Patrick Reed. Chapultepec Golf Club. Mexico City. 23 February 2020. EPA/Jose Mendez Dostawca: PAP/EPA.

El Campeón Patrick Reed

Patrick Reed zwyciężył w WGC-Mexico Championship. To jego ósmy triumf PGA TOUR i równocześnie drugi w turnieju World Golf Championships. Oczywiście warto pamiętać, że ma on w swojej bogatej kolekcji trofeów, również to szczególne – Zieloną Marynarkę, wywalczoną dwa lata temu w Auguście. Wiele można powiedzieć o jej posiadaczu, ale na pewno nie to, że ma on kruchą psychikę. Ba, im bardziej jest pod obstrzałem, tym więcej geniuszu potrafi z siebie wykrzesać.

Ponieważ w zasadzie nieustannie wzbudza kontrowersje, nic dziwnego, że również przystępując do walki w meksykańskim Club de Golf Chapultepec, kontrowersje wręcz kłębiły się nad jego głową.

Tydzień, w którym odbywał się turniej w Meksyku zaczął się od, jak zwykle szczerej i prosto z mostu, wypowiedzi Brooksa Koepki, aktualnie leczącego kontuzję kolana drugiego golfisty na świecie. Pytany w poniedziałek przez Swaya Calloway, czy jego zdaniem Reed oszukiwał podczas Hero World Challenge w 2019 roku, Brooks odparował w swoim kwiecistym stylu mniej więcej tak: “Uh, yeah. Myślę, yeah — yeah. To znaczy, nie wiem co on robił, budował zamki z piasku, ale wiesz, wiesz przecież gdzie jest twój kij.”

 

 

***

 

Dla przypomnienia. Po wyczynach z Ryder Cup, w 2016 roku, Reed zwany szumnie Captain America, podczas turnieju Tigera na Bahamach ukarany został dwoma uderzeniami za wygładzanie piasku, znajdującego się tuż za jego piłką, co ułatwiło mu ewidentnie lepszy kontakt podczas uderzenia. Od tego czasu zamiast Captain America, często tytułowany jest różnymi nowymi i dość zabawnymi przezwiskami typu „Koparka”, „Szufla”, czy też po prostu „Łopata”.

 

 

Sprawy przybrały naprawdę nieprzyjemny obrót w Australii, podczas Presidents Cup, gdzie był on nagminnie atakowany przez lokalną publiczność.

Najpierw australijska gwiazda golfa – Cameron Smith, bez ogródek nazwała go oszustem. W apogeum napięcia doszło do rękoczynów pomiędzy caddym Reeda, a kibicem.

Potyczka ta miała miejsce po trzeciej porażce Patricka w Presidents Cup, kiedy grając po raz trzeci w parze z Webbem Simpsonem, przegrał dotkliwie mecz z parą Pan/Matsuyama.

 

 

Kiedy Reed i jego szwagier, a zarazem caddy – Kessler Karain, zjeżdżali wózkiem z pola, jeden z kibiców w raczej niecenzuralnych słowach zaczął  wykrzykiwać coś do Patricka. Krewki szwagier nie wytrzymał, podszedł do kibica i popchnął go. Efekt utarczki był taki, że na niedzielę Reed musiał znaleźć chętnego na to intratne stanowisko. Wybór padł na trenera od swingu – Kevina Kirka. Szwagier wydał oświadczenie, tłumaczące swoje zachowanie, które i tak niewiele wyjaśniło, a tym bardziej niczego nie zdołało usprawiedliwić.

Jak można było się spodziewać, Reed w niedzielę po prostu szalał! Grał oczywiście jak za najlepszych czasów i rozniósł w pył swojego oponenta – Cheng-tsung Pana 4&2.

 

 

***

 

Po poniedziałkowej wypowiedzi Koepki, w środę, dzień przed turniejem w Meksyku, oliwy do ognia dolał Peter Kostis – słynny amerykański instruktor golfa, trener europejskiej gwiazdy Ryder Cup – Paula Caseya, komentator telewizyjny, od 1992 roku pracujący dla stacji CBS jako reporter na polu i ekspert od analizy swingu. Otóż Kostis, który chwilę wcześniej, wraz ze swoim też słynnym kolegą, wąsaczem Gary McCordem, został zwolniony z CBS, pozwolił sobie na kilka gorzkich słów, również pod adresem Reeda. W podcaście No Laying Up, którego gospodarzem jest Will Gray, powiedział ni mniej, ni więcej: „Widziałem Patricka Reeda, poprawiającego <swoje położenie>, z bliska i osobiście, cztery razy.”

 

Peter Kostis – No Laying up :44.30

 

***

 

Do niedzielnego popołudnia Reed niczego nie komentował, nie wdawał się w dyskusje. Wybrał inną formę dialogu i w odpowiedzi, po raz kolejny wzniósł się na wyżyny swojego golfa i jak gdyby nigdy nic – zwyciężył! Podobnie jak w niedzielę Presidents Cup, również tym razem, atmosfera skandalu wpłynęła na niego kojąco, a jednocześnie pobudzająco.

 

 

29-latek, No.14 Rankingu Światowego, przystępując jako jeden z dwóch wiceliderów do finałowej meksykańskiej rozgrywki, mógł nawet pozwolić sobie na bogeya na ostatnim dołku, kończąc dzień z wynikiem 67, a cały turniej 18 poniżej par, jedno uderzenie przed Brysonem DeChambeau, który jeszcze kilka dołków wcześniej miał nad nim dwa punkty przewagi!

Wygrana w Meksyku, gdzie z powodu wysokości nad poziomem morza piłki latały na niebotyczne odległości, wywindowała go na pozycję ósmą na świecie i piąte miejsce w rankingu FedEx Cup.

Reed triumfował po raz drugi w tym turnieju, wcześniej w 2014 roku, na florydzkim polu Blue Monster – Trump National Doral Miami, wówczas pod nazwą WGC-Cadillac Championship. Wygrywając po raz pierwszy miał 23 lata i został tym samym najmłodszym zwycięzcą turnieju WGC w historii!

 

 

***

 

Światowy numer 4 – Justin Thomas, lider przed rundą finałową, dość nietypowo dla siebie posypał się w niedzielę, grając 73 uderzenia, spadł na dzielone miejsce szóste.

Jon Rahm, po fenomenalnej sobocie, zawierającej rekord pola 61 oraz hole in one, zakończył turniej na miejscu T3, razem z notującym najlepszy występ PGA TOUR – Południowoafrykańczykiem Erikiem van Rooyen.

Aktualnie okupujący pozycję numer jeden Rankingu Światowego – Rory McIlroy, rozpoczął świetnie meksykanską przygodę, kończąc jednak drugi z rzędu turniej na miejscu piątym. Po rundach 65-69-68-68, tym razem do zwycięzcy zabrakło mu czterech uderzeń.

 

***

 

Od czwartku zapraszamy na The Honda Classic i Oman Open, gdzie zagra również Adrian Meronk.

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni