epa07276837 Players prepare for their putts on the 11th hole during the second round of the 2019 Sony Open in Hawaii golf tournament at the Waialae Country Club in Honolulu, Hawaii, USA, 11 January 2019. EPA/BRUCE OMORI Dostawca: PAP/EPA.

Bombowy Sony Open.

W 2018 roku Sony Open in Hawaii przebiegał w przedziwnych i raczej zatrważających okolicznościach. Najlepiej w całej dość surrealistycznej sytuacji odnalazł się Patton Kizzire, któremu nie straszne były ani nadlatujące pociski jądrowe Kim Dzong Una, ani strajk ekipy filmującej, ani najdłuższa dogrywka w historii tego turnieju. 

 

 

W sobotę rano, spokojne życie rodowitych Hawajczyków, milionów turystów oraz pokaźnej grupy najlepszych golfistów świata stanęło na głowie. Ten rajski zakątek globu nagle oszalał.  Punktualnie o godzinie 8.07 czasu lokalnego mieszkańcy archipelagu otrzymali dość niepokojącego smsa: „Zagrożenie ze strony rakiety balistycznej zbliżającej się do Hawajów. Szukaj natychmiast schronu. To nie są ćwiczenia”.

 

 

Wybuchła panika. Niektórzy żegnali się ze swoimi bliskimi. Inni biegali w popłochu, szukając schronienia. Jeszcze inni, wyczuwając niewątpliwy surrealizm sytuacji, nie robili nic, dość trzeźwo zakładając, że to nie może dziać się naprawdę, a jeśli jednak się mylą i pociski faktycznie lecą w stronę Hawajów, to i tak zwyczajnie oznacza to koniec świata i nic już nie da się zrobić.

Koniec świata nie nadszedł. Na szczęście!

O godzinie 8.20 zdezorientowani posiadacze telefonów komórkowych,  dostali kolejnego smsa. Tym razem w dużo bardziej radosnym tonie informowano w nim, że to był jednak fałszywy alarm. O 8.45 nadszedł trzeci sms, potwierdzający optymistyczną treść drugiej wiadomości!

 

 

I zapanował względny spokój…

Justin Thomas był tego dnia jedną z wielu przerażonych osób na wyspie Oahu: „Właśnie usiadłem na kanapie, oglądałem telewizję i słuchałem muzyki… Pomyślałem sobie, że i tak nic już nie da się zrobić. Jeśli właśnie nadszedł na mnie czas to trudno. Byłem naprawdę przestraszony przez 3,4 minuty.”

John Peterson nieco gorzej znosił całą sytuację, dzieląc się swoimi przemyśleniami na Twitterze: „Okryty materacami z żoną, dzieckiem i teściami w wannie. Panie proszę spraw, żeby alarm bombowy nie był prawdziwy. ”

Całą sytuację wyjaśnił później Gubernator Hawajów, który wytłumaczył osłupiałym mieszkańcom oraz całemu światu, że zamieszanie spowodował jeden z pracowników stanowych, który „nacisnął niewłaściwy guzik”,  uruchamiając alarm rakietowy. System ostrzegania informujący o takim ataku funkcjonował w czasach zimnej wojny, a przywrócono go w grudniu, z powodu gróźb ze strony Korei Północnej.

***

Kolejnych atrakcji dostarczyła ekipa realizująca transmisję telewizyjną. Związek zrzeszający prawie 400 techników audio i video rozpoczął strajk, po tym jak nastąpił impas w negocjacjach w sprawie nowej umowy z pracodawcą. Negocjacje te trwały od kilku miesięcy, a strajk o mały włos nie rozpoczął się tydzień wcześniej, podczas Sentry Tournament of Champions.

Podczas rundy finałowej, transmisja wyglądała nieco inaczej niż zwykle. Wszystko z powodu owego strajku. W normalnych warunkach turniej PGA TOUR realizowany jest przez potężny sztab ludzi i sprzętu, kamerzystów, dźwiękowców, techników i innych magików w swojej dziedzinie. To oni sprawiają, że widowisko jakie otrzymujemy, jest realizowane perfekcyjnie i z ogromnym rozmachem. Oglądamy piłkę w locie, widzimy w jaką kapustę wpadła, podglądamy wywiady z graczami. Czasami nawet podziwiamy widoki wielorybów, które przepływają nieopodal, czy surferów walczących o życie. Wszystko to rejestruje ogromna ilość kamer wtykających ciekawskie oko absolutnie wszędzie.

Tymczasem podczas tamtej rundy finałowej, wszystkie działające kamery można było zliczyć na palcach jednej ręki! To drastycznie mało, na kilkadziesiąt hektarów soczystej zieleni, 18 dołków i ponad siedemdziesięciu golfistów. Podobna sytuacja wydarzyła się tego dnia również w innych miejscach, podczas turnieju Web.com Tour na Bahamach i nieoficjalnego turnieju Champions Tour – Diamond Resorts Invitational, w Orlando. Zarówno Golf Channel jak i PGA TOUR wydały w tej sprawie specjalne oświadczenia.

***

Największą atrakcją był mimo wszystko golf, a zwłaszcza niesamowita końcówka turnieju, rozgrywanego w Waialae Country Club. Patton Kizzire potrzebował aż sześciu dołków dogrywki, żeby wygrać drugi tytuł PGA Tour. Jego rywal – James Hahn, po zagraniu niesamowitej rundy 62, stawiał bardzo, bardzo zacięty opór w dogrywce. Obaj panowie wsławili się niezwykłym wyczynem, uczestnicząc w najdłuższej dogrywce w 53-letniej historii turnieju Sony Open! Po tym jak Hahn nie trafił około półtorametrowego putta na par, na granym po raz kolejny tego dnia dołku 17, Patton Kizzire zakończył sprawę, trafiając z około 60 centymetrów.

 

 

Do tych wszystkich nietypowych wydarzeń, doszło też niestety jedno tragiczne. Caddie Blayne’a Barbera, dobrego przyjaciela Pattona z Uniwersytetu Auburn, przewrócił się tak niefortunnie, że trafił z obrzękiem mózgu i w stanie krytycznym do lokalnego szpitala. Patton był bardzo poruszony tym wydarzeniem oraz zdziwiony okolicznościami w jakich przebiegał cały turniej: „To był szczególny tydzień. Nasz wielki przyjaciel jest w stanie krytycznym. Ostrzeżenie o rakietach było szalone. Strajk kamerzystów zaskakujący. Pośród tego wszystkiego w jakiś sposób byłem w stanie skupić się na grze.”

Była to jego druga wygrana w ostatnich czterech turniejach, w których wtedy występował. Po raz pierwszy w karierze zwyciężał chwilę wcześniej, jesienią w Meksyku, w OHL Classic at Mayakoba, pokonując w również pasjonującej końcówce Rickie Fowlera. 31-letni Patton został wtedy pierwszym w nowym sezonie zwycięzcą więcej niż jednego turnieju PGA TOUR.

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni