Alejandro Pedryc, Andrzej Wierzba jr, Kuba Dymecki.

Włosi triumfują w Eisenhower Trophy

Włosi triumfowali w rozegranych we Francji drużynowych mistrzostwach świata amatorów. Na drugim miejscu czempionatu rozgrywanego pod nazwą Eisenhower Trophy uplasowali się Szwedzi, a ostatnie miejsce na podium zajęli Amerykanie. 

 

Wyniki TUTAJ

 

Po czterech dniach zmagań na dwóch podparyskich polach – Saint-Nom-la-Bretèche i Le Golf National – reprezentacja Polski w składzie Alejandro Pedryc, Andrzej Wierzba (obaj Sobienie Królewskie G&CC) oraz Jakub Dymecki (Tokary GC) zakończyła turniej na dzielonym 52. miejscu. 

“Nie był to występ, na który liczyliśmy. Umiejętności chłopaków są dużo lepsze niż ich wyniki, ale zostawiali na polu za dużo strzałów. Były lepsze i gorsze rundy i za dużo błędów, których nie udawało się później nadrobić. Zawodnicy starali się gonić wynik, ale niestety to się nie udało” – relacjonował kończący niebawem prowadzenie kadry narodowej szkoleniowiec Alvin Brasseaux.

“Bardzo dziękuję PZG za ostatnie pięć sezonów współpracy, każdemu zawodnikowi z osobna życzę wszystkiego, co najlepsze w przyszłości i mam szczere nadzieje, że spełnią oni swoje sportowe marzenia” – podsumował współprace selekcjoner.

 

 

 

Indywidualnie najlepiej z biało-czerwonych zagrał Alejandro Pedryc. Rundy 75, 73, 72, 72 dały mistrzowi kraju wynik +6 i dzielone miejsce 85. 

Myślę, że wszyscy oczekiwaliśmy od siebie więcej. Pomimo tego, że był to turniej drużynowy, każdy grał indywidualnie i na rundzie zostawaliśmy tylko my i pole. Były rzeczy, które nam wychodziły i te, nad którymi musimy pracować” – opowiadał.

Na pewno dużo się nauczyliśmy i już wyciągnęliśmy wnioski z naszej gry. Szybkie i mocno pofałdowane greeny sprawiły dużo problemów, jak i zbyt agresywna gra z tee. Te błędy oznaczały, że trzeba było nagle ratować par, a nie puttować na biride. Złe rozplanowanie gry sprawiło, że brakowało nam tych birdie, których liderzy robili dużo” – wyznał.

Dymecki i Wierzba zanotowali na kartach taki sam końcowy wynik po + 28, co w rezultacie dało im 169 miejsce. 

Występu na pewno nie możemy zaliczyć do udanych. Każdego z nas było w tym turnieju stać na więcej. Z mojej strony było za dużo błędów, które prowadziły do czegoś więcej niż bogey“ – mówił Dymecki.

 

 

Zabrakło umiejętności minimalizowania szkody i wychodzenia z tarapatów. Na kartach liderów też widać błędy, ale są to bogeye, które łatwiej później nadrobić. Tego po prostu zabrakło. Cały turniej był niesamowicie zorganizowany i przygotowany. Wyniki są jakie są, ale możliwość gry na takich polach i tak przygotowanych greenach to wspaniałe doświadczenia, za które możemy być wdzięczni i liczyć, że zaowocują w przyszłości. Jedyne co możemy teraz zrobić to wyciągnąć wnioski i dalej pracować” – ocenił. 

Andrzej Wierzba podzielił tę opinię.

Ja także turnieju nie zaliczam do udanych. Nie grałem szczególnie dobrze i najwięcej trudności sprawiały mi strzały z tee. Grałem zbyt agresywnie na fairway, zamiast bezpiecznie i później atakować flagę. Było sporo błędów. Wiadomo, że zdarzają się one każdemu, ale trzeba je wtedy nadrabiać birdie albo eaglami. Nie dawaliśmy sobie szans na właśnie nadgonienie tych błędów. Trzeba wyciągnąć jak najwięcej wniosków i przygotować się do kolejnych występów, bogatsi o nowe doświadczenia” – podsumował.

 

 

Ostatni dzień turnieju był zacięty, w czołówce można było obserwować częste zmiany na pozycji liderów, a o zwycięstwie decydowały ostatnie dołki rozgrywki. Ostatecznie jednym uderzeniem rywalizację wygrali Włosi. Team w składzie Matteo Delpodio, Filipio Celli, Pietro Bovari, Marco Florioli zakończył z wynikiem -31. Tuż za nimi z -30 uplasowali się Szwedzi, a ekipa z USA zapisała -27. Indywidualnie najlepiej zaprezentował się reprezentant Szwecji Tobias Jonsson z wynikiem -17. 

Espirito Santo Trophy i Eisenhower Trophy odbędą się ponownie w 2023 roku, aby uniknąć konfliktu z igrzyskami olimpijskimi. Gospodarzem nadchodzącego wydarzenia będzie The Emirates Golf Federation i pole Fire Course w Jumeirah Golf Estates w Dubaju.

 

*

 

ZAPOWIEDŹ TURNIEJU 

W środę rozpoczyna się druga odsłona drużynowych mistrzostw świata, czyli czempionat mężczyzn. W turnieju, znanym także jako the Eisenhower Trophy, Polskę reprezentować będą: Alejandro Pedryc, Andrzej Wierzba jr (obaj Sobienie Królewskie G&CC) oraz Jakub Dymecki (Tokary GC). Tak samo jak wcześniej golfistki, tak i zawodnicy zagrają na dwóch francuskich polach: Golf de Saint-Nom-la-Bretèche i Le Golf National.

 

Jako pierwszy z Polaków wystartuje w środę o godzinie 13.36 Alejandro Pedryc, tuż za nim o 13.47 Andrzej Wierzba jr, a jako ostatni o 13.58 Jakub Dymecki. We flightach towarzyszyć im będą zawodnicy z Kataru i Meksyku. Uczestnicy rozegrają cztery rundy Stroke Play. Każdego dnia brane pod uwagę będą dwa najlepsze wyniki z danej drużyny. 

Turniej jest niesamowicie przygotowany z dbałością o najmniejszy detal. Sędziowie pilnują wyznaczonego czasu i reguł dotyczących rundy treningowej, tak aby każdy miał równe szanse na poznanie pola. Czuć profesjonalne podejście zarówno zawodników, jak i obsługi. Le Golf National pomimo tego, że świetnie przygotowane, to różni się od tego, co oglądaliśmy w transmisjach Ryder Cup. Greeny i fairwaye są dobrze nawodnione, ale roughy są już bardziej suche i łamliwe” – opowiadał Dymecki, dla którego jest to drugi start w WATC (wcześniej startował w 2016 r. w Meksyku).

 

 

Pomimo tego, że pola mocno się od siebie różnią, trzeba wybrać na nich podobną strategię. Uważne strzały z tee i dobre pozycje po drugim strzale. Greeny są na obu polach bardzo szybkie, więc ważne, by dać sobie szansę na biride, puttując pod górę. Na Le Golf National greeny są trochę wyniesione, wiec lepiej jest grać wyższe strzały, które miękko lądują i dają więcej kontroli. Golf de Saint-Nom-la-Bretèche z kolei wokół greenu ma więcej roughu, ale strategia na chippy przy tej prędkości greenu jest podobna” – powiedział Pedryc, którego także jest to drugi występ w Eisenhower Trophy (wcześniej była Irlandia 2018).

 

Debiutujący w turnieju Wierzba dodał, że chłopaki znają się długo i świetnie dogadują jako drużyna.

 

 

Na pewno wpływa to na nasze samopoczucie i przygotowanie do turnieju. Wymieniamy się doświadczeniami oraz radami i jesteśmy gotowi, żeby dać z siebie wszystko w nadchodzących rundach” – wspomniał.

 

 

 

The Eisenhower Trophy to prestiżowy turniej mający swoje początki w roku 1958. Pierwsze rozgrywki odbyły się w kultowym St Andrews i zebrały 115 zawodników z 29 krajów. W tym sezonie rywalizacja przyciągnie drużyny z aż 71 państw. Przez lata turniej gromadził najlepszych amatorów na świecie, a na liście zwycięzców można odnaleźć najbardziej utytułowanych i znanych golfistów z każdego pokolenia. Przykładowo w 1994 na Eisenhower Trophy zagościł Tiger Woods, w 2006 Rory McIlroy, a w 2018 Colin Morikawa. Zwycięzca Irish Open Adrian Meronk grał w tych rozgrywkach w latach: 2012, 2014 i 2016.

Tytułu z poprzedniej edycji bronić będzie reprezentacja Danii. Ostatnio jednym uderzeniem przewagi wygrali nad Amerykanami. Na ostatnim stopniu podium stanęli Hiszpanie, a Polacy w składzie Alejandro Pedryc, Philipp Pakosch (Sobienie Królewskie G&CC) oraz Jan Szmidt (Toya G&CC) zajęli 24. miejsce.

 

Relacja z występu kobiet TUTAJ

tekst: Matylda Kuna

Zdjęcia: Alvin Brasseaux i materiały zawodników

Zredagowała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni