Adrian Meronk. Qatar Masters 2019. Fot: #TeamMeronk

Meronk wrócił z Arabii Saudyjskiej.

Ostatni występ najlepszego polskiego golfisty był najlepszym z jego dotychczasowych popisów na European Tour. Po czterech niezwykle równych rundach 68-70-70-70 turnieju Saudi International Adrian Meronk uplasował się na dzielonym miejscu 27. Po ponad trzech tygodniach pobytu na pustyni na chwilę wrócił do domu. 

Co ciekawe, do tej pory jego najlepszym rezultatem uzyskanym w pierwszej lidze europejskiego golfa było trzykrotnie miejsce T42, w 2017 roku podczas Joburg Open i Open de Portugal at Morgado Golf Resort oraz w 2019 roku, w Alfred Dunhill Championship. Dzięki występowi w Arabii Saudyjskiej Adrian awansował na pozycję 98 rankingu Race to Dubai, podskakując o 52 miejsca w klasyfikacji! Poprawił też pozycję w Rankingu Światowym, przemieszczając się z miejsca 232 na 223. Dobrze lokuje się również w Rankingu Olimpijskim, gdzie aktualnie okupuje miejsce 58, przy awansującej na początku czerwca najlepszej sześćdziesiątce.

 

 

Pozycję T27 podzieliło z nim jeszcze dziesięciu innych graczy, a kilka gwiazd golfa zakończyło turniej niżej w klasyfikacji. Wśród nich byli np: Ernie Els, Henrik Stenson, Matthias Schwab, Edoardo Molinari, Matt Wallace, Rafa Cabrera Bello, czy najlepszy w ubiegłorocznym Challenge Tour – Francesco Laporta.

 

https://twitter.com/EuropeanTour/status/1223667330208550912?s=20

 

Zwyciężył Graeme McDowell, dla którego była to jedenasta wygrana European Tour.

 

https://twitter.com/EuropeanTour/status/1224414753604407302?s=20

 

W trakcie swojej drugiej w tym roku pustynnej rywalizacji Adrian mógł też pochwalić się interesującymi statystykami. Pierwszego dnia zajął drugą pozycję w ważnym aspekcie gry – Greens in Regulation, trafiając 88,8% greenów „w regulacji”. Drugiego dnia królował w Driving Accuracy, trafiając 85,7% fairwayów. Był też szesnasty w statystyce Scrambles, ratując się spoza greenu w 80% przypadków. W sobotę był szesnasty w Greens in Regulation (77,7%). W niedzielę znowu świetnie funkcjonował Scrambling, 85,7% dało mu drugie miejsce w tej klasyfikacji, a 30 puttów uplasowało go na 20 pozycji w statystyce. Tego dnia Adrian podskoczył na szóstą pozycję w dystansie uderzeń z tee, z 335 jardami.

 

 

Oto co powiedział po zakończeniu zmagań w Royal Greens Golf Club.

 

Kasia Nieciak: Jak samopoczucie po Twoim najlepszym występie European Tour ?

Adrian Meronk: Jest dobrze. Odczuwam trochę niedosyt, ale jest ok.

Może i masz niedosyt, ale patrząc na statystyki, do greenu grałeś po prostu jak maszyna.

No tak. Grałem solidnie. Myślę, że gdyby nie krótkie putty to mógłbym nawet powalczyć o zwycięstwo.

Czy śledzisz w trakcie turnieju swoje statystyki, czy się od nich odcinasz?

W trakcie turnieju tego nie analizuję. Wtedy dodatkowo sam robię też prywatne statystyki. Analizuję wszystko dopiero po turnieju.

Drugiego dnia miałeś świetną statystykę Driving Accuracy. I jednocześnie grałeś przez trzy pierwsze dni krócej niż zwykle. Czy driver więcej niż normalnie odpoczywał w tym tygodniu, a używałeś innych kijów z tee?

Nie, przez cztery dni grałem głównie driverem. Różnice w odległości wynikają z różnych warunków. Na początku było dużo dołków pod wiatr. W całym turnieju grałem tylko parę razy innym kijem, dwukrotnie trójką iron, reszta to był driver.

Dzisiaj byłeś szósty w odległości z tee. Sprzedałeś chyba kilka solidnych bomb.

No tak. Dzisiaj sporo się tutaj działo. Wszystko zależy od wiatru.

Jakbyś podsumował cały występ?

Ogólnie dobrze mi się grało, ale trafiłem trochę mało puttów. Na greenach było dużo „grainu” i naprawdę trudno było je czytać. Wiatr również w tym nie pomagał. Ale ogólnie grałem naprawdę solidnie. Tylko to puttowanie nie siedziało. Zawiodły mnie głównie krótkie putty i zmarnowało się bardzo dużo dobrych szans na birdie. Przez cztery dni miałem też dwa 3-puty.

Jak oceniasz pole?

Było trudne, głównie ze względu na wiatr, gęsty rough i bardzo trudne greeny.

Jak grało się ostatniego dnia z Davidem Howellem – dwukrotnym uczestnikiem Ryder Cup i Twoim rywalem w meczu pokazowym w Sobieniach?

Dobrze. Bez szału. Oczywiście pamiętał nasz mecz w Sobieniach, ale nie rozmawialiśmy za dużo.

Jak to było z tym Mickelsonem? Spotkałeś go w końcu? To przecież był Twój sąsiad z szatni. Przybiliście piątki? 

Nie, nie rozmawialiśmy ze sobą. Tylko raz przechodziłem obok niego. Przybijania piątek nie było. On jest trochę niedostępny.

Jakieś inne spotkania na szczycie?

Trochę pogadaliśmy z Shanem Lowry. W niedzielę podszedł do mojego stolika w domu klubowym i zapytał, czy może się przysiąść. Bardzo spoko koleś. Jego poprzedni caddy teraz pracuje ze mną. Razem oglądaliśmy końcówkę turnieju i rozmawialiśmy o różnych sprawach, o G-MACu, o polu, o The Open. Spytałem też jaki ma plan działań. Powiedział, że teraz jedzie do Stanów na cztery miesiące i będzie tam grał.

Awansowałeś dość dynamicznie do pierwszej setki rankingu Race to Dubai. O 52 pozycje! Powinieneś też trochę podskoczyć w Rankingu Światowym i w Rankingu Olimpijskim. Brzmi dobrze. 

Tak. Wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Co będziesz porabiał w najbliższym czasie?

Teraz mam chwilę odpoczynku. Jadę na dwa tygodnie do domu. Potem na tydzień do Phoenix. Najbliższy turniej to Oman Open w końcówce lutego.

Dziękuję za rozmowę. Trzymamy kciuki i jesteśmy czujni.

Również dziękuję. Do usłyszenia.

 

Rozmawiał: Adrian Meronk

Napisała: Kasia Nieciak

 

Aktualizowana relacja z Saudi International jest do przeczytania TUTAJ

Artykuł o zwycięzcach tygodnia jest TUTAJ

Pełne wyniki są TUTAJ.

 

CZYTELNIA
Partnerzy oficjalni

Zaufali nam

Partnerzy wspierający