sobotę cieplejszych ubrań. Założyli więcej warstw i w tej zimnej trzeciej rundzie wykonali więcej uderzeń.

Nikomu nie udało się przejść pola Rönnebäck w 65 czy 66 uderzeniach, które można było obserwować w pierwszych dniach. Dziś najlepszy wynik to 68 strzałów w wykonaniu Duńczyka Niklasa Norgaarda Mollera, co po zsumowaniu z wcześniejszymi rundami na 68 i 67 daje mu -13 i drugie miejsce przed finałową rozgrywką. Miejsce lidera utrzymał Szkot Craig Howie, który do 65 i 66 dodał 69 uderzeń i samodzielnie prowadzi sumą -16.

Na czele listy nie zdołał utrzymać się reprezentant Polski, który zanotował w sobotę 75 uderzeń, a suma -10 po trzech rundach plasuje go na szóstym miejscu, dzielonym z czwórką innych graczy.

To był trudny dzień – wiało i padało na początku, rano było straszliwie zimno, co nie ułatwiało wejścia w dobry rytm. Będąc tak poubieranym w warstwy ciężko było kijem machać, więc już na trzecim dołku par 3 zrobiłem bogey’a, a dalej to runda o tyle różniła się od poprzednich, że mój putting był słabszy. Nic nie chciało wpadać. Po rundzie poćwiczyłem putty, teraz regeneracja i jutro będzie dobry dzień!” – powiedział Gradecki.

 

W niedzielę finałową batalię rozpocznie o godz. 9.00.

Kibicujemy! #GoGradi! 

Livescoring Range Servant Challenge by Hinton Golf TUTAJ.

Tekst: A. Kalinowska
Na zdjęciu A.Meronk /archiwum/fot. Dorota Kozakiewicz-Lejderman

Zredagowała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni