Adrian Meronk, Joanna Meronk, Pietro Gobino. Fot: Team Meronk

Meronk Zwycięzca!

Adrian Meronk wygrał na Challenge Tour! Kiedyś ósmy amator świata, od trzech lat profesjonalista, rozegrał fantastyczny turniej, od pierwszej do ostatniej rundy! Wytrzymał niedzielne ciśnienie, w rundzie finałowej 57. Open de Portugal, ustrzelił pięć birdie, eagla i osamotnionego bogeya, trafił ostatniego putta, przybił piątkę oraz wyklepał się po plecach ze swoim włoskim caddym i wpadł w ramiona swojej Mamy! Później musiał jeszcze poczekać na zakończenie gry przez resztę rywali i po chwili mógł już bez przeszkód świętować Wielką Wygraną! To bezprecedensowy sukces polskiego golfa! Nikt z Polaków nigdy nie wygrał zawodowego turnieju tej rangi. Adrian jest teraz bardzo blisko awansu do European Tour i całkiem blisko awansu do Igrzysk Olimpijskich w Tokio! 

https://twitter.com/Challenge_Tour/status/1173269564186136577?s=20

 

Wkrótce po zwycięstwie bardzo na gorąco sam Adrian Meronk Zwycięzca udzielił naszej redakcji wywiadu:

Kasia Nieciak: Elo! Czy rozmawiam z Panem, który wygrał właśnie na Challenge Tour?

Adrian Meronk: Taaa, zgadza się!

 

K.N: Wspaniale! Ale dałeś dzisiaj popis! Czad! Gratulacje!

A.M: Dzięki, dzięki!

 

 

K.N: My akurat byliśmy w Naterkach, kiedy tam w Portugalii się kotłowało. Siedzieliśmy jak na szpilkach,  przeżywaliśmy, kibicowaliśmy, nosy w telefonach, ożywione dyskusje, wypieki na twarzach! Było już parę razy blisko i wreszcie się udało! Cała Polska Ci kibicowała, pełna mobilizacja, internety pulsowały!

A.M: Dziękuję. Bardzo cieszę się, że mam takich kibiców!

K.N: Czy śledziłeś tablicę wyników?

A.M: Rzadko było widać leaderboard. Widziałem wyniki tylko po piętnastce i chyba siedemnastce. Tak naprawdę do końca nie wiedziałem co się dzieje. Wiedziałem, że jest ok. Wiedziałem po dziewiątce, że byłem na topie. Kiedy zrobiłem eagla na dziesiątce, wiedziałem, że jestem na dobrej pozycji.

K.N: A wiedziałeś o tym, że Hiszpan Sebastian Garcia Rodriguez, zrobił bogeya na dziesiątym dołku i już nie był z Tobą współliderem?

A.M: Nie, nie, rzadko mieliśmy tablicę wyników na horyzoncie i ciężko było coś widzieć.

 

 

K.N: Czyli jesteś raczej takim typem gracza, który jak jest leaderboard w pobliżu to może na niego spojrzeć, a nie tak jak niektórzy odcinają się od cyferek i nie chcą wiedzieć co się dzieje, tylko grać swoje, bez informacji na temat aktualnej sytuacji na polu?

A.M: Jak spojrzę to jest ok. Staram nie powstrzymywać się za wszelką cenę od śledzenia wyników. Kiedyś miałem z tym pewien problem, że patrzyłem, że myślałem. Potem z kolei się powstrzymywałem i nie patrzyłem. Później rozmawialiśmy o tym z psychologiem i przyjęliśmy taktykę, że jak spojrzę to jest ok, jak nie spojrzę też jest dobrze. Podchodzę teraz do tego na luzie, w zależności od rozwoju sytuacji i nastroju.

K.N: Który teraz będziesz w rankingu Challenge Tour i czy można powiedzieć, że praktycznie awansowałeś na European Tour?

A.M: Awans jeszcze nie jest pewny. Trzeba jeszcze trochę pograć. Wolę tak o tym myśleć i po prostu robić swoje. Na pewno jest dobra pozycja. Do końca sezonu zostało jeszcze sporo turniejów w kalendarzu i świętować można będzie ewentualnie dopiero po turnieju finałowym.

K.N: Klasyczne pytanie, jak zrobiłeś dzisiejszego eagla?

A.M: Driver, drugi strzał zagrałem „rescue” z 235 metrów na „fringe”. Flaga była z tyłu  i miałem jakieś sześć, siedem metrów do dołka. No i trafiłem stamtąd putta.

K.N: Co zrobiłeś, że tym razem pocisnąłeś w rundzie finałowej? Bo do tej pory ze dwa, trzy razy się wyłożyłeś w podobnej sytuacji.

A.M: Grałem swoje cały czas. Nie musiałem zmieniać taktyki. Wiatr był podobny cały czas, podczas czterech dni. Ta sama strategia. Starałem się po prostu  grać te same strzały. No i popłaciła cierpliwość.

K.N: Praca z psychologiem owocuje?

A.M: Tak. Miałem grać swoje. Niczego nie zmieniać, nie kombinować, trzymać się sprawdzonej strategii. To miała być runda jak każda inna. Nad tym dużo pracuję z moim psychologiem.

K.N: A jak tam Mama? Z przodu? W pogotowiu? Czekała na drive’y? To też na pewno pomagało. Byłeś bardziej zrelaksowany. Wiedziałeś chociażby, że piłkę pewnie raczej znajdziesz.

A.M: Tak. Mama jest najlepsza!

K.N: Jak dzisiaj grałeś drive’y? Wszystko trafiałeś na fairway?

A.M: Nie wszystko, ale tam gdzie musiałem trafiać, to trafiałem. Zagrałem dzisiaj jeden zły drive, który zakończył się jedynym bogeyem, kiedy na siódmym dołku, na par pięć piłka poleciała do wody z lewej strony. Zagrałem do czerwonego obszaru kary, ale musiałem się cofnąć bo piłka poleciała bardzo w lewo. Musiałem się dropować prawie przed tee. To był bardzo dobry bogey.

K.N: Opowiedz mi trochę o swoim caddym, jak się poznaliście, kiedy i czy gra on w golfa?

A.M: To było w Sardynii, rok temu przed Italian Challenge. Pietro przed turniejem poszukiwał gracza, któremu mógłby caddiować. Wcześniej miał pewne doświadczenie, robiąc to kilkukrotnie na Challenge Tour. Niestety akurat właśnie teraz będziemy musieli się rozstać, ponieważ wraca do college’u! Może jeszcze zagramy razem w finale, bo on wtedy będzie miał wolne. Ale Francja, Maroko i Chiny będą bez niego. Pietro gra w golfa całkiem dobrze.  Ma handicap 5.”

 

 

K.N: Chciałbyś z nim dalej współpracować?

A.M: Tak, ale w sytuacji, kiedy on ma szkołę i jest dopiero na drugim roku, to ciężko. Będę chyba musiał szukać kogoś innego.

K.N: Co w takim razie zrobisz? Masz plan na turnieje kończące sezon?

A.M: W końcówce sezonu, prawdopodobnie będę korzystał z lokalnych caddych. A co dalej, zobaczymy.

K.N: Czy Gradeusz był jeszcze w niedzielę na miejscu, w Portugalii?

A.M: Nie, Gradi poleciał jeszcze w sobotę na European Tour Q-School.

K.N: Kiedy grasz następny turniej?

A.M: Za dwa tygodnie, teraz będę miał odpoczynek

K.N: Bardzo mnie to ciekawi, ile dostałeś wszystkich wiadomości, na różnych „nośnikach”: sms, Messenger i inne wynalazki?

A.M: Około stu pewnie. Może więcej. Tak, to bardzo miłe.

 

 

K.N: Nie wiem, czy wiesz, ale jakąś sekundę po Twojej wygranej już wstawiłam post na Facebooka Golf Channel Polska, który już chwilę wcześniej naszykowałam, żeby jakby co był natychmiast. Było tam mało słów i bardzo dużo „emot” płomieni!

A.M: Ta, widziałem. Poszło! Dobrze, dobrze. Odzew jest?

K.N: No raczej! Chyba będzie najbardziej „lajkowanym”  postem w historii Facebooka Golf Channel Polska. Konkurencja nie jest łatwa, bo poprzednim rekordzistą był post, kiedy Tiger wygrywał Masters, gdzie było jeszcze mniej słów i podobna ilość płomieni.

A.M: Dobrze! Działamy dalej!

 

 

K.N: Jak się czujesz tak blisko European Tour?

A.M: Dalej robię swoje. Tak naprawdę wszystko jeszcze może się zdarzyć. Zostało sześć turniejów w kalendarzu, z czego ja gram pięć. Spokojnie sobie gram dalej. Idę do przodu. Jest dobra pozycja. Nie ma się co ekscytować. Wszystkiego dowiemy się na początku listopada.

K.N: Gratuluję jeszcze raz. Zrobiłeś dzisiaj furorę! Ściskam z Olsztyna. Pamiętaj, że tutaj kibicował Ci cały Olsztyn i pewnie przynajmniej ¾ Polski!

A.M: Dziękuje! Pozdrów wszystkich ode mnie!

***

Najprawdopodobniej najszczęśliwszą osobą na całej planecie była w niedzielę jednak Ona: dobry duch całego przedsięwzięcia #GoMeronk, osoba na którą zawsze można liczyć, niestrudzona wypatrywaczka piłek, pocieszycielka w gorszych chwilach, depeszująca z radością, pstrykająca bezcenne fotosy, skarbnica cierpliwości i łagodności – Joanna Meronk, która pytana jak się czuje, jako Matka Sukcesu i osoba mająca wspaniały wpływ na Syna, tak podsumowała  wydarzenia: „Tak, jestem dobrym duchem mojego syna, który nawet mi zaproponował, żebym jechała z nim do Chin! W Brnie było trzecie miejsce. Tutaj jest zwycięstwo! Portugalia jest bliska memu sercu. To był bardzo pracowity tydzień. Adrian grał spokojnego i solidnego golfa, a dzisiejsza runda była stabilna aż do siódemki, gdzie wpadł do wody, ale pięknie się obronił, robiąc bogeya. Potem już nie było błędów, a ja czułam, że dziś jest ten dzień. Moje marzenie się spełniło! Mój syn zszedł z pola szczęśliwy 🥰🍾😁❤️.”

Tutaj już nic nie da się dodać!

 

#GoJoasia! #GoMeronk! #GoMeronks #GoPietro!

 

 

***

PS

I jeszcze małe wyjaśnienie i dynamiczny opis, jak to wszystko wyglądało od kulis, z punktu widzenia statystycznej polskiej fanki golfa i jeszcze większej fanki Adriana Meronka. Najpierw wszystko obserwowałam z domu klubowego w Naterkach, ponieważ mieliśmy akurat rozdanie nagród po turnieju. Ludzie ekscytowali się poczynaniami Adriana. Śledzili wyniki, rozmawiali o tym. Później poleciałam zagrać szybkie dziewięć dołków, ale cały czas gapiłam się w telefon, czego nigdy nie robię grając. W pewnym momencie, kiedy sytuacja zrobiła się naprawdę gorąca, puściłam przodem moje przesympatyczne koleżanki z flightu, obie również Katarzynki, gdyż musiałam zawczasu wyszykować post, żeby był gotowy natychmiast jak będzie wiadomo, że Meronk wygrał. Zakładałam, że wygra. Od drugiej dziewiątki liczył się tylko on i Hiszpan! Jednak ponieważ w golfie nigdy nie można być niczego pewnym do ostatniej chwili, próbowałam jednocześnie wypierać myśli, że już po wszystkim. Bo nie było po wszystkim. Ale post trzeba było przecież mieć w gotowości. Wybrałam jedno ze zdjęć wysyłanych przez Joasię, naszykowałam w 15 sekund post i dogoniłam koleżanki. Jednak grać nie było łatwo. Emocje naprawdę były ogromne. Kolega Adam Sawicki miał zadzwonić, jak będzie już pewne, że Meronk wygrał. Jednak chwilę wcześniej, w porywistym wietrze, który dodatkowo mącił w głowie, zauważyłam na Facebooku Joasi Meronk następujący wpis: „Wygraliśmy” I już wszystko było jasne! Potem zadzwonił Adam z komendą: „Wrzucaj post!”, a ja mu na to, że już wrzucony. Po powrocie z pola napisałam do Adriana i umówiliśmy się za 20 minut na wywiad. Musiałam tylko migiem pojechać do domu i odpalić dyktafon. Pytania już były w głowie. W ten sposób powstał ten wywiad, typu rzeka Rio Grande!

Wielkie podziękowania dla Adriana i Joasi!

 

***

Podsumowała w punkt i fotografowała Mama: Joanna Meronk

Wywiadu udzielił: Adrian Meronk

Mentalnie ustawiał Adriana: Dariusz Nowicki

Trener: Matthew Tipper

Włoski Caddy: Pietro Gobino

 

W Y N I K I

Open de Portugal – relacja dzień po dniu!

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

Skrót z turnieju #OpendePortugal w Golf Channel Polska, w czwartek, 3 października, o 19:00!

 

Oglądamy!

 

CZYTELNIA
Partnerzy oficjalni

Zaufali nam

Partnerzy wspierający