Viktor Hovland. EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.

Hovland wygrywa Hero World Challenge!

Ma dopiero 24 lata, zniewalający uśmiech i niestrudzenie zdobywa kolejne trofea – trzy zwycięstwa PGA TOUR, jedna wygrana European Tour, debiut na Ryder Cup. Teraz statuetkę przedstawiającą Tygrysa opierającego swoją łapę na kuli ziemskiej, wręczał mu sam Tiger Woods!  

 

 

Po raz pierwszy zwyciężał na PGA TOUR w lutym ubiegłego roku, podczas Puerto Rico Open. W grudniu mógł już świętować swoją drugą wygraną, na słynnym El Camaleon Golf Course, pokonując jednym uderzeniem Aarona Wise’a. Na początku listopada tego roku został pierwszym w historii mistrzem World Wide Technology Championship at Mayakoba, któremu udała się sztuka obrony tytułu sprzed roku. Tym razem triumfował z rekordowym wynikiem -23, pokonując swojego najbliższego konkurenta czterema uderzeniami.

 

https://twitter.com/PGATOUR/status/1457479388828737537?s=20

 

Tamten sukces Viktora przydarzył się mimo faktu, że grał on w Meksyku naprędce skleconym driverem. Wszystko dlatego, że jego kij zepsuł przed turniejem Danny Lee, trenujący w środę obok Viktora, który chcąc wygenerować jak największą prędkość swingu, po prostu załatwił driver Hovlanda – w pierwszym swingu, który wykonał.

Viktor miał zapasową główkę, ale nie miał odpowiedniego shaftu, który jak dobrze wiemy, nie jest zwykłym shaftem, który możemy kupić na szybko w sklepie. Sytuację uratował James Hahn, który też znajdował się niedaleko i pożyczył Viktorowi swojego Pinga G-425, z prawie identycznymi parametrami, na nieco krótszym shafcie. Hovland trenując jego kijem dalej na range’u, odkrył, że gra mu się genialnie krótszym shaftem.

Na turniej specjalista z Pinga – Kenton Oates stworzył replikę drivera dla Viktora, montując skrócony shaft. Reszta jest historią, a Viktor, mimo, że jakieś dziesięć jardów krótszy, posyłający piłki nieco niższą trajektorią, trafiał fairway za fairwayem na El Camaleon Golf Course. Mimo wszystko – deklarował on, że nie planuje zostać na stałe przy tej długości. Rozważał jednak wykorzystanie takiego shaftu na niektórych polach.

W piątek trafił 88.9 procent greenów w „regulacji”. Przez ostatnie trzy dni jego średnia puttów wynosiła lekko ponad 1.5. Rundy 67-65-62-67 dały mu rekordową wygraną, a Viktor został też pierwszym graczem PGA Tour, który obronił tytuł, od czasu Brooksa Koepki, który w 2018 i 2019 roku wygrywał PGA Championship.

https://twitter.com/PGATOUR/status/1457881121954304003?s=20

 

Drugie miejsce zajął lokalny bohater – Carlos Ortiz, który rok temu uplasował się na ósmej pozycji. Trzeci, z uderzeniem straty do Meksykanina, był Justin Thomas.

 

 

*

 

W ostatnią niedzielę trofeum Hero World Challenge, wręczał Viktorowi gospodarz turnieju, sam Tiger Woods, wracający do świata golfa po ciężkim wypadku samochodowym, którego doznał w lutym tego roku, masakrując w nim prawą nogę.

 

 

Powiedzmy sobie szczerze, to nie była zwyczajna runda golfa, taka jaką zwykliśmy oglądać na co dzień. Działo się bardzo wiele.

 

 

Jednym z bardziej zszokowanych był komentujący wydarzenia na żywo, znany i lubiany David Feherty: „To komedia pomyłek”, alarmował.

Inny komentator – Steve Sands, dodał: „Jednak to jest bardzo wciągające”.

Feherty potwierdził: O tak, to bardzo wciągające, kocham to.”

 

 

Widzowie zasiadający przed odbiornikami telewizyjnymi również mieli bal. W końcu jak często oglądamy takie rzeczy? W dużym skrócie, widzieliśmy zagrania Brooksa Koepki i Patricka Reeda, graczy na co dzień „praworęcznych”, wykonujących tym razem uderzenia „leworęcznie”.

 

 

Rzucanie driverem przez najdalej uderzającego gracza na świecie, wiadomo kogo.

 

 

Zgubione piłki. Zagrania do wody. Niemożliwe „zabawy” Patricka Reeda z sędziami. Pomyłkowe zagranie przez Jordana Spietha i (!) Henrika Stensona z niewłaściwego tee na dziewiątym dołku, za co każdy z nich zainkasował dwa uderzenia karne!

 

 

Wielokrotne i uparte zagrywanie na green, następnie staczanie się piłki w to samo miejsce, przez, przed tym zdarzeniem, pretendenta do wygranej – Sama Burnsa, który po zaliczeniu  „tripple bogey” na dołku czternastym, jak gdyby nigdy nic trafił eagla na „piętnastce”!

 

 

UFF! Było gorąco, nietypowo i całkiem ciekawie!

 

 

Collin Morikawa, lider turnieju po 54 dołkach, prowadzący wówczas PIĘCIOMA uderzeniami, zagrał w niedzielę rundę 76 i spadł na miejsce piąte, tracąc do zwycięzcy cztery oczka! Po drodze zgubił dwie piłki, na dołkach czwartym i szóstym, zagrał dwa double, dwa bogey’e, dwa birdie i wyglądał na nieco oszołomionego.

 

 

Towarzyszący mu Brooks Koepka, też nie wypadł najlepiej! „Brooksy” zaszalał rundą 74, spadając z miejsca drugiego, na dziewiąte!

 

 

Viktor za to w swoim stylu, bez zahamowań, wykręcił fantastyczną rundę 66, trafił po drodze dwa eagle z rzędu, nie dał się wyprowadzić na ostatnim dołku z równowagi, przez grającego z nim Patricka Reeda, który spędził wieki całe na deliberowaniu z sędziami, w piasku na osiemnastce, dużo, dużo dłużej niż nakazywałaby elementarna przyzwoitość!

 

 

W międzyczasie, po zagraniu dwóch eagli i birdie, on sam był wzięty pod lupę przez sędziów, którzy w czasie kiedy grał on osiemnasty dołek, bacznie przyglądali się sytuacji, kiedy odgarnął piasek z greena, gdy jego piłka była tuż za greenem siedemnastego dołka. Problemem było to, czy Viktor nie odgarnął piasku poza greenem – za co groziłaby mu kara dwóch uderzeń. Ostatecznie, na szczęście dla Viktora, nie dopatrzyli się oni nieprawidłowości.

 

 

Młody Norweg i tak dopiął swego, triumfując z jednym uderzeniem przewagi nad Scottiem Schefflerem i trzema uderzeniami nad Samem Burnsem i Patrickiem Reedem, niegdyś nazywanym „Kapitanem Ameryka”. Wygrana, mimo iż nie był to oficjalny turniej PGA TOUR, dała mu dzięki świetnej obsadzie, awans z pozycji dziesiątej w rankingu światowym, na siódmą.

 

 

Nastrój rundy finałowej udzielił się również gospodarzowi, który paradował w swoich tradycyjnych czerwono-czarnych barwach. Po ceremonii rozdania nagród udał się na driving range, ponownie podgrzewając atmosferę przed zbliżającym się PNC Championship. Na Bahamach wciąż nie dał odpowiedzi, czy zagra w turnieju par, oczywiście razem z Charliem. Bardzo wiele wskazuje na to, że może tam wystąpić.

 

 

www.pgatour.com/leaderboard.html

ZAPOWIEDŹ TURNIEJU: golfchannel.pl/?news=hero

 

*

Od piątku meldujemy się na turnieju QBE Shootout, którego gospodarzem jest tradycyjnie

„Great White Shark” – Greg Norman! 

 

 

Piątek:

QBE Shootout – runda 1 (LIVE) 18:00 – 22:00

Sobota:

QBE Shootout – runda 2 (LIVE) 19:00 – 23:00

Niedziela:

QBE Shootout – finał (LIVE) 18:00 – 22:00

 

Komentuje: Jacek Person.

 

W sobotę i niedzielę – 18 i 19 grudnia przenosimy się na Florydę, na turniej PNC Championship – gdzie swój powrót do gry potwierdził Tiger Woods! Transmisje od 17.00 i 18.30. 

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni