Francesco Molinari. Le Golf National. Fot: Kasia Nieciak

Przedbiegi Ryder Cup – impresje wprost z Le Golf National.

Jeżeli ktoś zastanawia się czy warto odwiedzić rundy treningowe przed Ryder Cup, odpowiedź jest jedna! Warto! To czas, kiedy możemy zobaczyć naszych idoli w nieco luźniejszej atmosferze. Bez „napinki”. Rozdających autografy. Pozujących do selfie, a czasami jeżdżących melexem w sposób urągający wyśrubowanym zasadom BHP …

Pogoda podczas pierwszego dnia treningowego była po prostu bajeczna. Wiał delikatny zefirek, czasami rozpędzający się do prędkości mikro szkwału. Świeciło cudowne słońce, które nadawało całemu polu Le Golf National cech rajskich. Pole przygotowane jest tak, że jest to wręcz niepoważne. Greeny są szybkie niczym Lindsay Vonn w biegu zjazdowym na Igrzyskach w Pyeongchangn. Mało tego. Tutaj również bardzo szybkie są fairwaye, które o zgrozo są nawet … wałowane!

Otóż, po zakończeniu gier na fairwayu dwunastym dostrzegliśmy nieco zdumieni, uwijającą się w pocie czoła maszynę wałującą fairway. Dodać może warto, że zwykle jest to zabieg, który nie tak zresztą często, wykonuje się raczej tylko na greenach.

 

 

Samo pole jest po prostu wspaniałe, wydaje się bardzo trudne, z ogromną ilością przeszkód wodnych i bardzo, bardzo wąskimi lub gwałtownie przewężającymi się fairwayami. Jest to typowe pole zaprojektowane jako stadion golfowy, gdzie tłumy kłębiących się kibiców potrafią widzieć dużo więcej niż na klasycznym polu. Akcja zwykle rozgrywa się na naszych oczach, na fairwayach i greenach doskonale widocznych z otaczających je wzgórków, wzgórz, wałów i innych konstrukcji ziemnych, na które można się wspiąć i obserwować wszystko bez większych przeszkód.

 

 

***

Podstawowa obserwacja jest taka. Jeśli marzysz o jakimś fajnym autografie lub soczystym selfie z gwiazdą, lepiej udaj się w stronę trenujących Europejczyków. Amerykanie skorzy w tej kwestii raczej nie są. Jeśli marzysz o autografie Tygrysa, życzymy powodzenia. Tiger przemyka tylko bezszelestnie, uśmiechnięty, promieniując tą swoją aurą i radując fanów swoim widokiem. Na coś więcej nie ma raczej większych szans.

 

 

Drużyna europejska jest na przeciwnym biegunie tej skali. Stojąc dzisiaj za ósmym greenie zebrałam w kilkanaście minut piękną kolekcję. Swój własnoręczny podpis złożyli: Paul Casey, Tommy Fleetwood, Tyrrell Hatton, Francesco „Chicco” Molinari, Ian Poulter, a później również członek europejskiej drużyny Gwiazd – jeden z najbardziej widowiskowych tenisistów w historii, mistrz French Open – Yannick Noah.

 

 

Mało tego. Panowie z lubością pozują też do selfie, a Francesco często wręcz wyrywa telefon, przejmując funkcję pstrykającego.

 

 

***

Dustin Johnson jeździł dzisiaj na przedniej masce melexa, siedząc na niej tyłem, jednocześnie przybijając piątki symultanicznie na stronę prawą i lewą.

 

 

Phil Mickelson nie miał chyba ochoty na długie spacery, jeżdżąc pomiędzy dołkami melexem.

 

 

Tommy Fleetwood przeżywał gorszy moment na granym pod wiatr dołku numer 2. Najpierw zagrał długie żelazo do wody. Chwycił hybrydę – co skończyło się podobnie. Uderzył woodem – też do wody. W końcu publiczność zaczęła krzyczeć: „keep going.”

 

 

Ciekawie było również na innym dołku, kiedy nagle, nie wiedzieć skąd, Rickie Fowler został sponiewierany w bunkrach przy dziewiątym greenie. Rickie zagrał najpierw z bunkra za green. Później zza greenu do bunkra. Później nie od razu udało mu się z niego się wydostać.

 

 

Jednak zdecydowanie najwięcej atrakcji dostarczył duet Phil Mickelson, Bryson DeChambeau. Mickelson, który tradycyjnie zajmuje się debiutantami postanowił nauczyć grającego o dziwo w zwykłej czapce Brysona, jak zagrać słynnego, klasycznego „Mickelsonowego” flopa. Powiedział więc swojemu młodszemu koledze, żeby ten uderzył mocno do góry. Więc Bryson, dla którego nie jest to coś co wykonuje na co dzień, zagrał tzw. „żabkę” trzy metry przed green. Później był top za green. Po chwili Bryson powiedział, że woli zagrać to po swojemu, nisko. Trafił pod samą flagę, a Mickelson stwierdził, żeby jednak trzymał się swojej techniki.

 

 

Te przykłady pokazują tylko, że nasi herosi są na szczęście również ludźmi. Oni też mają swoje słabsze momenty i czasami zdarzają im się zagrania od których rumienią się w duchu.

To również stanowi o pięknie naszej dyscypliny sportu. Czasami zwykli śmiertelnicy potrafią zagrać pojedyncze uderzenia na miarę swoich idoli, a czasami to właśnie supergwiazdy wykazują sporadycznie słabość, grając coś czego nie spodziewalibyśmy się po nich.

Dużo częściej jednak mamy do czynienia z tą drugą sytuacją …

 

***

Te wszystkie uderzeniach, zarówno wspaniałe, jak i mniej udane podziwiać możemy na antenach Polsat Sport oraz Golf Channel Polska.

Transmisje Ryder Cup:

W piątek i sobotę, raniutko od 8.00!

W niedzielę od 12:00!

Komentują: Jacek Person i Tomasz Tomaszewski.

***

Napisała: Kasia Nieciak

Mocną ekipę kibiców z PGA Polska stanowią również: Tomasz Zembrowski, Kuba Piotrowski i Piotr Świackiewicz.

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający