Mateusz Gradecki. Fot: Team Gradi

Gradi czternasty w Open De Bretagne

Mateusz Gradecki grał w turnieju Challenge Tour – Open de Bretagne, którego gospodarzem było pole o klasycznej, francuskiej i wysublimowanej nazwie – Golf Bluegreen de Pléneuf Val André, położone oczywiście w Bretanii i oferujące wspaniałe widoki na Ocean Atlantycki.

 

FINAŁ

Zaczęło się źle. Jak grom z jasnego nieba, od razu na pierwszym dołku wystrzelił double bogey. Później był par, poprawiony bogey’em. Niedobrze… Co robi Gradi? Otrząsa się i KONTRATAKUJE! I to jak.

Na kolejnych dołkach pojawił się tylko jeden bogey i sześć birdie, w tym trzy z rzędu, na piątce, szóstce i siódemce. Mateusz zakończył dzień ze świetnym, zwłaszcza zważywszy na okoliczności, czwartym rezultatem dnia -2. Wynik -5 po czterech dniach gry i pozycja T14 w turnieju, dały mu awans w rankingu Challenge Tour z miejsca 53 na 42.

Oto jak opisuje niedzielną batalię w Open De Bretagne: „Ostatnie parę dołków wczoraj i dzisiaj początek – nie było łatwo. To jest właśnie mój największy atut – nie poddaję się i szukam rozwiązań w trakcie gry, żeby wyciągnąć z tego ile się da.

Dzisiaj na początku nie do końca kontrolowałem sytuację, a później zrobiłem sześć birdie i skończyłem rundę poniżej par, będąc +3 po trzech dołkach. Piłka na początku leciała w różnych, mało przewidywalnych kierunkach, ale przetrwałem to i zacząłem trzymać ją w grze i być w regulacji na greenie, albo przynajmniej blisko greenu. To była mega walka w tym tygodniu. Moja krótka gra i puttowanie to jest inna liga.

W poniedziałek lecę z rana do domu. Przejeżdżam do Czech i tam gram następny turniej Challenge Tour – Kaskada Golf Challenge. To następny fajny turniej, na polu które znam. Będę robił swoje i myślę, że posprzątam trochę spraw związanych z trzymaniem się w grze. Muszę trafiać fairway’e i greeny i wtedy nie będę walczył o dziesiąte, piętnaste, dwudzieste miejsce tylko o ścisłą czołówkę.

Chyba miałem najwięcej birdie z całego turnieju. Tak mi się wydaje. Muszę to sprawdzić, bo wiem, że zrobiłem ich bardzo dużo, nawet w porównaniu do zwycięzcy. Piłka raz się słuchała, raz nie. Jak słuchała to były birdie za birdie. Pole było wymagające, więc kiedy nie słuchała trzeba było szukać albo lepiej czasami było nie szukać”.

#GoGradi!

Z wynikiem -18 zwyciężył Francuz Julien Brun. Warto przypomnieć, że Julien triumfował w ubiegłorocznym Gradi Polish Open – turnieju należącym do ligi Pro Golf Tour, współorganizowanym przez PGA Polska, odbywającym się w Gradi Golf Club.

Relacja: TUTAJ

Drugi był jego rodak Jérôme Lando Casanova – jego dobry kolega i współlider po 54 dołkach oraz Amerykanin Chase HannaMatteo Manassero po rundach 66 73 69 68 uplasował się na miejscu T17.

Gratulacje!

 

RUNDA TRZECIA

Dwóch bliskich przyjaciół wykręciło w piątek rundy 66 i z wynikiem -12 okupują pierwszą pozycję w turnieju. Jérôme Lando Casanova and Julien Brun zagrają razem w finale Open de Bretagne.

Lando ani razu nie zanotował bogeya w tym turnieju. Wyniki Juliena były już nieco bardziej zróżnicowane – w wietrzną sobotę zanotował on sześć birdie i dwa bogeye.

Trzecim miejscem dzieli się amerykańsko-autriacki duet – Chase Hanna i Niklas Regner.

Mateusz Gradecki kontynuował solidną grę. Po rundzie 71 zajmuje przed niedzielnym finałem osiemnasta pozycję w klasyfikacji.

Matteo Manassero zajmuje miejsce T27. Zanotował on rundę 69, ze świetną drugą dziewiątką – 31, na której trafił cztery birdie i pięć parów.

Mateusz rozpoczyna finał o 10.15.

 

#GoGradi!

 

 

RUNDA DRUGA

Po dwóch dniach rywalizacji, rundach 67,69, z wynikiem -4, Gradi plasuje się na świetnej trzynastej pozycji, dzielonej z pięcioma zawodnikami. Rozgrywany w deszczu drugi dzień, rozpoczął od birdie na trzecim dołku, a  później zrobiło się dość kolorowo na karcie. Świetny finisz, w postaci trzech birdie na ostatnich pięciu dołkach, pozwolił mu zakończyć dzień na delikatnym minusie.

Oto jak Gradi relacjonował piątek w Bretanii: „Właśnie skończyłem swoją rundę. Padało cały dzień, prawdopodobnie nie przestanie. Chociaż jak już skończyłem, to pewnie przestanie. Tak to zazwyczaj jest, że często po prostu trafia się na tę gorszą stronę rozstawienia, ale ja swoje zrobiłem na polu. Dzisiaj tak naprawdę mogło być znacznie, znacznie lepiej, ale nie mogę narzekać.

Zagrałem poniżej par, kończąc -3 ostatnie parę dołków, także jestem zadowolony. Gram solidnie, w końcu trafiam porządnie w piłkę ironami i dobrze gram z tee, co tutaj jest podstawą. Dobrze trzymam piłkę w grze i trafiam dużo więcej greenów niż w ostatnich trzech turniejach, co na pewno pomaga.

Dzisiaj miałem jednak parę dołków, gdzie nic nie chciało wpaść, żadne putty, po prostu nic się mnie nie słuchało. Na koniec jednak te trzy birdie to były naprawdę fajne putty, takie które wpadły z pięciu-ośmiu metrów i dzięki nim się odbiłem”.

W tym roku do Bretanii zjechała jak zwykle śmietanka Challenge Tour. Nie zabrakło gwiazdy europejskiego golfa – Matteo Manassero. 28 – letni Włoch, mieszkaniec Verony, ma już na swoim koncie cztery zwycięstwa European Tour, z czego pierwsze zdobyte dekadę temu, podczas Castelló Masters Costa Azahar, gdzie pokonał czterema uderzeniami, wówczas wielką gwiazdę hiszpańskiego golfa – Ignacio Garrido.

Tamta wygrana z października 2010 roku  uczyniła z Matteo, w wieku 17 lat i 188 dni najmłodszego zwycięzcę na European Tour. Zdetronizował on Nowozelandczyka Dannego Lee (18 lat, 213 dni), który wygrywał w 2009 Johnnie Walker Classic.

Mało tego, chwilę później Matteo, tym razem w wieku 17 lat i 363 dni, zwyciężając w swoim drugim turnieju – 2011 Maybank Malaysian Open, uplasował się też na drugim miejscu tej klasyfikacji! Spowodował tym samym, że Danny Lee zepchnięty został na trzecie miejsce.

Mateusz pytany o Matteo, opowiadał: „Jeśli chodzi o Matteo Manassero, to jest mega, mega – wszyscy nazywają go „Dżentelmen” . Zna imię każdego, do każdego zwraca się po imieniu. Jest super gościem. Grałem z nim rundę próbną. Zawsze jak się widzimy to witamy się po imieniu. Świetny gość. Na pewno wróci do swojej formy sprzed paru lat. Grałem z nim w tym sezonie i nie widzę powodu, dlaczego miałby nie grać  z powrotem na takim poziomie jak kiedyś, bo gra teraz bardzo dobrze”. 

Po rundach 66, 73 Matteo (-1) plasuje się na pozycji T41. Z wynikiem -8 prowadzi francuski duet: Jérôme Lando Casanova (67,65) i Julien Brun (64,68).

Rok temu zwycięzcą turnieju został Niemiec Sebastian Heisele. 

Gradi rozpoczyna trzecią rundę o 11.26. Razem z nim zagrają Francuzi: Mathieu FENASSE i Alexandre LIU.

 

KIBICUJEMY

#GoGradi!

 

Depeszował głosowo: Mateusz Gradecki

Napisała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni