Zdjęcie: PAP/EPA

Święta przyszły wcześniej dla Gaya i Poultera

Niesamowita wytrwałość zawsze była podstawą kariery Briana Gaya.

Mający 45 lat Gay prawdopodobnie urodził się o jedno pokolenie za późno. Nigdy nie ograniczało to jednak jego osiągnięć. Mierzy 178 centymetrów wzrostu, waży 75 kilogramów – znajduje się poza pierwszą 170 najdalej uderzających driverem graczy na PGA TOUR. Jest tak już od sześciu lat – całkowicie odstaje w tym elemencie od reszty zawodników. A w nowoczesnym golfie przygotowanie fizyczne jest coraz ważniejsze.

Odkąd dołączył do TOUR w 1999, tylko trzy razy nie udało mu się utrzymać swojej karty – wygrał cztery turnieje i jest na 71. miejscu w rankingu zarobków w ciągu całej kariery. Jego tegoroczna historia opowiada o prostej matematyce i aktywnym umyśle. Oraz o 28 punktach FedEx Cup.

Aby pokazać proporcje tej liczby: tyle dostanie zawodnik, który znajdzie się na 30 miejscu w odbywającym się w tym tygodniu Wells Fargo Championship, lecz dla Gaya – a nawet bardziej dla Iana Poultera – znaczy bardzo wiele.

Po tym jak stracił cały sezon 2015 roku z powodu kontuzji, Gay zaczął sezon 2016-17, grając na medycznej karcie na następujących warunkach: musiał w 14 startach zdobyć 309 punktów FedEx Cup lub zarobić 461 851 dolarów.

Po niespokojnych trzech latach, dwa tygodnie temu na Valero Texas Open, gdy Gay skończył turniej rundą 70 i zarobił ponad 200 000 dolarów, wydawało się że zabezpieczył status na TOUR.

„Wiedziałem, że zarobiłem wystarczająco dużo pieniędzy w San Antonio, dużo więcej niż potrzebowałem, żeby utrzymać swoją kartę, lecz nie wiedziałem dokładnie ile mam punktów, ponieważ dużo łatwiej jest liczyć pieniądze” – powiedział Gay w czwartek na Eagle Point Golf Club, gdzie zagrał pierwszą rundę z wynikiem -2 (70).

Problem zaczął się, gdy TOUR zmieniło proces kwalifikacji, aby ostatecznie pozbyć się warunków pieniężnych. Ustalono, że jedynie gracze z pierwszej 125 w punktacji FedEx Cup utrzymają swoje karty. Wraz z tą zmianą, poprawiono sposób dystrybucji punktów w sezonie tak, aby dokładniej odzwierciedlały sposób, w jaki wydawane są nagrody pieniężne.

Zatem dzień po tym, jak Gay skończył na szóstym miejscu ex aequo na Texas Open, jego drugi finisz w pierwszej dziesiątce z rzędu, otrzymał e-mail od TOUR, że pomimo zdobycia wystarczającej kwoty pieniężnej, nadal ma za mało punktów w rankingu i nie będzie mógł wystartować w odbywającym się w przyszłym tygodniu THE PLAYERS Championship.

Niektórzy przyjęliby, co im los przyniósł. Ale nie Gay.

„W e-mailu było napisane, że potrzebuję 28 punktów, żeby dostać się do THE PLAYERS, a wcześniej myślałem, że już jestem na liście zawodników na ten turniej” – powiedział.

Pomimo tego, że Gay jest absolwentem University of Florida, to podobnie jak większość zawodników TOUR, nie jest ekspertem, jeżeli chodzi o skomplikowany świat punktów FedEx Cup. Wyciągnął więc kartkę oraz długopis i zaczął obliczenia.

„Zacząłem dodawać pieniądze, ale nie miałem wystarczająco dużo punktów – była tam duża rozbieżność” – powiedział. „Wiedziałem, że zmieniono dystrybucję punktów, lecz nie wiedziałem dokładnie, o jakiej różnicy tu mowa”.

Zgodnie z nowym systemem, uzyskanie wyniku w środku tabeli nie jest warte tak dużo punktów jak kiedyś. Na przykład, w starym systemie, skończenie na 50 miejscu było warte o 20 punktów więcej niż zdobycie 70 miejsca. Teraz różnica między 50 a 70 miejscem wynosi 5,5 punktu. Lecz zgodnie z tym, że karta medyczna Gay’a była z sezonu 2015, zastanawiał się on, dlaczego nie został użyty stary model dystrybucji punktów.

„Nie wiedziałam, że jest aż tak sprytny” – zażartowała żona Gaya, Kimberly.

Gay zadzwonił do Andy Pazdera, szefa operacyjnego TOUR, który po konsultacji z czterema dyrektorami zajmującymi się sprawami graczy i omówieniu warunków TOUR, wraz z komisarzem Jayem Monahanem zadecydował, że zawodnicy na medycznej karcie powinni grać zgodnie ze starymi zasadami.

„To samo się narzucało” – powiedział Pazder. „Grał na tym samym poziomie, co zawsze, a to TOUR zmieniło coś, co wpłynęło na wynik. Podnieśliśmy mu poprzeczkę”.

Ta zmiana nie tylko zagwarantowała Gayowi miejsce w turnieju w przyszłym tygodniu – konsekwencje jego działań były nawet większe.

„Mi zależało tylko na tym, żeby dostać się do THE PLAYERS, lecz dla Iana [Poultera] również walczyłem – właśnie dostał z powrotem swoją kartę” – powiedział Gay.

Poulter również grał na medycznej karcie, a po 11 startach w tym sezonie zdawało mu się, że nie zdołał odzyskać swojego statusu. Tak było do czasu, gdy Gay rozpoczął swoje obliczenia matematyczne.

„Nic o tym nie wiedział” – powiedział Gay. „Napisałem mu SMS-a i rozmawialiśmy w piątek. Napisałem mu „Nie ma za co”. Zapytałem go potem: „Jak szczęśliwy jesteś w tym momencie?”. Odpowiedział „Stary, kocham cię”, z czerwonymi serduszkami”.

Dla Gaya głównym celem było zdobycie miejsca na turnieju w przyszłym tygodniu na TPC Sawgrass, na którym nie udało mu się zagrać dwa lata temu, gdy przechodził rehabilitacje po kontuzji, lecz dla Poultera to było jak Gwiazdka w maju. Dramatyczna zmiana losu, która dosłownie wzniosła Anglika z turniejowego limbo do bezpiecznego miejsca.

Ten cały epizod doprowadził do interesującej wymiany na Twitterze, kiedy Kimberly Gay napisała tweeta: „Głosujmy! Czy [Poulter] powinien dać [Gayowi] butelkę wina, Ferrari, czy NetJets? #theserjokes #sorta”

Poulter odpowiedział „Zobaczę was oboje na TPC i z pewnością przyniosę coś bardzo ładnego. Dziękuję za odkrycie tego niedopatrzenia. Wow”

 

Autor: Rex Haggard, tłumacz: Jacek Gazecki

Golfowe Newsy