Hunter Mahan. 2008 Ryder Cup at Valhalla Golf Club. EPA/MATT CAMPBELL Dostawca: PAP/EPA.

Mahan wraca na Dominikanę.

Od czwartku przenosimy się na Dominikanę, na rozgrywany po raz drugi w kalendarzu PGA TOUR – Corales Puntacana Resort & Club Championship! Turniej odbył się po raz pierwszy w 2016 roku i przez pierwsze dwie edycje należał do cyklu Web.com Tour. Rok temu był już częścią rozgrywek PGA TOUR. Jest to tzw. turniej alternatywny, ponieważ w tym samym czasie trwa też turniej o jeszcze większym ciężarze gatunkowym, w tym wypadku w WGC Matchplay Champioship.

Zwycięzca z Dominikany otrzyma 300 punktów rankingowych FedExCup – zamiast 500, przyznawanych w typowym turnieju PGA TOUR, 550 w turnieju WGC, czy 600 w Wielkim Szlemie. Turniej stwarza wielką szansę dla 132 zawodników, którzy nie zakwalifikowali się do WGC – Dell Technologies Match Play. Na triumfatora, oprócz punktów FedExCup, czeka pełne członkostwo PGA TOUR w 2020-21 roku oraz zaproszenie na THE PLAYERS i PGA Championship!

Corales Golf Club to dzieło słynnego projektanta Toma Fazio. To spektakularne, otwarte w 2010 roku pole, podobnie jak np. pole Copperhead, znane z ubiegłotygodniowego Valspar Championship, również posiada słynny ciąg trzech piekielnie trudnych dołków. Copperhead ma swój “The Snake Pit”, a Corales oferuje śmiałkom: “The Devil’s Elbow”! Na Łokieć Szatana składają się dołki: 16 – par-4, 17- par-3 i 18 – par-4. Oczywiście nie są one łatwe! Podczas turnieju Web.com w 2017 roku, średni wynik na tej trójcy wynosił +0.247!

***

W turnieju oprócz zastępów świetnych graczy, w tym zwycięzców turniejów wielkoszlemowych zagra również Hunter Mahan, walczący o powrót na golfowe szczyty. Dobrze pamiętamy tamtą próbę zagrania pod sam dołek na siedemnastym greenie walijskiego pola Celtic Manor. Remisując 13.5 – 13.5, Europa desperacko potrzebowała całego punktu, żeby odebrać Puchar Rydera z rąk Amerykanów, którzy zwyciężyli dwa lata temu w Valhalla. Amerykanom wystarczyłby remis w ostatnim meczu, a Europa potrzebowała wygranej.

Na placu boju pozostali w tym momencie tylko dwaj gracze, na których barkach spoczywał potężny ciężar. Wzbudzając prawdziwe szaleństwo rozgorączkowanej publiczności, pojedynkowali się ze sobą: Hunter Mahan z USA i Graeme McDowell – reprezentujący Europę. Po szesnastce McDowell prowadził dwoma dołkami, więc Mahan musiał zwyciężyć na dwóch kolejnych. W tej napiętej sytuacji przygotowywał się do zagrania dość łatwo wyglądającego chipa, mając kilkanaście metrów do flagi. On jednak zamiast trafić pod samą flagę, zagrał klasyczną i soczystą „żabkę”, która odbiła się niemrawo na kilka metrów i nawet nie pomyślała, żeby wtoczyć się na green.

Po nieudanej próbie trafienia birdie przez McDowella, Mahan mógł jeszcze wygrać ten dołek, trafiając sprzed greenu. Tak się jednak nie stało i Europa mogła już świętować niesamowite zwycięstwo. Po tamtych wydarzeniach Mahan  naprawdę się rozkleił, obwiniając siebie za przegraną całej drużyny. G-Mac, jak oficjalnie przezywany jest Graeme,  został bohaterem, a Hunter czuł się winny porażki. Od tamtej pory, ta przegrana na zawsze będzie kojarzyć się z owym nieszczęsnym „duffem” i jego egzekutorem. Oczywiście to nie jedyna tego typu sytuacja w historii golfa.

 

***

Takich bolesnych „zadławień” było naprawdę sporo. Słynny jest chociażby 72. dołek szalonego Francuza – Jeana Van de Velde, podczas The Open w Carnoustie, w 1999 roku, gdzie roztrwonił on trzypunktową przewagę, cudem dostając się do dogrywki, którą oczywiście przegrał z kretesem!

 

 

Klasykiem jest spudłowanie putta z 90 centymetrów przez Dougha Sandersa, podczas The Open w 1970 roku, kiedy  potrzebował on wtedy aż czterech uderzeń na ostatnich siedemdziesięciu metrach pola Old Course, w St. Andrews. Gdyby trafił tamten nieszczęsny putt, nie doszłoby do 18-dokowej dogrywki z Jackiem Nicklausem, którą, czego nie trudno się domyślić, przegrał.

 

 

Na kartach historii zapisał się też klasyczny „choke” Bernharda Langera na ostatnim dołku Ryder Cup, w Kiawah Island, w 1991 roku. Niemiec nie trafił wtedy półtorametrowego putta, czym spektakularnie oddał zwycięstwo Amerykanom!

 

***

Hunter, choć chwilkę musiało to potrwać, podobnie jak wielu innych przed nim, podniósł się po ciosie. Do zdobytych trzech tytułów PGA TOUR, przed pamiętnym Ryder Cup 2012 dorzucił dwa kolejne, a w 2014 świętował swoje największe zwycięstwo, podczas The Barclays – pierwszego z czterech turniejów  FedEx Cup PlayOffs.

Później coś się z nim stało. Kiedyś czwarty golfista świata, uczestnik trzech Ryder Cup i czterech Presidents Cup zaczął pikować w dół. Rozpoczynając rok 2015, znajdował się na 23. pozycji w Rankingu Światowym, a kiedy rok się kończył, był 68! Rok 2016 zakończył już na 419 miejscu, a 2017 na 641! W obu tych latach zaliczył po 16 nieprzebrniętych cutów i ani jednego miejsca w najlepszej dziesiątce! Spektakularny upadek.

 

 

W czerwcu 2016 roku, kiedy zajmował pozycję 143 w Rankingu Światowym tłumaczył, że ma problemy z odnalezieniem swojego swingu. Poza tym, sprawy rodzinne – z dwójką małych dzieci i żoną spodziewającą się wówczas ich trzeciej pociechy – w tamtym momencie również delikatnie stanęły na głowie: „ Dla twojej psychiki, lepiej jest radzić sobie z jedną rzeczą na raz. Myślę, że to wszystko mnie przerosło i pogubiłem się w swojej grze. Mam wrażenie, że to jest prawdziwa lawina, a tymczasem, tak naprawdę to jest tylko lekki podmuch śniegu. ”

***

Rok temu wiele wskazywało na to, że Mahan zaczyna lepiej kontrolować sytuację. Podczas piątkowej rundy Corales Puntacana Resort & Club Championship, jego (-7) wyrównało najniższą rundę tego dnia i z wynikiem (-13), po dwóch dniach zajmował pozycję T6, tracąc do lidera tylko cztery uderzenia. Mahan wyglądał znowu jak za najlepszych lat. Nie zrobił żadnego bogeya i cieszył się z dobrej gry. Atakował flagę i miał przy okazji dużo radości: „To wspaniałe uczucie znaleźć się tutaj i grać dużo dobrego golfa. Odczuwam lekki stres, czuję się świetnie i mam wrażenie, że dobrze to wszystko znoszę.”

 

 

35-letni Amerykanin podkreślał, że w miarę upływu lat, jego organizm  nie zachowuje się już tak jak dawniej. W powrocie do formy pomagał mu kanadyjski psychoterapeuta – dr. Craig Davis, który miał już wtedy na swojej liście ośmiu graczy PGA TOUR! Nie tylko psychika wymagała pracy. Swingiem zajął się z kolei Chris O’Connell, z którym współpracował wtedy już osiem miesięcy. Chris po prostu starał się wydobyć to co było najlepsze w jego zamachu, nie próbując wywracać wszystkiego do góry nogami: „ Ostatnio spędził on ze mną bardzo dużo czasu i dobrze się przy tym bawiliśmy. Podoba mu się to co robiłem przedtem, więc niczego nie odkrywamy na nowo. Poznajemy moje golfowe DNA i na tym głównie się skupiamy. ”

Sobotnia runda jego dominikańskiej potyczki nie poszła wyśmienicie.  Trudno jednak mówić o dobrej rundzie, zaczynając walkę od siódemki(!) na pierwszym dołku. Hunter zakończył dzień w 76 uderzeniach, spadając z pozycji T6 na T28! W niedzielę, mimo dobrej rundy 71, spadł ostatecznie na dzielone 35 miejsce. To i tak były wówczas jego najlepsze miejsce w tamtym sezonie. Wcześniej plasował się na pozycjach T42 w CareerBuilder Challenge i T69 w Farmers Insurance Open, a po nich trzy razy z rzędu nie przechodził przez cut. Zakończenie występu na Dominikanie w dołach klasyfikacji na pewno nie było tym wymarzonym, zwłaszcza po świetnych dwóch pierwszych rundach.

***

W toczącym się teraz sezonie, w trzynastu rozegranych turniejach, tylko pięciokrotnie przechodził przez cut, rozpoczynając batalię od świetnej pozycji T17 w Safaway Open. Drugim najlepszym występem był listopadowy RSM Classic, gdzie zakończył zmagania na miejscu T15. Podczas ubiegłotygodniowego Valspar Championship nie przeszedł przez cut.

Teraz znowu wraca na Dominikanę. W dodatku zagra tam również jego wielki rywal z Ryder Cup – G-MAC!

***

Obrońcą tytułu będzie Brice Garnett. Oprócz niego, Mahana i G-MACa zagrają również m.in.: Jhonattan Vegas, Davis Love III i jego syn – Dru Love, Aaron Baddeley, David Duval, Trevor Immelman, Jonas Blixt, David Lipsky, Charl Schwartzel, Alex Cejka, Rory Sabbatini, Harris English, Andres Romero, Joaquin Niemann,  🌱 Hank Lebioda, 🦐 De Jesús Rodríguez, czy gwiazda 🏈 NFL – Tony Romo!

 

 

Nasze transmisje: czwartek i piątek: 15.30-19.00/ sobota: 19.00-22.00/ niedziela: 20.30-23.00

 

🎙️ Komentują: Krzysztof Rawa & Kasia Nieciak

 

 

Zapraszamy!

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający