Moe Norman, Board of Trade Country Club, Woodridge, Toronto, 09.1968.. THE CANADIAN PRESS Dostawca: PAP/PA

Moe Norman – kanadyjski geniusz.

Moe Norman przez wielu uważany jest za geniusza, który sztukę uderzania piłki golfowej opanował w stopniu, który wydaje  się wręcz nierealny. Jest legendą, o której krążą mniej lub bardziej nieprawdopodobne anegdoty i opowieści. Na swoim koncie ma między innymi 54 wygrane turnieje, 33 rekordy pola, trzy rundy 59, cztery 61, 9 albatrosów i 17 asów!

Na skutek bardzo wielu okoliczności dopiero w jesieni swojego życia ta legendarna postać kanadyjskiego golfa zaczęła być rozpoznawalna poza granicami swojej ojczyzny. W pewnym momencie stał się on guru, do którego ściągały całe tabuny największych gwiazd golfa. Jego umiejętności podziwiali między innymi Tiger Woods, Nick Faldo, Fred Couples, Lee Trevino czy John Daly. Moe po prostu uderzał wtedy piłki, dużo i szybko przy tym opowiadając, a możni tego świata stali oniemiali, podziwiając niezwykłe fajerwerki umiejętności. Komentarze były zgodne, Moe Norman jest najlepiej uderzającym golfistą jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi.

Murray Irwin Norman urodził się w 1929 roku. Swój oryginalny swing, stworzył od zera, a później doprowadził go do perfekcji, łamiąc przy tym dotychczasowe kanony gry. Trzymał  kij w całych dłoniach, zamiast w palcach, kij był dokładnym przedłużeniem jego lewego ramienia, ustawiał się bardzo szeroko, a podczas adresowania piłki główka kija umiejscowiona była dobre 20 centymetrów za piłką. Jego jednopłaszczyznowy swing był kompaktowy, wykonywany prawie bez rotacji bioder i z bardzo ograniczoną rotacją barków.

Ten autorski zamach wykonywał z nieprawdopodobną powtarzalnością. Podczas pokazów, czasami odbywających się przy okazji większych kanadyjskich turniejów, zawsze wprawiał w osłupienie zgromadzonych widzów, uderzając piłkę jak automat. Nigdy nie wyrywał ani jednego divota, nigdy nie trafiał poza dziesięciometrowy obszar wokół celu, który wskazywał. Nieważne czy grał średnim ironem, czy był to drive na 250 metrów. Piłki zawsze lądowały tam gdzie planował. Co najbardziej niesamowite leciały one idealnie prosto chyba, że dla odmiany został poproszony o zagranie hooka lub slice’a. To oczywiście też nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Moe był podziwiany, rozdawał autografy i w tamtym czasie traktowany był trochę jak gwiazda rocka.

Przygodę z golfem rozpoczął jako caddy w Westmount Golf&Country Club w kanadyjskim Kitchener. Wkrótce całym jego światem był golf, czego z kolei nie akceptowali rodzice, którzy uważali to za rozrywkę dla znudzonych bogaczy. Moe nie miał najłatwiejszych relacji również ze swoimi rówieśnikami, którzy uważali go za odmieńca. Bardzo szybko mówił, jednocześnie kilkukrotnie powtarzając niektóre zdania.

Przyczyną takiego zachowania był najprawdopodobniej wypadek, w którym w wieku 5 lat doznał obrażeń głowy, kiedy zjeżdżając na sankach wyjechał na nich wprost pod nadjeżdżający samochód. Niektórzy uważali z kolei, że były to objawy autyzmu. Jedynym szkolnym przedmiotem, który go interesował była matematyka, do której przejawiał fenomenalne zdolności. To było dla niego jednak za mało i w 9 klasie opuścił szkołę na zawsze.

Zimą pracował w fabrykach lub na kręgielni. Latem wracał do golfa, dorabiając jako caddie oraz grając i trenując codziennie i bez wytchnienia. Standardowo wybijał 800 piłek dziennie, często raniąc ręce do krwi. Tylko pole golfowe i range były miejscem, gdzie czuł się bezpiecznie i lubił przebywać. Poza golfem nie interesowało go nic innego.

Nigdy nie miał pieniędzy. Na turnieje jeździł autostopem, nocując często na ławkach w parku, a nawet w bunkrach na polu golfowym. Znany był z nagminnego unikania ceremonii po wygranych turniejach, co stało się później jego specjalnością. Nie cierpiał ich i często z tego powodu starał się zajmować gorsze miejsca. Kiedy w 1955 roku wygrał swój pierwszy Canadian Amateur Championship ukrył się nad rzeką przed poszukującymi go organizatorami. Kiedy już został przez nich odnaleziony tłumaczył że jest zbyt nieśmiały na takie przedstawienia.

Słynna jest historia o tym jak w 1956 roku Moe wycofał się z Masters z powodu zmasakrowanych od wielogodzinnego treningu rąk. Kiedy jako mistrz Kanady amatorów został on zaproszony do swojego pierwszego turnieju w Auguście, obserwujący go na driving range  Sam Snead postanowił przekazać mu małą poradę techniczną. Moe bardzo się tym przejął i swoim zwyczajem zupełnie zapamiętał się w treningu chcąc wdrożyć poradę takiego mistrza. W sobotę  wycofał się z gry, narażając się tym samym  Królewskiej Kanadyjskiej Federacji Golfa (RCGA), z którą i tak był nieustannie na ścieżce wojennej.

Powodów tego stanu rzeczy było sporo: rutynowe wymienianie na gotówkę nagród turniejowych, organizowanie nieoficjalnych płatnych akademii golfa,  przyjmowanie pieniędzy od sponsorów, rekompensujących jego wydatki związane z wyjazdami na turnieje. Kiedy w końcu pod koniec 1956 roku prezydent RCGA nie wytrzymał i poprosił go spotkanie w sprawie nagminnego łamania reguł golfa amatorskiego, Moe oczywiście był tak tym przerażony że zdecydował się od następnego sezonu grać już jako zawodowiec.

Słynna była prędkość jego gry. Moe grał wręcz piorunująco szybko! Nigdy nie robił próbnych zamachów, a czas jaki zajmowało mu wykonanie uderzenia to magiczne 3 sekundy! Powolna gra w trakcie turniejów doprowadzała go do szału, więc często ostentacyjnie kładł się na fairwayu udając, że śpi lub dla zabicia czasu podbijał kijem piłkę, maszerując po fairwayu. Lekceważył puttowanie, uważając to za wyjątkowo nudny element gry. Nie zawracał sobie głowy „czytaniem” greenów tylko po prostu podchodził i uderzał, nie specjalnie przejmując się czy trafi do dołka czy nie.

Niesłychanych anegdot na jego temat jest bardzo wiele. Kiedy podczas jednego z turniejów jego caddie powiedział mu, że na którymś z dołków ma do zagrania driver i 9 iron, Moe zgodnie ze swoją przekorną naturą zgrał tam ironem z tee i driverem na green. W jeszcze innym turnieju zamiast zagrać bezpieczny layup przed wodę, posyłając drugie uderzenie na green, Moe zagrał driverem prosto na mostek, a jego piłka wtoczyła się po nim wprost na green.

W turniejach był ewenementem przyciągając pragnących niezwykłego spektaklu kibiców. Jego strój bardziej przypominał ubiór kloszarda niż golfisty. Zwykle ubierał za krótkie, sięgające do kostek spodnie i zwisające luźno koszule. Zawsze nosił kilka zegarków, na wszelki wypadek, gdyby któryś się zatrzymał. Był tak pewny swoich uderzeń, że lubił dla żartu grać piłkę z 15 centymetrowych tee, a czasami nawet butelek po coca-coli, czym wprowadzał w lekką konsternację współgraczy.

Przystępując w 1959 roku do PGA TOUR wydawało się, że ze swoimi umiejętnościami będzie tam wygrywał turniej za turniejem. Tak się jednak nie stało. Z powodu  swoich ekstrawaganckich zachowań był traktowany jak dziwadło. Był wyobcowany i nieakceptowany przez innych graczy. Wreszcie w 1960 roku, w trakcie jednego z turniejów kilku graczy dopadło go w szatni i „życzliwe” poradziło, żeby zmienił swoje zachowania. Dla chorobliwie nieśmiałego Moe była to tak duża trauma, że od tego czasu już nigdy nie wrócił na PGA TOUR, przenosząc się do rodzinnej Kanady na dużo mniej prestiżowy i bez porównania mniej dochodowy Canadian Tour.

Sposób w jaki zdominował on Canadian Tour był absolutny i wkrótce nieoficjalnie nazywano tę kanadyjską ligę Moe Norman Tour. Gracze, z którymi wtedy rywalizował zgodnie twierdzili, że Moe mógł bez trudu wygrywać każdy jeden turniej, w którym brał udział. Jego nieśmiałość jednak wciąż była od niego silniejsza i często zadowalał się drugim lub trzecim miejscem, woląc pozostać w cieniu.

Kiedy w 1977 roku Canadian Tour stracił głównego sponsora, Moe popadł w wielkie problemy finansowe, mieszkając w samochodzie, którym podróżował tu i tam w poszukiwaniu pieniędzy. W latach 80. i 90. zarabiał głównie na prowadzeniu akademii golfa i mimo, że były one bardzo popularne Moe ciągle ledwo wiązał koniec z końcem. Popadał w depresje i coraz bardziej się izolował.

Dodatkowo gryzł się również tym, że z zupełnie niezrozumiałych powodów RCGA, ciągle wstrzymywała się z wystawieniem, przecież oczywistej, kandydatury Moe do Kanadyjskiej Galerii Sław.  Jego przyjaciele zaczęli się obawiać czy ten niedoceniony przez świat geniusz nie umrze gdzieś w biedzie i zapomnieniu.

Po ponad 40 latach profesjonalnej kariery podpisał pierwszy, kontrakt sponsorski z Natural Golf, na promowanie rewolucyjnej metody swingu, w dużej mierze opartej na swingu Moe Normana.

W lutym 1995 roku 66 letni Moe Norman został wreszcie doceniony w stopniu jaki od dawna mu się należał, kiedy to Titleist wspaniałomyślnie ogłosił wiadomość, która wreszcie ściągnęła z jego barków nieustanną walkę o przetrwanie. Firma ufundowała dla niego dożywotnią emeryturę w  wysokości 5 000 $ miesięcznie, nie żądając absolutnie niczego w zamian.

Wtedy nagle zreflektowała się również RCGA, po wielu latach zwłoki zgłaszając go wreszcie do Canadian Golf Hall of Fame.

Po latach tułaczki i życiu na skraju nędzy, Moe Norman osiągnął w końcu stabilizację, której nigdy wcześniej nie zaznał. Niestety nie cieszył się nią zbyt długo. Zmarł w 2004 roku na niewydolność serca w wieku 75 lat, w szpitalu w rodzinnym Kitchener.

 

Jego legenda wciąż żyje…

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni