#MeronkTeam! Majorka 2019

Meronk z kartą European Tour!

Adrian  Meronk dokonał czegoś, co kilka lat temu wydawało się w zasadzie niemożliwe, przynajmniej nie tak szybko. Został pierwszym Polakiem w historii, z kartą na European Tour. Ten elitarny status wywalczył grając rewelacyjnie praktycznie podczas całego sezonu Challenge Tour!

Występy w pierwszej lidze europejskiego golfa zawsze były jego celem. Teraz, po dwóch pełnych sezonach gry w lidze będącej bezpośrednim zapleczem  European Tour, wreszcie tam awansował. I zrobił to w naprawdę imponującym stylu, plasując się w całorocznym rankingu na fantastycznej piątej pozycji, awansując o jedno miejsce po świetnej grze w Challenge Tour Grand Final, gdzie uplasował się dzielonej dziewiątej pozycji.

Zwyciężył Francesco Laporta, prowadząc w turnieju od pierwszego do ostatniego dnia! Włoch wygrał też z bardzo przekonującą przewagą ponad 50,000 punktów cały ranking, triumfując oprócz Majorki również w Hainan Open.

 

 

Adrian z kolei triumfował w jednym turnieju Challenge Tour, podczas Open de Portugal. Dokonał za to innego imponującego wyczynu, zgarniając największą liczbę miejsc w czołowych dziesiątkach turniejowych spośród wszystkich graczy ligi! Tak świetna gra to oczywiście przede wszystkim zasługa Adriana, jego niesamowitego talentu, pracowitości i konsekwencji w dążeniu do celu. Jednak nie byłoby tych sukcesów bez wsparcia bardzo wielu osób, przede wszystkim jego rodziców – Joanny i Andrzeja Meronków, czy trenera rodem z Walii – Matthew Tippera.

***

Joasia Meronk, która podobnie jak podczas zwycięstwa w Portugalii, była również i na Majorce, tak opisuje swoje wrażenia, odpowiadając na pytanie o skalę emocji jakie teraz jej towarzyszą: „Oczywiście bardzo się cieszę i tak naprawdę nie ma takiej skali, w której wyraziłabym swoją radość! Adrian jest tam, gdzie powinien być. Fantastyczna gra w Majorce, zwłaszcza jak na warunki jakie tam panowały 🌪🌨. Teraz chwila oddechu i dalej do przodu! Pozdrawiam kibiców, którzy zorganizowali tutaj fantastyczny doping.”

 

 

***

 

Sam Maestro Meronk, po turnieju, a przed imprezą delikatnie świętującą zakończenie sezonu, udzielił naszej redakcji ekspresowego wywiadu wprost z Majorki.

 

Gratulacje! Jak czułeś się pozując do wspólnego zdjęcia piętnastki nowych graczy European Tour, jako pierwszy Polak w historii z kartą do gry w pierwszej lidze europejskiego golfa?

Bardzo fajnie. Wspaniałe uczucie!

Duma jest?

O tak, oczywiście!

Czy wiesz, że już pojawiły się pierwsze nieśmiałe symptomy Meronkomanii?

Tak, słyszałem. To dobrze!

Mama szczęśliwa?

O tak, mama jest przeszczęśliwa! Była tutaj ze mną i jak zawsze była dla mnie wielkim wsparciem.

Podczas finału szalał Francesco Laporta i trochę zmiażdżył konkurencję w rankingu końcowym. Czy miałeś okazję z nim kiedyś grać?

Tak, graliśmy kiedyś razem. To bardzo zrelaksowany człowiek i bardzo miło się z nim gra. Bezstresowo.

Niedzielna pogoda nie rozpieszczała. Co tam dzisiaj się wyprawiało?

Wiał prawie huragan. Początkowo było naprawdę nieciekawie i wyglądało, że może nawet w ogóle nie być gry. Chciałem grać i ucieszyłem się, że jednak jest decyzja o powrocie na pole. Nie było lekko.

 

 

I zagrałeś +1, co w tych warunkach jest genialnym wynikiem.

Naprawdę było ciężko. Wiatr zmieniał się cały czas. Podmuchy były bardzo mocne. Jakoś byłem w stanie nad tym panować.

Czy słyszałeś, że pod wpływem potrzeby chwili powstała #Meronk TV, na której na żywo można było obejrzeć jak grasz?

Tak, coś słyszałem o Meronk TV. Całkiem sporo filmów było transmitowanych na Facebooku przez Tomka Iwana. Dużo było wyświetleń?

No tak! Wymyśliłam ze swojej strony, jak wklejać te linki bezpośrednio na stronę golfchannel.pl, bo przecież nie wszyscy mają media społecznościowe. Później musiałam tego zaniechać, ponieważ strona trochę się zapchała. Ale od nowego roku Golf Channel Polska będzie transmitował bardziej konwencjonalną metodą Twoje poczynania, ponieważ oprócz PGA TOUR, mamy też prawa do transmisji turniejów European Tour. Co Ty na to?

Tak jest! Super. Wszystko w jednym miejscu. Elegancko.

Najbliższe plany?

Rozpoczynam sezon European Tour w RPA, potem Mauritius i chyba tam zostanę na wakacje. Potem przerwa i wracam do gry, pewnie w styczniu.

 

 

Dzięki świetnemu występowi w finale wskoczyłeś z szóstego na piąte miejsce w rankingu Road to Mallorca. Czy dzięki temu awansowi jest różnica w kategorii i możliwościach gry na European Tour?

Jest pewna różnica, ale nie tak duża. To miejsce będzie po prostu decydowało o kolejności dostawania się do poszczególnych turniejów. Będę grał z kategorią 14, która w praktyce będzie dawała możliwość, żeby dostawać się prawie wszędzie. Może poza tymi największymi turniejami z Rolex Series.

I jeszcze mój ulubiony temat. Czy Pietro, Twój wspaniały włoski caddy nie zmienił zdania, nie rzuca szkoły i nie rusza z Tobą w świat?

Właśnie się pytał, czy miałby robotę. Powiedziałem mu, żeby najpierw skończył szkołę. Mówiąc całkiem serio, on naprawdę to rozważa. Zobaczymy jak wszystko się ułoży.

Dziękuję bardzo, wiem, że właśnie pędzisz na małą imprezkę, na której będą też wszyscy nowi gracze European Tour. Jeszcze raz gratuluję awansu! Do usłyszenia wkrótce.

Dziękuję. Lecę!

 

***

 

https://twitter.com/AdrianMeronk/status/1193979825574203392?s=20

 

Na Majorkę, oprócz mamy i dziewczyny Adriana – Oli, przyjechała też spora grupa kibiców z Polski. Wśród nich był oczywiście Tomek Iwan, który jako pasjonat golfa, kibicowanie Adrianowi przeniósł w zupełnie inny wymiar czasoprzestrzenny, prowadząc transmisje na żywo,  podczas poczynań w trakcie turnieju. Podobnie robili oczywiście również Joasia Meronk, czy Max Sałuda, jednak skala w jakiej czynił to Tomek „wykosiła konkurencję”, a na jego profilu na Facebooku można było zobaczyć praktycznie każdy dołek turniejowy. Live!

 

Obraz może zawierać: Adrian Meronk i Tomek Iwan, uśmiechnięci ludzie, niebo i na zewnątrz

 

Sam Tomek, tak opisuje tamtą przygodę oraz dzieli się swoimi wrażeniami i przemyśleniami: „Przez cztery ostatnie dni na Majorce świeciło słońce, wiał wiatr, padał deszcz, był sztorm i burze. Oprócz śniegu i gradu doświadczyłem każdej możliwej pogody. Jak mawiają niektórzy, nie ma złej pogody na golfa, są tylko źle ubrani golfiści. Dlatego też w sklepiku na polu Alcanada, gdzie rozgrywany był Challenge Tour Grand Final, szybko zabrakło odzieży przeciwdeszczowej, zwłaszcza w dniu finałowym, kiedy to start zawodników opóźnił się o dwie godziny. Wszystko ze względu na szalejący wiatr z deszczem, który przez chwilę postawił nawet pod znakiem zapytania rozegranie finału.

Ten długi weekend skrupulatnie sobie zaplanowałem już kilka tygodni temu. Miał to być weekend golfowy, dla odmiany 😀. Tym razem w golfa nie grałem ja, a na Majorkę pojechałem z jednego najważniejszego powodu. Pierwszy raz w krótkiej historii polskiego golfa, Polak wywalczył awans do elitarnego European Tour. Używając analogii do bliskiej mi profesji piłkarskiej, osiągnięcie to można chyba porównać do transferu Zbigniewa Bońka do Juventusu Turyn. Meronk jest takim naszym golfowym Bońkiem!

 

 

Jak zawsze w moim bagażu znalazły się kije i cały sprzęt do gry, w nadziei że znajdzie się czas na grę w golfa, pomiędzy oglądaniem wspaniałego finału. Już po pierwszym dniu śledzenia zmagań znakomitych sportowców, przekonałem się jednak, że moja gra zejdzie na dalszy plan i kije raczej nie będą przydatne. Mimo wszystko, wstając w piątkowy poranek, kiedy za oknem było jeszcze ciemno pojawiłem się na pobliskim 9 – dołkowym polu, które o godzinie 7:45 wyglądało na zamknięte i opustoszałe. Pomyślałem więc, że poza sezonem jest po prostu zamknięte. Kilka minut przed godziną ósmą pojawił się marshall, który podjechał do mnie z pytaniem, czy potrzebuję melexa. Po chwili zapytał, czy rezerwowałem tee time? Ze zdziwieniem zapytałem, czy to konieczne? W odpowiedzi usłyszałem, że jeżeli chcę zagrać, to muszę wystartować jeszcze przed ósmą, gdyż później nie ma nawet gdzie szpilki wcisnąć. Tak też zrobiłem i zagrałem szybką dziewiątkę. Później udałem się na pole Alcanada, by śledzić, kibicować i wspierać zmagania naszego Adriana.

Cały finał to było dla mnie kilkanaście godzin pełnych emocji, stresu, nerwów, ale przede wszystkim radości. Co kilka minut tętno skakało do góry, gdy Adrian szykował się do uderzenia, by za chwile ponownie opaść, by móc spokojnie oklaskiwać jego świetne zagranie. W dniu finałowym, na jednym z ostatnich dołków podzieliłem się moją uwagą z jednym z obserwujących grę Adriana kibiców, że ci wszyscy ludzie którzy mówią, że golf jest sportem nudnym, bez emocji, nawet nie wiedzą jak się mylą. Ja przez trzy dni, kilkanaście godzin, miałem te emocje zapewnione non-stop, wyłączając moment przejścia golfistów z dołka na dołek, ale wtedy tętno też podskakiwało, kiedy pędziłem szybko do przodu, by móc zobaczyć gdzie ląduje piłka Adriana i w przypadku strzału niecelnego ją zlokalizować. Na szczęście zdarzyło się tylko jedno uderzenie, kiedy po otwarciu driverem, piłka wylądowała poza polem.

Adrian grał w sobotę i w niedzielę razem z Holendrami w grupie. Ja z kolei grałem wiele lat właśnie w Holandii. W sobotę, kiedy jego kompanem był Besseling, którego caddy jest zagorzałym kibicem Ajaxu, co też dało się zauważyć po logo klubu na czapce, kiedy dowiedział się kim jestem, przegadał ze mną pół rundy. Oczywiście rozmawialiśmy o piłce i jak się okazało, wiedział o mnie wszystko, a przynajmniej prawie wszystko. 😉Podobna sytuacja miała miejsce w niedzielę, kiedy okazało się, że kibice i rodzina Van Driela pochodzą z Eindhoven. Więc zważywszy na fakt, że kiedy przez kilka lat tam grałem, zdobywając dwukrotnie z PSV Eindhoven mistrzostwo Holandii, dyskusjom nie było końca!

Muszę jeszcze opowiedzieć o aspekcie ralizacyjno-komentatorskim, a w taką rolę właśnie się wcieliłem podczas turnieju. Zdecydował o tym przypadek, ja takiego planu nie miałem. Po wrzuceniu kilku pierwszych postów na portale społecznościowe, które mówiły o wyniku, sytuacji, o tym gdzie jestem, otrzymywałem prośby od golfistów z Polski i nie tylko, żebym wrzucał tego więcej. Po przesłaniu pierwszej relacji live na FB, wszyscy chcieli więcej i tak powstał pomysł bym takie relacje zamieszczał na każdym dołku, za co otrzymałem mnóstwo podziękowań, gdyż duża rzesza kibiców śledziła poczynania Adriana w finale. Tylko z dnia finałowego umieściłem 45 relacji live i byłoby to niemożliwe gdyby nie pomoc mamy Adriana, która użyczała mi codziennie swój power bank!

 

Opublikowany przez Tomek Iwan Niedziela, 10 listopada 2019

 

Na pewno najważniejsza relacja miała miejsce w niedzielę, późnym popołudniem, na zakończenie turnieju, kiedy to mogliśmy zobaczyć Adriana wśród piętnastu najlepszych zawodników Challange Tour, wyrzucających przy zapadającym zmroku czapki do góry, w geście radości i otrzymania monety na której nabita jest cyfra 5, oznaczająca jego miejsce na koniec sezonu, co daje bardzo dobre rozstawienie w turniejach European Tour w przyszłym sezonie.

Na zakończenie chcę jeszcze wspomnieć o kolejnym wyróżnieniu, gdyż otrzymaliśmy informację od organizatorów, że polscy kibice byli najbardziej aktywni na portalach społecznościowych podczas trwania turnieju, co w dzisiejszych czasach jest niezwykle ważne, z racji popularyzowania tej dyscypliny sportu, poprzez najszybsze dotarcie do grupy docelowej, ale też i przyszłych golfistów. Dzisiaj opuszczam w znakomitym nastroju tę przepiękną i życzliwą wyspę, dziękuję wszystkim za miłe słowa.

Na zakończenie chcę podziękować Adrianowi, za to że mogliśmy przeżywać te wszystkie sportowe emocje podczas całego sezonu i turnieju finałowego. Dzięki swojej ciężkiej pracy, konsekwencji i wytrwałości, wsparcia rodziców, trenera i wszystkich życzliwych ludzi, otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery i teraz musi pracować jeszcze ciężej, by spełnić swoje marzenia, a my mocno mu kibicujmy, bo brzmi to trochę abstrakcyjnie, ale polski golfista zagra w przyszłym sezonie w European Tour!”

***

Redakcji wypada tylko dodać, klasyczne Meronkowe zawołanie bojowe #GoMeronk!

 

W Y N I K I

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

 

***

 

Wypowiadali się: Adrian Meronk, Joanna Meronk, Tomek Iwan.

Zdjęcie główne: Joanna Meronk

Zdjęcia bezcenne: Mateusz Bochnacki

Przelała wszystko na klawiaturę: Kasia Nieciak

CZYTELNIA
Partnerzy oficjalni

Zaufali nam

Partnerzy wspierający