Adrian Meronk. Fot. Marek Darnikowski

Meronk fantastyczny na Teneryfie.

Adrian Meronk zajął dzielone trzecie miejsce w turnieju European Tour – Tenerife Open. To drugi najlepszy wynik w karierze 27-letniego Polaka, a co za tym idzie w historii polskiego golfa. W niedzielę na kanaryjskim polu Golf Costa Adeje triumfował Dean Burmester z RPA.

31-letni Południowoafrykańczyk wygrał z wynikiem -25 po czterech rundach, zaliczając drugie w karierze zwycięstwo w pierwszej lidze europejskiej. W rozgrywce finałowej nie dał szans rywalom, pokazał świetną formę, wykonując niesamowite 62 uderzenia. Przewaga, jaką pod koniec notował, pozwoliła mu z lekkością i uśmiechem meldować się na osiemnastym greenie, przy którym czekał na niego komitet powitalny złożony z rodaków z przygotowanymi na fetę szampanami.

Po licznych przetasowaniach w trakcie rundy, drugie miejsce z sumą -20 wywalczył „rzutem na taśmę” Niemiec Nicolai von Dellingshausen, znany krajowym miłośnikom golfa z triumfu podczas Sierra Polish Open 2017. Choć zaczynał jako lider, potem spadał na niższe pozycje, a finalnie puttem na osiemnastce, udało mu się „zepchnąć” Meronka z drugiego miejsca i samodzielnie zostać na tej pozycji.

Reprezentant Polski po rundach 68, 65, 65, 67 popisał się łącznie imponującym wynikiem -19, w finałową niedzielę pokazując świetny poziom gry, szczególnie na pierwszych dziewięciu dołkach, które pokonał na -4. Na drugiej dziewiątce podziwiać mogliśmy jeden, za to niezwykłej urody birdie na trzynastce, gdzie zabrakło centymetrów do eagla.

Adrian tak podsumował swój występ: „Ogólnie, solidny turniej, dużo dobrego, równego golfa. Z odrobiną szczęścia mogłoby być wyżej, ale jest ok 💪”.

Widzów transmisji w Golf Channel Polska w podziw musiał wprawiać nieustanny atak Adriana i granie bezpośrednio na flagę. Podobnie jak niesamowity sobotni tee shot na dziesiątym dołku, wiele niedzielnych uderzeń też kończyło się centymetry od dołka.

Podobnie jak w trzeciej rundzie, również w finale, zdarzył się bogey na szesnastce, ale Adrian pokazał tam perfekcyjną technikę wyjścia z bunkra – piłka, która była głęboko wbita w piach, po fenomenalnym uderzeniu, powędrowała pod sam dołek.

Trzecie miejsce, które Meronk podzielił z Finem Kalle Samooją, to drugi najlepszy wynik w jego karierze. W listopadzie ubiegłego roku Polak rozpoczynał finałową rundę rozgrywanego w RPA turnieju Alfred Dunhill Championship z pozycji lidera, a ostatecznie po niedzielnych perturbacjach zajął tam drugie miejsce, dzielone z trójką innych golfistów.

Tenerife Open to drugie zawody tzw. Canary Island Swing. W zmodyfikowanym przez pandemię kalendarzu European Tour znalazły się trzy turnieje z rzędu rozgrywane na tych hiszpańskich wyspach. Rywalizację na Kanarach rozpoczął Gran Canaria Lopesan Open, gdzie po czterech rundach 67, 68, 66 i 64, zakończonych łącznym wynikiem -15, Meronk zajął dzielone 15. miejsce.

Adrian po występie na Teneryfie zapewni sobie znaczny awans w rankingu Race to Dubai, z pozycji 141 na 64, umacniając również swoją i tak mocną pozycję w rankingu olimpijskim.

tokyo-2020-olympic-golf-rankings

Kolejnym turniejem rozgrywanym na archipelagu atlantyckim będzie Canary Island Championship, zaplanowany na 6-9 maja. Adrian zostaje na Teneryfie i po turnieju leci prosto do Anglii na słynne pole The Belfry, gdzie w kolejnym tygodniu rozegrany zostanie Betfred British Masters.

Gratulujemy świetnego występu, dziękujemy za niesamowite emocje i już nie możemy doczekać się najbliższego turnieju.

#GoMeronk!

Depeszował: Adrian Meronk

Źródło: Anna Kalinowska/PZG

Zdjęcie główne: Marek Darnikowski

Zredagowała: Kasia Nieciak

Dynamiczna relacja dzień po dniu z Tenerife Open – golfchannel.pl/?news=meronk-na-teneryfie

 

****

 

W turnieju Valspar Championship triumfował Sam Burns, wygrywając po raz pierwszy na PGA Tour. 

24-letni Sam Burns już dwukrotnie w tym sezonie prowadził po 54 dołkach i do tej pory nie udało mu się przekuć to w zwycięstwo. W sześciu innych przypadkach był na szczycie tablicy wyników po którejś z rund. Jeszcze nigdy nie był na szczycie po najważniejszej z nich – tej niedzielnej. To zmieniło się wreszcie podczas Valspar Championship.

Wygrał po niedzielnej rundzie 68, z trzema uderzeniami przewagi. Zwycięstwo nadeszło w nieco innych okolicznościach niż to sobie wyobraził: „Zawsze myślałem, że musisz grać perfekcyjnego golfa, żeby wygrać. Zawsze myślałem, że musisz grać swój absolutnie najlepszy golf w niedzielę, żeby zwyciężyć. Później zrozumiałem, że nie o to tutaj chodzi. Próbowałem zbyt mocno i za dużo”.

Tym razem  pomógł mu też trochę jego największy rywal Keegan Bradley, który remisując z Burnsem sześć dołków do końca, utopił piłkę na trzynastce, par 3 i schodził z tego dołka z doublem. Później już się z tego nie podniósł, a Sam spokojnie kontrolował sytuację.

Miejscem trzecim podzielili się grający rundę dnia 65 – Viktor Hovland i Cameron Tringale.

Gratulacje!

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni