Daniel Berger. Pebble Beach Pro-Am. Pebble Beach Golf Links in Pebble Beach, California, USA, 14 February 2021. EPA/MICHAEL FIALA Dostawca: PAP/EPA.

Daniel Berger zwycięża na Pebble Beach!

Stojąc na osiemnastym tee był współliderem AT&T Pebble Beach Pro-Am, razem z Maverickiem McNealy, który chwilę wcześniej zakończył swoją rundę. Birdie byłby najlepszym wyjściem z tej napiętej sytuacji. Od tej chwili Daniel Berger zagrał prawdopodobnie najlepsze trzy uderzenia w swojej karierze.

 

 

Najpierw był imponujący, ponad 250 metrowy drive, na prawą stronę fairwaya, następnie niesamowite zagranie 3 – wood z 228 metrów na green. Wszystko zakończyło się genialnym puttem na eagla z niecałych dziesięciu metrów: „Wejść na tamto tee, uderzyć wspaniały drive, następnie jedną z najlepszych trójek wood, jakie zagrałem w życiu i trafić tamtego putta, to najlepsze co mogło mi się przydarzyć.”

 

 

W ten właśnie sposób 27-latek zdobył już swoje czwarte trofeum PGA TOUR, drugie w przeciągu ośmiu miesięcy, po czerwcowej wygranej w Charles Schwab Challenge, gdzie pokonał w dogrywce późniejszego zwycięzcę PGA Championship – Collina Morikawę. Rozpoczynając tamten turniej był poza pierwszą setką na świecie, starając się wrócić do gry po trapiących go kontuzjach nadgarstka. Wtedy awansował na pozycję 31, a teraz jest 13 (!): „Myślę, że dzisiaj ugruntowałem swoja pozycję jako jeden z najlepszych golfistów w tym gronie. Teraz potrzebuję po prostu kontynuować, to co robiłem do tej pory. ”

 

 

Berger po drodze do ostatniego sukcesu trafił aż cztery eagle. Oprócz tego na finałowym dołku, popisał się też eaglem na dwójce rundy finałowej, oraz dwoma innymi w rudzie trzeciej i drugiej. Eagle z początku niedzielnej rozgrywki dobił po fantastycznym zagraniu 5 iron, na 60 centymetrów od flagi. W sposób błyskawiczny pozwoliło mu ono wtedy na zredukowanie do zera dwóch uderzeń przewagi Jordana Spietha, z którą ten przystępował do finału.

Drugi był 25-letni Maverick McNealy, który znał arenę rozgrywek jak nikt inny, mieszkając kiedyś w domu umiejscowionym obok piętnastego greenu Pebble Beach Golf Links! Maverick po cichu robił swoje, pnąc się w klasyfikacji i trafiając pięć birdie na ostatnich ośmiu dołkach! Wykręcił 66 strzałów, tylko jedno uderzenie gorzej od rundy dnia Bergera i awansował tym samym z pozycji T7, na swoje najlepsze miejsce w turniejach PGA TOUR.

 

 

To był już drugi tydzień z rzędu, kiedy Jordan Spieth był  liderem po 54 dołkach, tracąc przewagę w niedzielnej rundzie. Tym razem było nieco lepiej niż tydzień temu w Phoenix Open, kiedy po genialnej trzeciej rundzie 61, zagrał 72 uderzenia w finale, spadając na pozycję T4. Teraz runda 70 zepchnęła go na dzielone z Patrickiem Cantleyem miejsce trzecie. Mimo wciąż braku wygranej, od triumfu w 2017 roku na Roya Birkdale, można po prostu cieszyć się, że trzykrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych najwyraźniej powraca do wielkiej formy.

 

 

Miejscem piątym podzielili się – będący ostatnio w świetnej dyspozycji – Paul Casey i jeden z pięciu wiceliderów przed rundą finałową – Nate Lashley, który pogrzebał swoje szanse na wygraną, grając triple bogey na szesnastym dołku!

 

https://twitter.com/PGATOUR/status/1361103429196607489?s=20

 

Od czwartku zapraszamy na The Genesis Invitational, gdzie gospodarzem będzie tradycyjnie Tiger Woods, który jednak nie zagra w turnieju z powodu ostatniej operacji pleców. Tytułu bronić będzie Adam Scott.

 

 

Zapraszamy! 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni