Tiger Woods & Phil Mickelson. Deutsche Bank Championship. 2013. EPA/CJ GUNTHER Dostawca: PAP/EPA.

THE MATCH Tiger vs Phil – działo się!

Codziennie, gdzieś na świecie toczy się jakiś mecz. Piłki nożnej, szachów, siatkówki, bierek, tenisa, czy golfa. Jednak The Match był tylko jeden! Jedyny w swoim rodzaju. Pojedynek dwóch ikon światowego golfa przeszedł do historii… 
W Capital One’s THE MATCH Tiger vs Phil, zwyciężył, co według bookmacherów było opcją dużo mniej prawdopodobną – Phil Mickelson, który na 22. dołku, na kosmicznym Shadow Creek Golf Course, pokonał swojego życiowego rywala – Tigera Woodsa. Phil wreszcie wygrał z Tygrysem, po lekko licząc jakichś dwudziestu latach dominacji tego drugiego!

Tak to niekiedy bywa, że ktoś rodzi się w czasach, które z różnych względów nie są dla niego odpowiednie. W przypadku Phila Mickelsona – jedynym powodem takiego stanu rzeczy był … Tiger Woods. Gdyby nie on i jego wymykająca się wszelkim normom wielkość, Lefty zapewne byłby największą postacią golfa swoich czasów.

Mickelson, triumfator na PGA TOUR, kiedy był jeszcze nieopierzonym amatorem, certyfikowany geniusz krótkiej gry, posiadacz 43. zwycięstw PGA TOUR, pięciu Majorów i sześciu drugich miejsc w US Open, czarodziej wyciągający z rękawa zagrania, o jakich nawet trudno pomyśleć, a co dopiero je wykonać, zdecydowanie najsłynniejszy Lefty w historii golfa!

Imponujące, prawda?

Co z tego? Skoro w tym samych czasach do akcji wkroczył jeszcze ktoś – młodszy o sześć lat – Eldrick Tont Tiger Woods, który bez żadnych skrupułów zwyciężył w osiemdziesięciu turniejach PGA TOUR, czternastu turniejach wielkoszlemowych i szesnastu innych!

Jak żyć!?

Tak więc, kiedy wreszcie nadarzyła się okazja pojedynku stulecia, jeden na jeden, oko w oko, dwaj wielcy przeciwko sobie, z których jeden jest tym największym, a drugi tym zawsze pozostającym w cieniu – ten pozostający w cieniu postanowił wykorzystać szansę. Wygrał, sprawiając sobie bezcenny prezent, w którym rozpalające wyobraźnię dziewięć milionów dolarów, było tylko wisienką na torcie.

Tak naprawdę liczyło się coś innego.

48 – letni Phil Alfred Mickelson udowodnił sobie, Tigerowi i nam wszystkim, że on też może być prowadzącym w tej parze. Choć trzeba przyznać, że nie przyszło mu to łatwo.

***

Po rozegranej pełnej osiemnastce, w trakcie której żaden z dwóch głównych bohaterów nie prowadził więcej niż jednym dołkiem, wciąż był okrągły remis. Grając ponownie dołek osiemnasty Panowie znowu zremisowali.

Tymczasem, w tej wybudowanej kosztem 60 milionów dolarów, wyrwanej pustyni golfowej oazie, w północnym Las Vegas, nieubłaganie zapadały ciemności. Oczywiście organizatorzy przewidzieli taki scenariusz i przyszła pora na efekty specjalne.

Na osiemnastym greenie wydłubano błyskawicznie nowy dołek i w odległości 84 metrów, na greenie treningowym, umiejscowionym za domem klubowym, ustawiono nowe tee. Włączono reflektory i znów się zaczęło!

***

Mickelson dopiął swego dopiero za trzecim obrotem na tym „microdołku”, trafiając trochę ponad metrowy putt na birdie. Chwilę wcześniej nastąpiła seria hojnie rozdawanych „gimmie” na remis i przedłużenie meczu, które w mniej pustynnych okolicznościach wcale mogłyby nie być tak oczywiste.

Na dziewiętnastym dołku Tiger darował Mickelsonowi putt ponad półtorametrowy. Na dwudziestce Phil zrewanżował się metrowcem i na 21. dołku, Phil ze słowami: „Nie chcę wygrać w ten sposób” sprezentował Tigerowi trafienie z półtorej metra.

Wiadomo, żaden z tych superbohaterów nie chciałby wygrać w okolicznościach, w których oponent NIE trafia. Oni chcieli wygrać, a nie czekać na przegraną przeciwnika!

Styl, polot, fair play, klasa są przecież ważniejsze od wygranej i TIRa dolarów.

***

Mickelson określił swoje zwycięstwo jako: „Bardzo wyjątkowe”, a o pasku, który był trofeum w tym pojedynku, powiedział: „ Będę go zakładał za każdym razem, kiedy będziemy się widzieć.”

***

Lefty podszedł dużo poważniej do przygotowań do pojedynku, trenując na Shadow Creek kilkukrotnie. Tiger zagrał jedną rundę treningową we wtorek przed meczem, po czym na Święto Dziękczynienia przeniósł się do Kalifornii, dołączając do rodziny w Palm Springs i wracając do Las Vegas w piątek rano.

Obaj panowie zagrali 69 uderzeń na osiemnastu dołkach. Tiger trafił sześć birdie i trzy bogeye, a Phil piętnaście parów i trzy birdie.

Mecz mógł zakończyć się na siedemnastym greenie, kiedy prowadząc jednym dołkiem, Phil posadził piłkę trzy metry od flagi, a Tiger wylądował za greenem. Wtedy jednak, Tygrys wykonał uderzenie dnia – trafiając genialnego chippa na birdie, a Phil spudłował swój putt, również na birdie i znów zapanował remis. Gra toczyła się dalej.

***

Oprócz 9 milionów dolarów dla zwycięzcy, były też prywatne zakłady, w których fundusze pochodziły z przepastnych kieszeni Tigera i Phila. Na koniec dnia okazało się, że Tiger przegrał w ten sposób 600 000 $, przeciwko 200 000 $ Phila. Te pieniądze poszły jednak w całości na cele charytatywne: ta większa część na fundacje wskazane przez Mickelsona, a ta mniejsza na cele zaproponowane przez Tigera.

***

Golf Channel Polska miał wielką przyjemność transmitować całe to widowisko na żywo. W dodatku, dzięki naszemu Partnerowi Transmisji mecz pokazywany był bez reklam.

Po raz pierwszy w historii Golf Channel Polska, wspólnie z Audi City Warszawa, w ich przytulnej, zlokalizowanej na Placu Trzech Krzyży siedzibie, zorganizowaliśmy Strefę Kibica, w której, w bardzo licznym gronie fanów golfa, emocje wręcz buzowały.

Wystrzałowy catering przygotował Sheraton. Jakub Budaj i Golf Labs odpalili symulator golfa, gdzie można było samemu nieco pomachać kijem i zmierzyć się w konkursie nearest to the pin. Na specjalnej macie odbył się również konkurs puttowania.

Wszyscy goście meldując się na imprezie, deklarowali komu będą kibicować, dostając odpowiedniego koloru wstążkę. Tiger oczywiście reprezentowany był przez kolor czerwony, a fani Phila „byli” niebiescy. Zaraz po rozstrzygnięciu meczu jeden ze zwolenników Mickelsona został wylosowany spośród innych „Mickelsonowców” i podobnie jak zwycięzcy konkursów, również został nagrodzony.

***

Dziękujemy naszym widzom zgromadzonym przed telewizorami, uczestnikom Strefy Kibica, oraz Audi City Warszawa i Golf Labs.

***

Już krążą słuchy o możliwym rewanżu, więc kto wie, czy wkrótce nie nastąpi ciąg dalszy …

 

Więcej na temat THE MATCH znajdziesz tutaj.

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający