Carlos Ortiz of Mexico winner of the Vivant Houston Open. Memorial Park Golf Course in Houston, Texas, USA, 08 November 2020. EPA/RICHARD CARSON Dostawca: PAP/EPA.

Zwycięzcy tygodnia: Ortiz i MacIntyre

Carlos Ortiz został trzecim Meksykaninem w historii, który zwyciężył na PGA TOUR. Kiedyś student University of North Texas, triumfował  w stanie, który w wizjach Donalda Trumpa miał zostać odgrodzony strzelistym murem od jego ojczyzny. Wygrana Meksykanina miała miejsce zaraz po wyborze nowego prezydenta USA, wśród entuzjastycznej, ograniczonej do dwóch tysięcy osób publiczności, która po raz pierwszy od marcowego, niedokończonego z powodu pandemii Players Championship, gościła na turnieju PGA TOUR.

Carlos z trudem starał się powstrzymać wzruszenie, czekając na swoją kolej na ostatnim greenie. Zwyciężając w Vivint Houston Open zrobił ogromny skok w wyścigu po FedEx Cup awansując na miejsce siódme z pozycji 146, a w Rankingu Światowym przesunął się z miejsca 159 na 65. Zagwarantował sobie prawo do gry w najlepszej golfowej lidze świata przez kolejne dwa sezony i spełnij też  wielkie marzenie – zagra w Masters! Co prawda jeszcze nie tym, rozpoczynającym się już w najbliższy czwartek, a tym planowanym na kwiecień 2021 roku.

Carlos był w Augusta National rok temu, kiedy zwyciężał Tiger Woods, kibicując wówczas swojemu bratu – Alvaro, który zagrał w Masters, dzięki zdobyciu mistrzostwa w turnieju Latin American Amateur. Po rundach 73-71-73-69, grając jako amator, Alvaro Ortiz uplasował się na miejscu T36, dzielonym z siedmioma graczami, w tym z obrońcą tytułu Patrickiem Reedem.

29 – latek Carlos Ortiz został pierwszym Meksykanin od długich 42 lat, który wzniósł trofeum PGA TOUR. Ostatnio sztuki tej dokonał Victor Regelado, który wygrywał w Quad Cities Open, w 1978 roku. Pionierem w tej dyscyplinie był Cesar Sanudo, który triumfował w Azalea Open Invitational, w 1970 roku.

„Wspaniałe uczucie. To jak mój drugi dom. Mnóstwo ludzi mi tutaj kibicowało, Latynosów i Teksańczyków. Jestem im bardzo wdzięczny”.

 

Carlos Ortiz (-13) kończył turniej z rozmachem. Na ostatnim greenie potrzebował tylko para – dwóch puttów na zwycięstwo, z około sześciu metrów. Piłka wpadła jednak prosto do dołka, pędząc tam z dość dużą prędkością. Birdie dało mu dwupunktową wygraną nad ścigającymi go: No.1 w Rankingu Światowym – Dustinem Johnsonem, wracającym od czasu US Open do gry, po zakażeniu coronavirusem i Japończykiem Hideki Matsuyamą, który wykręcił rundę dnia 63.

Czwarty, również po rundzie 63 był Talor Gooch (-9), awansujący w niedzielę aż o 14 pozycji. Miejscem piątym podzielili się Brooks Koepka i Sepp Straka (-8). Kolejne uderzenie straty zanotowali: Mackenzie Hughes, lider po 54 dołkach – Sam Burns oraz Tyrrell Hatton i Jason Day.

 

 

***

 

W turnieju Aphrodite Hills Cyprus Showdown, w bardzo nowatorskim formacie zwyciężył Szkot Robert MacIntyre, zdobywając swoje pierwsze trofeum European Tour.

24 – latek trafił cztery birdie na ostatnich sześciu dołkach, zapisując na karcie wyników -7, wyprzedzając jednym uderzeniem Japończyka Masahiro Kawamurę. Trzeci był Hiszpan Jorge Campillo (-5), a czwartym miejscem podzielili się Belg Thomas Detry, Amerykanin Johannes Veerman i ubiegłotygodniowy triumfator na tym samym polu – Anglik Callum Shinkwin (-4).

 

 

Był to drugi turniej w tegorocznym tegorocznym kalendarzu European Tour, rozgrywany tydzień po tygodniu na tym samym polu. Podobnie działo się też w Walii, na słynnym The Twenty Ten Course w The Celtic Manor Resort, arenie elektryzującego Ryder Cup z 2010 roku. W sierpniu rozegrano tam kolejno Celtic Classic i ISPS HANDA Wales Open, gdzie w pierwszym z nich wspaniałych emocji dostarczył nam Adrian Meronk, walcząc tam w niedzielę nawet o zwycięstwo, a zajmując ostatecznie szóste miejsce.

W Walii w obu turniejach rywalizowano w tym samym, klasycznym formacie czterech rund, gdzie do zwycięstwa po prostu trzeba uzyskać najniższy wynik po 72 dołkach. Na Cyprze po turnieju o tradycyjnym formacie – Aphrodite Hills Cyprus Open, Aphrodite Hills Cyprus Showdown oferował zupełnie nowe zasady.

Pierwsze dwa dni to tradycyjny stroke play. Po nim 32 graczy z najlepszymi wynikami plus remisy awansowało do rundy trzeciej, w której nastąpił reset wcześniejszych rezultatów. Pod koniec dnia najlepsza szesnastka, wraz z remisami, została zakwalifikowana do niedzielnego finału, gdzie ponownie nastąpił reset wyników i zwyciężył ostatecznie ten zawodnik, który w niedzielę odnotował najlepszy rezultat – Robert MacIntyre, lepszy od osiemnastu rywali, którzy zakwalifikowali się do finałowego etapu.

Udzielając pierwszego wywiadu jako zwycięzca na European Tour Robert MacIntyre nie krył łez: „To jest to na co pracowałem przez całe życie. To było dla mnie trudne kilka miesięcy. Tylko moja rodzina wie jak bardzo. Nie mogę uwierzyć w to co się stało”.

Robert „Bob” MacIntyre zarobił w ostatnim turnieju 200 000,00 €, awansując o 33 pozycję w rankingu Race to Dubai na miejsce 24.

 

 

Adrian Meronk rozegrał pierwszego dnia Cyprus Showdown świetną rundę 70, co było szóstym rezultatem dnia, w trudnych, wietrznych warunkach, z dwoma birdie na dwóch ostatnich dołkach. W piątek po prostu fruwał, notując na 11 dołkach 5 birdie i 6 parów, z wynikiem -6 plasując się na miejscu T21, tuż nad linią cuta. Właśnie wtedy gra została przerwana. W sobotę wcześnie rano sytuacja przybrała zgoła odmienny obrót i Adrian niestety nie przeszedł przez cut. Teraz chwila na oddech w Polsce i Adrian przenosić będzie się do Afryki Południowej, gdzie rozegrane zostaną trzy kolejne turnieje European Tour.

 

 

W tym tygodniu zapraszamy do Atlanty, do słynnego East Lake Golf Club, na prestiżowe rozgrywki akademickie – East Lake Cup 2020.

 

East Lake Cup w Golf Channel Polska

Piątek i niedziela 18:00-21:00

Sobota 18:00-21:30

Zapraszamy!

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni