Tiger Woods. Finałowy dołek Tour Championship. Eastlake Golf Club. Atlanta. 23.09. 2018. EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.

Rewolucja w PGA Tour.

Za nami emocjonująca końcówka poprzedniego sezonu PGA Tour. Wspaniały początek Playoffs w wykonaniu Brysona DeChambeau, przerwany pierwszą od lat wygraną Keegana Bradleya nad Justinem Rosem. Dopełnieniem tego niesamowitego roku było pierwsze od ponad czterech lat zwycięstwo Tigera Woodsa na polu East Lake. Wszystkich jednak pogodził najrówniej grający przez cały rok Justin Rose, który bez ani jednego zwycięstwa w fazie Playoffs zgarnął FedExCup i nierozłącznie z tym związany bonus wart dziesięć milionów dolarów!

 

 

Wisienką na torcie był Ryder Cup, w którym starły się ze sobą: na papierze najsilniejsza w historii drużyna USA, z jak się okazało nic sobie z tego nie robiącą ekipą Europy, która w pięknym stylu poradziła sobie z faworytami. Dość przekonujące zwycięstwo Europejczyków oraz niesamowity duet Francesco Molinariego i Tommy Fleetwooda były ozdobą tego wspaniałego święta golfa, toczącego się na wspaniałym polu Le Golf National, w Paryżu.

 

 

Te wszystkie emocjonujące wydarzenia już za nami. Nowy sezon  w pełni. Od października zdążyliśmy poznać ośmiu zwycięzców turniejów zaliczanych do rankingu FedExCup. Liderem tego rankingu jest aktualnie 39 – letni weteran Charles Gordon Howell III, który podczas listopadowego RSM Classic, po niemalże jedenastu latach posuchy, zwyciężył po raz trzeci na PGA Tour.

Aktualnie trwa przerwa w rozgrywkach najlepszej golfowej ligi świata. Rozgrywki sezonu reaktywują się w styczniu, podczas Sentry Tournament of Champios, rozgrywanego na zapierającym dech w piersiach, hawajskim Plantation Golf Course, gdzie prawo do gry zapewnili sobie tylko zwycięzcy ubiegłego sezonu. Rok temu rządził tam niepodzielnie Dustin Johnson.

 

 

Czy zawodowy golfista, grający w amerykańskiej lidze ma przerwę między sezonami?

Przyjrzyjmy się bliżej nowemu otwarciu na PGA Tour. Jeśli popatrzymy na roczny plan turniejów, pierwsze wrażenie może być takie, że takiej przerwy w ogóle nie ma. Zwłaszcza, że tegoroczny Ryder Cup zakończył się 30 września, a pierwszy turniej Safeway Open w Kalifornii, wystartował już 4 października. Jednak zwróćmy uwagę, że w Paryżu startowało tylko 24 najlepszych zawodników, w większości grających w PGA Tour, a pozostali gracze mieli w ten weekend wolne. Dodatkowo, z uwagi na system playoff tylko trzydziestu zawodników grało w finałowym turnieju FedExCup – Tour Championship. Zatem, wszyscy Ci, którzy nie uczestniczyli w tych dwóch wydarzeniach, a więc znakomita większość zawodników amerykańskiej ligi, miała swoje trwające prawie przez cały wrzesień wakacje i czas na odpoczynek oraz regenerację.

Co zatem nowego czeka nas w trwającym już sezonie PGA Tour?

Jest kilka bardzo istotnych, a wręcz rewolucyjnych zmian. Zgodnie z informacją przekazaną przez komisarza PGA Tour Jay Manahana w  sezonie 2018/2019 obowiązują następujące nowości.

Po pierwsze, przed ostatnim turniejem sezonu – Tour Championship zawodnicy, którzy zakwalifikują się do finałowej trzydziestki będą mieli przeliczone punkty według kolejności po zakończeniu BMW Championship. Pierwszy zawodnik zamiast sumy punktów które zdobył, otrzyma w Tour Championship, na dzień dobry, wynik 10 poniżej par i tak licząc do miejsc 26-30, do zawodników którzy będą startowali z wynikiem równym par. Zmiana ta ma pozwolić na lepsze śledzenie rezultatów przez kibiców, bez konieczności doliczania i przeliczania punktów, co do tej pory mogły wykonać tylko bardzo zwinne komputery. Teraz wszystko ma być przejrzyste, widoczne na jednej tablicy wyników, podczas wielkiego finału.

Drugim aspektem tej zmiany jest to, że zwycięzca Tour Championship będzie automatycznie zwycięzcą FedExCup i zgarnie tym razem … 15 milionów dolarów, a więc o pięć milionów więcej niż w latach ubiegłych.

Kolejną nowością wprowadzoną dla uatrakcyjnienia rozgrywek, jest Wyndham Rewards, czyli dodatkowa nagroda finansowa w postaci 10. milionów dolarów, do podziału dla dziesięciu najlepszych graczy sezonu zasadniczego. Zgodnie z kalendarzem, ostatnim turniejem przed fazą Playoffs jest Wyndham Championship, rozgrywany na polu Sedgefield Country Club, w Greensboro. Z uwagi na zawsze dramatyczna walkę o punkty i kwalifikację do grona 125. najlepszych zawodników sezonu, dojdzie jeszcze możliwość zgarnięcia dodatkowej premii. Dla triumfatora sezonu zasadniczego przewidziano dwa miliony dolarów, a dla miejsca dziesiątego odpowiednio 500 tysięcy dolarów.

Nowością będzie również zwiększenie puli nagród FedExCup z 35 milionów dolarów do aż siedemdziesięciu, wliczając w to wspomniany bonus Wyndham. Wszystkie te zmiany mają na celu zwiększenie popularności rozgrywek, wprowadzenie jeszcze większej dramaturgii oraz zmotywowanie zawodników do jeszcze większego wysiłku, tak aby emocje trwały i narastały aż do samego końca.

Na tym jednak nie koniec zmian. Bardzo mocno zmieniony został kalendarz rozgrywek. FedExCup Playoffs został zmniejszony z 4 do 3 turniejów. Do kalendarza zasadniczego wprowadzono dwa nowe turnieje: Rocket Mortgage Classic, rozgrywany w Detroit i 3M Open, na polu TPC Twin Cities. Rozgrywany tradycyjne w maju THE PLAYERS Championship został przeniesiony na marzec, a jeden z najstarszych turniejów naszego globu – RBC Canadian Open, będzie rozgrywany w czerwcu, tuż przed U.S Open.

Zmiany dotkną też turniejów wielkoszlemowych. PGA Championship, od tego sezonu będzie rozgrywany w maju, a nie tak jak do tej pory, w sierpniu. Teraz ostatnim turniejem wielkoszlemowym będzie The Open Championship, który w lipcu, po siedemdziesięciu latach powraca do Irlandii Północnej, na pole Royal Portrush. W sumie w oficjalnym kalendarzu rozgrywek PGA Tour w sezonie 2018/2019 znajduje się 46 turniejów.

Czego możemy oczekiwać?

Na pewno dalszej krucjaty Tigera, który wracając do gry po czwartej operacji kręgosłupa, zakończył ubiegły sezon zwycięstwem w TOUR Championship i drugą pozycją w rankingu FedExCup! Czy jest zdolny wyrównania rekordu Jacka Nicklausa w liczbie zwycięstw wielkoszlemowych, czy też rekordu Sama Sneada w liczbie zwycięstw PGA Tour?

Czas pokaże.

 

 

Z kolei odwieczny rywal Tygrysa – Phil Mickelson zapowiedział, że będzie tak planował starty, aby maksymalnie wykorzystać potencjał pól, na których lubi grać. Jordan Spieth będzie próbował odnaleźć zagubioną formę z poprzednich lat i powalczyć o Grand Slam, zwyciężając w PGA Championship. Z kolei cała plejada europejskich gwiazd, z Justinem Rosem, Francesco Molinarim, Rorsem, Tommy Fleetwoodem, Henrikiem Stensonem, czy Sergio na pewno łatwo skóry nie odda i będzie chciała powalczyć z kolegami zza Atlantyku.

Na samym początku nowego roku wracamy pełną parą na PGA Tour. Startujemy już w styczniu od Tournament of Champions. Będzie się działo!

 

 

 

Napisali: Wojtek Ochocki i Kasia Nieciak.

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający