Fot: Adrian Meronk

Turniej w Perth już bez Adriana.

Adrian Meronk nie awansował do kolejnej części ISPS HANDA World Super 6 Perth. W swoim tegorocznym debiucie na European Tour, po dwóch bardzo podobnych do siebie dniach do przejścia przez cut zabrakło mu sześciu uderzeń. W obu swoich rundach, rozegranych na australijskim Lake Karrinyup Country Club, wśród stad kangurów zagrał po 6 bogeyów i po 3 birdie, zajmując ostatecznie dzielone 130. miejsce.

Meronk każdego dnia identycznie umieszczał swoje birdie, grając każdy z nich na dołkach par 4:  na jedynce, czwórce i dziewiątce. Co ciekawe najwięcej stracił na dołkach par 5, które zwykle dla tak daleko uderzającego zawodnika jak nasz najlepszy golfista są prawdziwym Eldorado i miejscem do budowania wyniku. W Perth tymczasem grając w sumie 8 razy na dołkach par 5, ustrzelił on cztery bogeye i cztery pary.

Wygląda na to, że to po prostu nie był jego moment. Tylko czekać, kiedy jak kangur wyskoczy, w którymś z rozgrywanych gdzieś na świecie turniejów!

#GoMeronk!

Wśród towarzyszy niedoli, którzy również zakończyli swój udział w turnieju Super 6 już po dwóch rundach, jest też kilku pechowców o znanych nazwiskach: Anglik Danny Willett – zwycięzca Masters z 2016 roku, obecnie  181. gracz na świecie, Hiszpan Alejandro Cañizares – syn jeszcze słynniejszego José Marii Cañizaresa i dwukrotny zwycięzca na European Tour, Australijczyk Nick O’Hern – kiedyś gracz z pierwszej dwudziestki w rankingu światowym oraz członek drużyny Presidents Cup z 2005 roku, czy Anglik Andrew „Beef” Johnston – zwycięzca na European Tour z 2016 roku, popularny na całym świecie głównie z powodu nietuzinkowej i poważnie ujmującej osobowości.

W turnieju wystartowało 155 zawodników, z których 80. awansowało do trzeciej sobotniej rundy, po której na placu boju pozostanie już tylko najlepszych 24 graczy. Oni z kolei zmierzą się w niedzielę w pięciu rundach, w piekielnie ekscytujących meczach, rozgrywanych tylko na sześciu dołkach.

Rywalizacja odbędzie się w dwóch grupach, zależnych od zajmowanych miejsc po 3. rundach stroke play. Grupa A to gracze z miejsc 1-8, a grupa B – miejsca 9-24. Gracze z grupy A mają nieco ułatwione zadanie, awansując automatycznie do drugiej fazy meczowej. Pozostała szesnastka z grupy B zagra mecze pierwszej rundy, wyłaniając 8. graczy, którzy zmierzą się w drugiej rundzie z graczami z grupy A.

Później wszyscy już będą mieli równe szanse, grając klasycznym systemem pucharowym aż do wyłonienia zwycięzcy. Jeśli jakiś mecz nie zostanie rozstrzygnięty, o zwycięstwie zadecyduje dogrywka na specjalnie przygotowanym dołku nr 18, skróconym drastycznie do 80-metrowego  par 3!

Po dwóch dniach z wynikiem 8 uderzeń poniżej par prowadzą weterani: 44 – letni Anglik Lee Westwood i o cztery lata młodszy Australijczyk Brett Rumford.

Rumford, który gra w swoim rodzinnym Perth, jest również obrońcą tytułu sprzed roku, kiedy to po raz pierwszy rozegrano ten rewolucyjny pod względem formatu turniej. Australijczyk, dla którego rok temu było to 6. zwycięstwo na European Tour, prowadził wówczas po każdej z trzech rund stroke play, wypracowując sobie po trzech dniach aż 6 uderzeń przewagi i przechodząc jak burza przez kolejne 4 rundy match play!

Tamta wygrana wiele dla niego znaczyła, kiedy po fatalnym sezonie 2016 znalazł się na 118. miejscu w rankingu Race to Dubai. Było to jego pierwsze zwycięstwo od 2013 roku, zapewniające też nieskrępowany udział w turniejach European Tour aż do końca aktualnego sezonu.

 

Czy Rumford znowu zwycięży w Perth? Przekonamy się już w niedzielę rano.

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

http://www.europeantour.com/europeantour/season=2018/tournamentid=2018014/leaderboard/index.html#/leaderboard

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający