Mateusz Gradecki, fot: Adam Mitukiewicz

Pogubiony w wietrze Gradi z przytupem rozpoczyna zawodową karierę!

Mateusz Gradecki jest świetnym golfistą ba,  jest jednym z najlepszych graczy w historii polskiego golfa. Pięciokrotny Mistrz Polski, po raz ostatni  wygrywał te najważniejsze w polskim golfie amatorskim rozgrywki nie tak dawno, bo w 2016 roku. Jeszcze w październiku sięgnął po tytuł Międzynarodowego Mistrza Turcji. W 2015 roku awansował do najlepszej szesnastki ultra prestiżowego British Amateur Championship, czego przed nim nie osiągnął żaden polski golfista!

W sumie zwyciężył w 10. turniejach zaliczanych do Światowego Rankingu Amatorów, a w całej karierze amatorskiej grał w prawie wszystkich zakątkach globu: USA, Japonii, Meksyku, RPA, Puerto Rico, oraz 15 krajach europejskich! Jako amator dorobił się przyprawiającego o szybsze bicie serca handicapu + 3,8! Szacunek!

W maju ubiegłego roku zakończył swoją czteroletnią przygodę w NCAA – najlepszej lidze akademickiej świata i po zakończeniu studiów wrócił do Europy. W USA, podobnie jak jego dobry kolega Adrian Meronk,  był reprezentantem drużyny East Tennesee State University, sięgając z nią trzykrotnie po mistrzostwo konferencji południowej ligi NCAA.

10 stycznia oficjalnie zrzekł się statusu amatora,  przystąpił do PGA Polska i od tej pory mierzyć będzie się już z zawodowcami. Od wtorku mogliśmy ekscytować się występem w Red Sea Egyptian Classic – jego pierwszym turnieju zawodowym. Gradi nie omieszkał, wzorem innego asa polskiego golfa, już od pierwszej rundy dostarczyć nam wspaniałych emocji.

Na wymagającym polu Sokhna Golf Club Mateusz od razu ustrzelił świetny wynik (-5), plasując się zaledwie 1 uderzenie za liderem Francuzem Clementem Batut. Druga runda to świetne (-2), dające współdzielone prowadzenie z grającym jako amator 20-letnim Bawarczykiem Michaelem Hirmerem.

 

Tak więc Mateusz i Michael znaleźli się w ostatnim flighcie grupy finałowej turnieju. Dołączył do nich jeszcze Dominik Pietzsch, który dzięki świetnej rundzie 68 awansował na 3 miejsce w klasyfikacji. Pierwszy turniej zawodowy i od razu leader flight! Trzeba przyznać, że nie jest to rutynowy debiut turniejowy. Mateusz nie zwlekał i natychmiast pokazał na co go stać i jaki drzemie w nim potencjał!

Niestety runda finałowa nie poszła po jego myśli. Wiedziona misją napisania tego tekstu, korzystając z dobrodziejstw internetu, uzyskałam głosowe  połączenie z Egiptem i porozmawiałam z nim wkrótce po zakończeniu gry. Ku mojemu zaskoczeniu Mateusz, któremu przecież wiele nie trzeba, żeby „lekko” się zdenerwować, nie był zły na siebie. I słusznie! Był zadowolony ze swojego pierwszego zawodowego turnieju, oczywiście poza rundą finałową, w której zagrał 5 bogey’ów i jeden birdie, co spowodowało spadek z pozycji T 1 przed rundą finałową na T6 w ostatecznej klasyfikacji turniejowej.

Pytany o to co poszło nie tak powiedział: „Trochę pogubiłem się w wietrze. Dzisiaj nic nie szło po mojej myśli.”  Silny wiatr rzeczywiście może lekko zdezorientować, zwłaszcza w połączeniu z dużą ilością wirujących ziarenek piachu, powodujących momentami punktowe mikro burze piaskowe.

Drugim elementem, który tego dnia zawiódł Mateusza był jego putter: „Nic dzisiaj nie wpadało.” Pytany o ilość uderzeń na greenie odpowiedział krótko i obrazowo: „Dużo za dużo.”

Wiemy już co zawiodło ostatniego dnia. Zapytany więc o wrażenia z pierwszej rundy powiedział:  „Wtedy dla odmiany wychodziło mi wszystko. Grałem naprawdę solidnie. Wpadały też wszystkie putty, łącznie z jednym, który wydawało się, że wpaść nie miał prawa. Zrobiłem tego dnia tylko jednego bogey’a, w dodatku tam gdzie byłem w regularnej ilości uderzeń na greenie.”

W turnieju w Sokhna Golf Club zwyciężył 20-letni bawarski amator – Michael Hirmer, który na swoim koncie ma między innymi dwukrotny tytuł Mistrza Niemiec. Mateusz, był pod dużym wrażeniem gry młodego Niemca.

Michael był zresztą jedyną w trzyosobowym flighcie osobą zadowoloną tego dnia z siebie. Zmagający się ze swoją grą Mateusz i Dominik próbowali na drugiej dziewiątce nawet jakoś dopingować się wzajemnie do ataku, jednak nie na wiele to się zdało. Ostatecznie obaj zagrali tego dnia po +4, spadając w klasyfikacji odpowiednio o 5 i 6 miejsc w klasyfikacji końcowej.

Gradecki, jak pewnie większość graczy, pozostaje na miejscu do następnego turnieju – Red Sea Ain Sokhna Classic. Rozpoczyna się on już w poniedziałek, również w posiadającym trzy 9-dołkowe pola – Sokhna Golf Club.

Po dniu odpoczynku planuje rozpocząć treningi i zagrać dwa razy na nowej dla niego dziewiątce, która włączona zostanie do gry w kolejnym turnieju. Teraz grane były dziewiątki A i B, a od poniedziałku rozgrywane będą B i C. Jego Tata, który przebywa z nim w Egipcie, być może wystąpi w Red Sea Ain Sokhna Classic w funkcji caddiego.

Mateusz po zakończeniu zmagań w Egipcie, planuje tygodniowy pobyt w domu, po którym wraca ponownie do Afryki na kolejne dwa turnieje, tym razem w Maroko. Później znowu tygodniowy odpoczynek w Polsce i kolejne dwa turnieje w Maroko. Po Maroko opuszcza na dobre Afrykę i wraca do Polski, gdzie na początku kwietnia zagra w Przesiep Open by mitukiewicz.pl i tydzień później w turnieju PGA Polska, w Gradi Golf Club.

Pod koniec kwietnia uda się na największy ze swoich dotychczasowych turniejów – Turkish  Challenge, należący do Challenge Tour, gdzie  przepustkę do gry zdobył dzięki wygranej w Międzynarodowych Mistrzostwach Turcji. Chociaż wtedy był amatorem, zachowuje prawo do gry w tym turnieju, mimo przejścia na zawodowstwo.  To trochę bardziej liberalne zasady niż np. w The Open czy US Masters, gdzie w wypadku zmiany statusu przepadają amatorskie przepustki do gry.

Po Turcji na pewno będzie próbował szczęścia w kwalifikacjach do rozpoczynającego się w lipcu na szkockim polu Carnoustie –  The Open.

 

Będziemy czujnie kibicować!

 

#GoGradi!

 

Napisała: Kasia Nieciak

Fotos: dzięki niezwykłej uprzejmości Adama Mitukiewicza

 

 

Wyniki Red Sea Egyptian Classic:

http://www.pga.de/red-sea-egyptian-classic/articles/red-sea-egyptian-classic-livescoring.html?year={{date::Y}}

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający