Adrian Meronk. Fot: #TeamMeronk

Meronk w Arizonie.

Adrian Meronk nawet kiedy odpoczywa, w pewnym sensie i tak przygotowuje się do gry. W tym roku, razem ze swoją dziewczyną wybrał się do Tajlandii, gdzie przez dwa tygodnie cieszył się długo wyczekiwanymi wakacjami. Podziwiał przyrodę, taplał się w Zatoce Tajlandzkiej, chłonął krajobrazy, snoorkował, zaglądał w naprawdę egzotyczne miejsca i wcale nie myślał o golfie. Tymczasem jego litowo – meronkowe akumulatory ładowały się aż furczało. Po urlopie musiał chwilkę odpocząć, po czym wybrał się w niezwykle wydajną podróż za Atlantyk.

Marcin Gortat 

Cała wyprawa do Arizony zaczęła się od mocnego akcentu koszykarskiego. Adrian razem ze swoim wieloletnim trenerem – Matthew Tipperem wybrał się na mecz lokalnych Phoenix Suns z gościnną ekipą z Los Angeles – LA Clippers. Wszystko na zaproszenie samego Mistrza Gortata, który przyjechał wraz ze swoją aktualną drużyną, celem złojenia skóry gospodarzom. Tak właśnie się stało, jednak wcale nie przyszło to łatwo, a LA wygrało dopiero w dogrywce! Po meczu polska gwiazda koszykówki znalazła również chwilę dla polskiego terminatora golfowego oraz jego trenera. Wszyscy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, chwilę pogadali i Marcin musiał razem z drużyną wracać do Miasta Aniołów.

 

 

Nie było to pierwsze spotkanie Meronka i Gortata. Dwa lata temu w Waszyngtonie, kiedy Polak grał jeszcze w drużynie Washington Wizards, zorganizował on już szóstą Polską Noc w NBA. Wyższy nawet od Adriana Mistrz zaprosił wtedy tradycyjnie na to wydarzenie Polonię oraz gości z Polski. Po meczu odbyło się oczywiście spotkanie z idolem.

 

 

Guru, pazur i nowy putting

James Sieckmann jest niekwestionowanym guru krótkiej gry. Czasami spotkać go możemy w programach instruktażowych Golf Channel. Uczył całkiem sporą gromadkę gwiazd golfa. Przez „Stajnię Sieckmanna” przetoczyły się takie znakomitości jak: Charley Hoffmann, Cameron Tringale, Ben Crane, Smylie Kaufmann, I. K. Kim, Stewart Cink, Anirban Lahiri, czy Lexi Thompson. Teraz do tej zacnej ekipy dołączył również Adrian Meronk!

Adrian, pod okiem Sieckmana zmienił sposób trzymania puttera. Teraz preferuje tzw. „Claw”, czyli „Pazur”. Ojcem tego wynalazku był bardzo dawno temu Skip Kendall, który z kolei w 1995 roku „odsprzedał” swój patent Chrisowi DiMarco. Później, modyfikując do własnych potrzeb, przechwycili pomysł zwycięzcy turniejów wielkoszlemowych – Mark Calcavecchia i Mark O’Meara. Jeszcze później idea zaczęła stopniowo rozlewać się na cały golfowy świat.

Odmian Pazura jest sporo, a najważniejszą rzeczą jest to, że dominująca prawa ręka – osoby praworęcznej – zostaje tutaj zneutralizowana, prawie nie trzyma puttera, chwytając go bardzo lekko, trochę jak pędzel malarski. Początkowo, głównie ze względu na to jak dziwnie wyglądał, traktowany był jako czysta ekstrawagancja, nieprzystająca do tak szacownej gry. Z czasem ze względu na jego skuteczność, rzesza zwolenników zaczęła się powiększać. Apogeum obserwowaliśmy chociażby podczas tegorocznego Ryder Cup, kiedy czterech z 24. tam występujących zawodników stosowało Claw. Justin Rose, Tommy Fleetwood, Sergio Garcia i Webb Simpson, wszyscy używając Pazura razem odnotowali 11 wygranych, 5 porażek i zero remisów. Tylko ta trójka Europejczyków: Justin, Tommy i Sergio przyniosła 8 punktów zwycięskiej drużynie, z 17,5 zdobytych, czyli z grubsza licząc prawie połowę! Webb Simpson z kolei dorzucił 3 punkty do całej amerykańskiej puli – 10,5 zdobytych punktów, a więc prawie 30%!

Coś więc w tym fenomenie być musi.

 

 

Teraz do grona wyznawców Pazura dołącza Adrian Meronk. Dokładnie mówiąc, nie była to zmiana wprowadzona przez Jamesa Sieckmana. Adrian już chwilę wcześniej przymierzał się do niej, eksperymentując z takim sposobem trzymania puttera. James ją zaaprobował: „James po prostu spytał się w jaki sposób chcę to robić. On też tak puttuje, więc zgodził się bez problemu. Na początku czułem się dziwnie. Cały czas się przyzwyczajałem. To jest nowy ruch, nowy proces, więc muszę się do niego przyzwyczaić. Mam ułożony program treningowy: gry, ćwiczenia, wszystko po to, żeby posługiwanie się nowym uchwytem działało jak najlepiej.”

 

 

Adrian trenował pod okiem Jamesa Sieckmanna po raz pierwszy. Jego odczucia są bardzo pozytywne: „James jest uznanym trenerem. Jest bardzo konkretny. Podoba mi się jego podejście – na czucie, a nie techniczno – robotyczne. Patrzy na Ciebie i mówi co widzi. Dużo pyta jak Ty się z tym czujesz. Bardzo podoba mi się takie podejście. Zmieniliśmy również rutynę. Częściowo będę dalej korzystał z metody aimpoint, jednak w większym stopniu będę używał oczu.”

Podejście Jamesa do kwestii treningu również odpowiadało Adrianowi: „Nasze sesje nie były długie ponieważ on wierzy w krótsze, ale bardziej intensywne treningi. Ustawił wszystko tak, żeby ćwiczyć godzinę, a nie łupać przez cały dzień. Przerwa i znowu można wrócić do krótkiej sesji. Bez długich, bezsensownych maratonów. Według niego najlepiej sprawdza się trening, zawierający dużo rywalizacji z innymi, konkursy, grę pod presją, tak żeby odpowiadało to jak najbardziej temu co dzieje się na polu.”

Adrian pytany czy trenował z Jamesem tylko na greenach odparł: „Trenując z Jamesem skupiłem się wyłącznie na puttingu mimo, że jest on specjalistą od całej krótkiej gry. Jednak wokół greenu czuję się dobrze i wolałem skupić się na grze na greenach.”

Muzeum

W trakcie wyprawy do Arizony Adrian i Matthew gościli również w siedzibie Pinga, w Phoenix, skąd Adrian wyjechał między innymi z nowym, pachnącym jeszcze farbą putterem. Ten kij musiał być zmieniony, ponieważ wymagał tego nowy sposób jego trzymania. Wcześniej używał on dłuższego puttera. Teraz po wielu testach i pomiarach będzie to czarny mallet – Ketsch: 37 – calowy, z 4 – stopniowym  loftem.

 

 

Były też inne zmiany: „Zmieniłem jeszcze kąty w wedgach. Do tej pory miałem tylko dwa wedge: 58 i 52. Teraz będę miał trzy: 60, 56 i 51. W związku z tym będę musiał wyciągnąć 3 iron z torby. Ta nowa konfiguracja dobrze ustawiła różnice w odległościach pomiędzy kijami.” Co do reszty kijów- ironów i woodów, Adrian tylko odświeżył zestaw i dostał nowy sprzęt, dokładnie taki jakim grał do tej pory.

 

 

Będąc w siedzibie Pinga panowie odwiedzili również mieszczące się tam swoiste muzeum: „Mogliśmy dotknąć puttera Seve Ballesterosa, którym wygrał swój pierwszy The Open. Była to pozłacana kopia tamtego historycznego kija. Ping w ten sposób zachowuje wszystkie puttery, które zwyciężyły na głównych tourach. Każdy kto gra Pingiem i kiedyś coś wygrał, ma swoją replikę w ich siedzibie. Staliśmy tam pomiędzy tysiącami pozłacanych putterów. Samych egzemplarzy Westwooda było około 50 i każdy był inny. Puttery Sevego były z kolei takie same, ponieważ używał zawsze tego samego modelu. Znakomita większość replik tam zgromadzona, to puttery. Z wyjątków była na przykład 4 iron Louisa Ooshuizena, którą trafił Albatrosa w Masters. ”

 

 

Adrian i Matthew spędzili wspólnie tydzień w Arizonie. Adrian oprócz treningów z Jamesem i Matthew, dobierania kijów i spotkaniem z Marcinem Gortatem również rozegrał kilka rund z kolegami z Niemiec – braćmi Paul. W ich trakcie bacznie obserwował go Matthew. Poza puttingiem panowie nie zmieniali niczego. Po prostu nic innego nie wymagało zmian, ponieważ gra Adriana jest solidna i stabilna. Zatem, z odświeżonym puttingiem wszystko może wyglądać bardzo sympatycznie w nadchodzącym sezonie.

 

 

Plany.

Mimo, że na stronie Challenge Tour, wciąż nie ma jeszcze opublikowanego grafiku turniejów, to gracze już taki grafik otrzymali. Wszystko zaczynie się w kwietniu. Planowanych jest 30 turniejów, a początek sezonu jest później niż rok temu. Pierwszy turniej odbędzie w Jordanii. Kenia, gdzie Adrian dwa lata temu zajął dzielone piąte miejsce, która do tej pory rozpoczynała rozgrywki, teraz jest już częścią European Tour.

Oto jak wstępnie wyglądają najbliższe plany Adriana: „Grę na Challenge Tour najprawdopodobniej zacznę od Jordanii, jednak może wcześniej uda się zdobyć jakieś zaproszenia na European Tour. Jeśli nie, to może pogram trochę na mini tourach, żeby przygotować się do sezonu. Może pojedziemy razem z Gradim na jakieś turnieje Pro Golf Tour, w lutym do Maroka. Są też cykle w Dubaju, Portugalii, Alps Tour. ”

 

Jak zawsze – kibicujemy! #GoMeronk! 

 

Zdjęcia – dzięki uprzejmości Adriana Meronka i Matthew Tippera

 

Napisała: Kasia Nieciak

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający