Adrian Meronk. Fot: Kasia Nieciak

🐗 Meronk i prowansalski rollercoaster.

Jakieś dwa tygodnie temu, po 48 występach na Challenge Tour, Adrian Meronk wygrał tam po raz pierwszy. Portugalskim zwycięstwem zasilił konto 32 000 Euro i przesunął się na siódmą pozycję w rankingu, z którego czołowa piętnastka awansuje na koniec sezonu do European Tour. Podobnie jak cała liga nieco odpoczął przez tydzień, po czym wyruszył do Prowansji znowu troszkę powojować.

Ciut rozprężony wystrzelił z rundą 74, plasując się gdzieś w odmętach klasyfikacji Hopps Open de Provence, na odległej jak Wyspy Cooka pozycji T82! Druga runda 69 z jakże potrzebnym eaglem na ostatnim dołku wypchnęło go z zaledwie jednym uderzeniem zapasu ponad linię cuta. W sobotę zadziwił świat włos jeżącym wynikiem 28 uderzeń na pierwszej dziewiątce (!) , a runda 65 dała mu tylko trzy uderzenia deficytu do liderów turnieju.

 

 

Wszystko to można przeczytać w detalach, w artykule: Meronk walczy w Prowansji.

***

Niedziela rozpoczęła się bardzo dobrze, bo od rutynowego birdie, od razu na pierwszym dołku. Na dwójce nastąpiła mała katastrofa – dwa uderzenia do wody i jak to sam określił Adriano: „dobry triple”. Triple to rzecz ludzka, ale to co działo się później to już typowy, natchniony i nieobliczalny #GoMeronk!

Otóż na następnych siedmiu dołkach Adriano zagrał dwa pary i… pięć birdie, w tym cztery z rzędu na koniec pierwszej dziewiątki! W drodze powrotnej dorzucił jeszcze dwa birdie i wydawało się, że eagle na osiemnastce potencjalnie może dać mu dogrywkę. Zamiast eagla był jednak par, niesamowita runda 67 i  dzielone piąte miejsce z trzema uderzeniami straty do zwycięzcy, triumfującego po raz pierwszy na Challenge Tour – Larsa Van Meijela.

 

 

Adrian umocnił się na pozycji siódmej w rankingu Road to Mallorca, przesunął się w Rankingu Światowym z pozycji 263 na 247 i z uśmiechem na twarzy mógł udzielić naszej redakcji wywiadu, goniąc do swojej bramki na lotnisku, tuż przed wylotem na kolejny turniej, do Maroko.

 

 

***

 

Wywiad z Adrianem, pędzącym na samolot do Rabatu: 

 

Kasia Nieciak: Bonjour, jestem, jestem. Jeszcze nie poleciałeś?

Adrian Meronk: Już się „boardinguję”, lecimy!

K.N: Gratuluję, było mnóstwo ognia! Poza jednym dołkiem. Powiedz skąd wziął się ten „tripelek” na drugim dołku?

A.M: Zagrałem dwa razy do wody! Woda, woda, putt do dołka. Dobry triple! To dołek gdzie jest pełno wody, przed greenem i po prawej. Zagrałem trochę za krótko i trochę w prawo.

K.N: Można chyba powiedzieć, że to kosztowało Cię turniej?

A.M: Pewnie tak, ale z drugiej strony nie wiadomo, czy gdybym tam  nie popłynął i zagrał na przykład para, czy zrobiłbym potem tyle birdie, ile zrobiłem. Więc może nie ma co gdybać.

K.N: Co stało się, że po tych dwóch zatopionych piłkach tak się przegrupowałeś i zagrałeś zaraz potem fenomenalnie. Wnerwiłeś się?

A.M: Szczerze mówiąc nie. Zdziwiłem się raczej bo nie wiem co tam się stało. Chyba miałem lekkie zaćmienie. Potem grałem po prostu swój golf. Wiedziałem, że gram dobrze, więc dawałem sobie szanse i trafiałem putty. No i było dobrze. Tak naprawdę jeszcze parę puttów mogło wjechać, ale i tak było ok.

 

 

K.N: Skąd taka dysproporcja między pierwszą, a drugą dziewiątką, zaprojektowanego przez samego Severiano Ballesterosa pola? Przez cztery dni grałeś regularnie – koncertowo pierwsze dziewięć dołków, a na drugich trochę się męczyłeś.

A.M: Wydaje mi się, że po prostu druga dziewiątka jest dużo trudniejsza oraz bardziej leżała mi pierwsza. Na drugiej greeny są dużo trudniejsze, bardziej pofałdowane i znacznie trudniej tam zrobić birdie.

K.N: Co powiesz na temat ostatniego dołka par 5, gdzie tylko raz udało Ci się zagrać birdie, nigdy eagle. To nie jest typowa sytuacja, zwłaszcza z Twoim zasięgiem rakietowym.

A.M: Bardzo problematyczny był tam drive. Fairway jest tam bardzo wąski i trzeba zagrać idealny drive nad  lasem i tak naprawdę trafić w piętnastometrowy pas.

K.N: Ile razy udało Ci się być na tym fairwayu?

A.M: Raz! W dodatku jak ten jeden raz tam trafiłem, to akurat zagrałem jedynego bogeya na tym dołku w całym turnieju.

K.N: Jak zagrałeś tam dzisiaj?

A.M: Dzisiaj był dobry tee shot, ale grałem z wiatrem więc przeleciałem fairway, który ułożony jest pod kątem. Później był dobry drugi strzał jakieś 20 metrów od greena, ale nie zagrałem  up&down. Szkoda.

K.N.: A wiedziałeś, że eagle mógł potencjalnie dać ci dogrywkę?

A.M: Tak. Na siedemnastce widziałem lederboard. Zagrałem tam birdie i wiedziałem, że na osiemnastce potrzebuję eagla, żeby mieć szanse na dogrywkę. Po wszystkim okazało się, że i tak to by nie wystarczyło.

K.N: Jak się grało w niedzielę?

A.M: Dobrze. Ostatniego dnia chodziło za nami sporo kibiców, około sto osób. Głównie dlatego, że w naszej grupie był też Francuz. Cała nasza  trójka: Robin Roussel, Sebastian Garcia Rodriguez i ja, grała tego dnia mega dobrze. Cały czas ktoś trafiał pod samą flagę, wpadało mnóstwo birdie. Wszyscy byliśmy w gazie.

K.N: Czyli odpowiada Ci sytuacja, kiedy idzie za Tobą wielu kibiców? Nakręca Cię to?

A.M: Tak, lubię to, fajnie mi się wtedy gra. Kibice zachowywali się wzorowo. Nagradzali nasze dobre uderzenia.

K.N: Grałeś wcześniej w tym turnieju?

A.M: Tak, w ubiegłym roku i zająłem wtedy dwudzieste miejsce.

K.N: Najbliższe plany?

A.M: Właśnie lecę do Maroka. Będzie tam też Gradi, który dostał prawo do gry wynikające z kategorii.

K.N: Kto był Twoim caddym we Francji, bo przecież Twój etatowy włoski caddy – Pietro, wrócił na studia.

A.M: Pomagał mi lokalny caddy, piętnastolatek, który nie mówił nawet po angielsku, więc jego praca tak naprawdę sprowadzała się do ciągnięcia wózka. Poza tym nie za bardzo mi pomagał. Wszystko musiałem robić sam.

K.N: Myślałam, że może poznasz następcę Pietro.

A.M: Jeszcze nie, wciąż szukam.

K.N: A Maroko z kim?

A.M: Też z lokalnym rezydentem.

K.N: Bardzo dziękuję za wywiad i jeszcze raz gratuluję świetnej gry. Wolałabym, żebyś nie spóźnił się na ten samolot. Pomyślnych wiatrów! Do usłyszenia wkrótce!

A.M: Dziękuję, lecę!

***

I poleciał! #FlyMeronk! 🛫

 

LEADERBOARD

 

Opowiadał: Adrian Meronk

Podpytywała i spisała: Kasia Nieciak

Fotos: Kasia Nieciak

 

***

PS

Skrót z turnieju Open de Portugal , areny pierwszej wygranej Adriana na Challenge Tour, w Golf Channel Polska, w czwartek 3 października, o 19:00! Skrót z HOPPS Open de Provence wkrótce potem. 

 

 

 

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający