Rickie Fowler, 11. dołek Pinehurst No.2. US OPEN. 2014 . EPA/ANDREW GOMBERT Dostawca: PAP/EPA.

Pinehurst No.2 – majstersztyk Donalda Rossa.

Przemierzając szlaki golfowe nie sposób nie zatrzymać się choć na chwilę w Północnej Karolinie. Stan ten znany jest z bardzo dobrego systemu edukacji, świetnie rozwiniętej sieci autostrad, znakomitej opieki medycznej, z Uniwersytetem Duke na czele oraz tego, że jest największym producentem słodkiego ziemniaka w USA. Co jeszcze wyróżnia ten stan, to znakomita baza golfowa i niezliczone ilości pól golfowych. I właśnie o jednym z nich wspomnę kilka słów.

 

Położony w południowo-środkowej części stanu resort golfowy o nazwie Pinehurst jest uznawany za kolebę amerykańskiego golfa i miejsce szczególne w jego długiej historii. Jego początki sięgają roku 1895, kiedy to James Walker Tufts zdecydował się zakupić 5800 akrów ziemi w cenie $1,25 za akr i wybudował sanatorium w Sandhills.

Budowa pierwszego z hoteli o nazwie Holly Inn przebiegała bardzo sprawie, a pierwsi goście pojawili się tam 31 grudnia 1895 roku. Kolejnym krokiem było zatrudnienie Dr. D. LeRoy Culvera do wybudowania 9 – dołkowego pola golfowego. Otwarto je na wiosnę 1898, a następnie dołożono kolejną 9-kę przed sezonem 1899-1900.

Decyzja J.W.Tuftsa o zatrudnieniu Donalda Rossa w 1900 roku jako instruktora golfa, dodatkowo odpowiedzialnego za rozwinięcie projektu golfowego, na zawsze zmieniła losy amerykańskiego golfa i nie tylko. Wychowany w Szkocji i pobierający nauki u samego Toma Morissa Sr. w St.Andrews, Ross przybył do Ameryki w 1899 i rozpoczął pracę w Oakley Country Club w Watertown, w Massachusetts.

Donald Ross po przybyciu do Pinehurst przebudował wspomniane pierwsze pole, a następnie stworzył w 1907 dzieło swego życia – Pinehurst No2. Pole to przyciąga swoja naturalnością, perfekcją, trudnością, a jednocześnie pozorną łatwością w kontrolowaniu gry. Jest na nim tylko jedna przeszkoda wodna, za to wiele bocznych przeszkód z piaskiem, gdzie poczujemy się trochę jak na plaży porośniętej naturalną, wysoką trawą. Sąsiedztwo rosnących i kołyszących się drzew zabiera nas w świat tak piękny i bezbronny, że kije same cisną się do ręki. Usytuowanie greenów i ich falujące kształty zachęcają do puttowania spoza nich. Tak też zresztą doradzi nam caddy chyba, że rzeczywiście dobrze potrafimy chippować.

Ciekawostką jest, że Ross zaprojektował płynne przejście z 9. na 10. i znak firmowy architekta – stosunkowo łatwy pierwszy dołek, aby gracz możliwie dobrze rozpoczął rundę. Charakterystyka ukształtowania pola oraz jego złożoność miały według Rossa dać możliwość wyboru strategicznych decyzji podczas gry.

Niebywała staranność projektu i wręcz zegarmistrzowska dokładność Rossa dały niesamowity efekt, który wygląda jak dzieło „Matki Natury”. Podczas całej swojej kariery zawodowej zbudował i zaprojektował on 414 pól golfowych, stając się legendą w swojej profesji. Był on również bardzo dobrym golfistą, kończąc w 1903 roku jako piąty U.S. Open.

W kolejnych latach powstawały następne pola, które projektował Ross oraz inni wielcy architekci tacy jak: Ellis Maples, Tom Fazio, Reese Jones, czy Jack Nicklaus. W 2010 Bill Coore i Ben Crenshaw przebudowali Pinehurst No.2 w taki sposób, aby podkreślić jego naturalne walory. Wymieniono wtedy 35 akrów trawy, zmieniono linię bunkrów i podkreślono obecności wysokiej trawy.

Obecnie w skład całego kompleksu wchodzi aż 9 mistrzowskich pół golfowych, z czego 4 zaprojektowane lub przebudowane przez Donalda Rossa. Jest też Akademia Golfa, ze świetną bazą treningową i najmłodsze dziecko – The Cradle, krótkie pole 9-dołkowe. Dodatkowo ośrodek oferuje możliwość gry w tenisa, a także krykieta.

W Pinehurst funkcjonuje również organizacja zrzeszająca caddie. Aby zagrać na polu No.2 nie będąc członkiem, niezbędne jest wynajęcie caddiego, który nie tylko zajmie się niesieniem torby, ale będzie też doradzał jak grać. Opowie też wiele ciekawych historii związanych z polem oraz jego prominentnymi gośćmi.

Najsłynniejszym caddie w historii Pinehurst jest William McRae, który rozpoczął tam swoją pracę w 1943 roku, będąc dziesięcioletnim chłopcem. Był świadkiem takich wydarzeń jak Ryder Cup 1951, czy turniejów US Open. Zapytany w 2004 roku, jaki dystans przeszedł na polu golfowym, odpowiedział: „Szacuję, że przeszedłem stąd do Los Angeles i z powrotem jakieś 15 razy”. Czasami przy specjalnej okazji służy w dalszym ciągu swoim doświadczeniem, jednak w październiku 2017 przeszedł oficjalnie na emeryturę.

W swojej historii Pinehurst gościł całe zastępy wspaniałych golfistek i golfistów, zarówno zawodowych jak i amatorów. Takie nazwiska jak Ben Hogan, Sam Snead, Arnold Pamel, Jack Nicklaus, Tiger Woods, Michelle Wie, czy Payne Stewart na zawsze wpisały się w historię tego miejsca.

Na przestrzeni lat Pinehurst No. 2 był gospodarzem takich turniejów jak: 1936 PGA Championship, 1951 Ryder Cup , 1991-1992 Tour Championships, 1994 U.S. Senior Open, 1962 i 2008 U.S. Amateur Open. W latach 1999, 2005 i 2014 gościł uczestników U.S. Open, w tym turniej mężczyzn i kobiet w 2014 roku. Żadne inne pole golfowe w Stanach Zjednoczonych nie zorganizowało tyle turniejów rangi mistrzowskiej jak Pinehurst. Nigdy też w historii nie zdarzyło się, aby U.S. Open rozgrywany był w tym samym miejscu, w jednym roku dla kobiet i mężczyzn, jak miało to miejsce w 2014.

Don Patgett powtarzał często, że: „Każdy kto jest światowej sławy golfistą, ma swoje zdjęcie zrobione na schodach Pinehurst Country Club”. I trudno się nie zgodzić z jego opinią. Pinehurst bardzo często było odwiedzane też przez urzędujących prezydentów Stanów Zjednoczonych, takich jak: Gerard Ford, Richard Nixon, Harry Truman, Dwight Eisenhower czy George Bush.

Ponad stuletnia historia to chwile niezapomniane, ale też po części tragiczne. Pamiętny finał US Open z 1999 roku i pojedynek Payna Stewarta i Phila Mickelsona zakończył się zwycięstwem Stewarta, po kapitalnym trafieniu do osiemnastego dołka. Do dziś niedaleko tego greenu stoi jego pomnik. Po zakończeniu gry powiedział on do reportera: „ Phil będzie miał jeszcze szansę, a ja mogę jej już nie mieć”.

Cztery miesiące po największym zwycięstwie w karierze, Payne Stewart zginął w katastrofie lotniczej. Jego wielkie zwycięstwo oraz to jakim był człowiekiem na zawsze pozostanie częścią Pinehurst. Phil w dalszym ciągu czeka na zwycięstwo w US Open i przejście do historii jako kolejny gracz, który wygra wszystkie turnieje wielkoszlemowe.

Wszystkie te wydarzenia możemy przypomnieć sobie odwiedzając budynek klubowy, usytuowany również w sąsiedztwie 18. greenu. Zdjęcia, karty wyników, puchary, czy też akcesoria golfowe przypominają nam jak długą i wspaniałą historię ma to miejsce.

Wspomniany wcześniej Ben Crenshaw – legendarny amerykański golfista i świetny architekt pól golfowych jest zdania że: „Są dwa miejsca, które powinien odwiedzić każdy golfista– St.Andrews i Pinehurst, inaczej nie będzie on spełniony jeśli nie odwiedzi obydwu tych pól”.

Kolejny wielki turniej planowany jest w Pinehurst w 2024 roku, kiedy to do jego bram zawita cała konstelacja najlepszych golfistów świata gotowych do walki o zwycięstwo w 124. edycji U.S.Open.

 

 

 

Odwiedził, napisał i fotografował: Wojciech Ochocki

Zredagowała: Kasia Nieciak

 

 

* Wojtek wrócił do Polski po kilkuletnim pobycie w USA. Od 3 lat jest pasjonatem golfa, zapalonym amatorem i orędownikiem popularyzacji golfa w Polsce. Grał w 7. różnych stanach USA, na ponad 41. polach, w tym na Pinehurst No. 2. Postanowił napisać felieton, który nam się spodobał.

 

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający