Mateusz Gradecki. Fot: Team Gradi

Gradi w Danii

Mateusz Gradecki walczył w duńskim Esbjerg Golfklub, w kolejnym występie na Challenge Tour, w turnieju o bardzo, bardzo długiej nazwie  – Made in Esbjerg Challenge – Presented by FREJA & TotalEnergies.

 

FINAŁ

Z wynikiem -1, na pozycji osiemnastej, dzielonej z sześcioma graczami,  zakończył rywalizację w Made in Esbjerg Challenge Mateusz Gradecki. Teraz moment odpoczynku i już od wtorku przystępuje on z impetem do kolejnego duńskiego turnieju Challenge Tour.

Oto wrażenia i spostrzeżenia jakie Mateusz miał po tym turnieju: „Patrząc na cały turniej najciekawsze jest, że z ostatniego miejsca po siedmiu dołkach w pierwszy dzień, w pewnym momencie byłem mniej więcej w pierwszej piątce, pierwszej  dziesiątce. Działo się dużo dobrego, chociaż trochę siedzi mi w głowie ta końcówka i ‘double’ na ostatnim dołku – jeden zły drive. Wczoraj miałem parę trochę gorszych tee shotów, za co tutaj się płaci. Na tym polu są takie ‘linksowe krzaczk’i – gorse bushes. To nie jest rough, to jest takie prawie drewno i piłka leci z tego gdzie chce. Trzymałem się od tego z dala, jednak przez cztery dni parę razy tam zagrałem.

Mój driving był mocną stroną i szkoda, że na tym ostatnim dołku piłka uciekła w prawo. To była dobra runda próbna do następnego turnieju, który od wtorku będzie też na tym samym polu. Gram dobrze tylko trzeba podszlifować parę rzeczy, trzymać się z dala od tych krzaków i będzie dobrze.

W końcu ‘moving day’ był w odpowiednią stronę i bardzo z tego się cieszę. Trzecia runda ustawiła mnie w fajnej pozycji i gdybym zrobił wczoraj z tego powtórkę, to walczyłbym o zwycięstwo. Trzeba się stawiać w tych pozycjach coraz częściej, uczyć się być w takich sytuacjach i grać te cztery rundy. Po Pro Golf Tour granie czterodniowych turniejów dalej jest czymś dla mnie nowym. Coraz lepiej daję sobie z tym radę. Bardzo poprawiłem puttowanie, zwłaszcza do siedmiu, ośmiu stóp. Przez cztery dni nie trafiłem tylko jednego putta w tym dystansie. To jest duża poprawa w stosunku do ostatnich turniejów”.

Z wynikiem -8, po świetnej rundzie finałowej -4, zwyciężył Portugalczyk Ricardo Gueveia. 

Trzy uderzenia dalej finiszowała grupa trzech zawodników.

 

Gratulacje!

 

RUNDA TRZECIA

Po drugiej z rzędu rundzie zagranej na -3, Gradi awansował z miejsca T25 na pozycję T10! Po zagraniu w piątek pięciu birdie i dwóch bogey’ów, z wynikiem -4 traci on przed sobotnim finałem cztery uderzenia do liderów.

Na prowadzeniu znajdują się Francuz Felix Mory i Szkot Ewen Ferguson.

Mateusz rozpoczyna grę o 9.20.

Kibicujemy. #GoGradi!

 

RUNDA PIERWSZA I DRUGA

Jego pierwsze dziewięć dołków charakteryzowało się przewagą koloru czarnego. Zagrał tam pięć bogeyów i cztery PARY. Potem sytuacja drastycznie się odmieniła. Gradi kontratakował, notując na drugiej dziewiątce cztery birdie i tylko jeden bogey, kończąc z wynikiem +2, odległą pozycją w klasyfikacji i perspektywą zaciekłej walki o przejście przez cut w czwartek.

Drugiego dnia popisał się całą świetną rundą -3, w której zanotował cztery birdie i jednego bogeya, awansując z wynikiem -1, po rundach 73 i 68, z dołów klasyfikacji na pozycję T25, dzieloną z dwunastoma zawodnikami, tracąc do lidera sześć uderzeń.

Oto jak zdarzenia opisuje Mateusz: „Wczoraj na początku pole trochę mnie zdziwiło, ponieważ wyszliśmy jako pierwsza grupa, o 7.30, kiedy było jeszcze mokrawe. Kiedy graliśmy rundę próbną dwa dni wcześniej, warunki były zupełnie inne niż to co zastaliśmy w środę rano. Na pierwszej dziewiątce nie miałem zupełnie czucia tych warunków. Były dużo szybsze greeny, dużo twardsze niż na chippingu podczas rozgrzewki, czy podczas próbnej. Nie miałem wyczucia tych warunków i  chwilę mi zajęło, żeby się przyzwyczaić. Ale przeskoczyć z +5 na -1? Jestem mega zadowolony z tej walki. Tak naprawdę grałem od początku dobrze, ironami, puttowanie, krótka, tylko nie było czucia i dlatego zaczynając miałem trochę pod górkę.

Dzisiaj była mega solidna runda, grałem w sumie tak dobrze jak wczoraj. Pole jest bardzo wymagające, bardzo precyzyjne, też nie najkrótsze. Po prostu trzeba dobrze grać i tak właśnie było. Na koniec miałem kilka fajnych ‘up&downów’, żeby utrzymać się na PAR. Niestety było też  trochę zmarnowanych szans, ale tak jest chyba w każdej rundzie, że zawsze może być lepiej. W sumie jestem zadowolony i z tego jak gram i jak wróciłem. Zawsze może być tylko lepiej.”

Po rundach 68 i 67 na prowadzenie wysunął się Szwed Jesper Svensson.

Drugi jest Francuz Felix Mory, a trzecim miejscem dzieli się czterech graczy.

Jesper zastąpił lidera po pierwszym dniu, szwedzkiego kolegę –  Toma Widinga, który w czwartek wykręcił rundę 66, a w piątek nie miał dobrego dnia, notując 72 uderzenia.

Mateusz rozpoczyna piątkową rywalizację z pierwszego TEE, o 9.10. Razem z nim zagra Niemiec – John Allen.

 

Kibicujemy.  #GoGradi!

 

Depeszował Mateusz Gradecki

Napisała Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni