O początkach golfa nad Wisłą.

Jak to z tym golfem w Warszawie było?

Dwudziestolecie międzywojenne było okresem ogromnego zrywu młodego polskiego państwa, m.in. odbudowano wielokulturowe społeczeństwo, podjęto wytężone próby uprzemysłowienia kraju. Gdy w 1918 roku nie było jeszcze prawie niczego, to już w latach 30-tych Warszawa uznawana była za “Mały Paryż” czy “Perłę Północy”, bo niewiele ustępowała zachodnim stolicom. Do takiej Warszawy zawitał również świat golfa. Jako pierwsi w tym sporcie zakochali się członkowie korpusu dyplomatycznego oraz arystokracja.

Zanim w Warszawie oficjalnie uderzono w golfową piłeczkę, już w 1914 roku na łamach magazynu “Lotnik i Automobilista” pojawia się wzmianka o golfie w artykule “Rozwój sportu w Ameryce”, w którym Warszawiacy mogli przeczytać, że: “Golf i tenis uprawiają ludzie zamożniejsi, gdyż jest to sport kosztowny oraz wymagający [tutaj: golf] wielkich przestrzeni.”

Nad Wisłą zaczęto mówić o golfie.

SIEKIERKI – Warsaw Golf Club

 Gdy po odzyskaniu niepodległości Polska jeszcze zmagała się z kształtem swoich granic, w Warszawie zaczęto już myśleć o stworzeniu golfowej bazy. Jako pierwszy powstaje „Warsaw Golf Club” (data powstania klubu niepotwierdzona; na pewno przed 1926 r., niektóre źródła podają datę 1923 r.), który przystępuje do wytyczenia pierwszego warszawskiego pola golfowego, a dzieje się to na terenie łąk siekierkowskich, na końcu ulicy Nowosieleckiej (dzisiejsze tereny ul. Bartyckiej). Inicjatorami tych zabiegów było dwóch przedstawicieli korpusu dyplomatycznego w Polsce: poseł szwedzki – Per August Cossva Anckarsvärd oraz poseł angielski – Sir William Grenfell Max-Muller. Tak o tym klubie w swoich pamiętnikach wspomina ambasador francuski w Polsce, Jules Laroche, pisząc: “Gdy przyjechałem do Warszawy klub golfowy w zasadzie istniał stworzony przez posła szwedzkiego Ankaswärda [pisownia oryginalna Laroche] i posła angielskiego wraz z paru innymi dyplomatami, którzy byli jedynymi jego członkami. Tereny golfowe urządzono prowizorycznie na wynajętej łące nadwiślańskiej, przy czym pasły się tam nadal krowy, a sprzedawane siano zasilało ubogie kasy klubu. Opracowano też jego regulamin.”

Teren wydzierżawiony pod pole był płaski, bez drzew. Nazywano to miejsce “wodociągami” – wspomina Jerzy Holc, syn dyrektora pola (właściwie jedynego pracownika pola). Na tym terenie znajdowały się dwa jeziorka i dalej – łąki nadwiślańskie a za nimi wieś Siekierki. „Łąka była na Siekierkach tak duża i piękna jak lotnisko (…) – opowiada Zygmunt Grzelec, który na Siekierki przychodził jeszcze przed wojną – odwiedziny na Siekierkach, to było jak przyjście w inny świat. Tramwaje nie jeździły, cichutko i spokojnie, i cały zielony był ten świat”. Jeśli wierzyć literackiemu opisowi pola na Siekierkach, jakie wyszło spod pióra Tadeusza Berezy, na teren wjeżdżało się drogą, gdzie po przekroczeniu bramy wjazdowej, podjeżdżano pod dom przynależny do ogrodu oraz sad. Przy domu, który pełnił rolę domku klubowego, w cieniu rozłożystych lip parkowano samochody. Za domkiem rozpościerał się teren pola: łąka ze strumieniem. Parter domku został oczyszczony, urządzony kretonami i plecionymi, olejno pomalowanymi meblami. tutaj odpoczywano po grze popijając whisky z wodą sodową. Przyjął się też zwyczaj jedzenia polskich podwieczorków: mleko, masło, chleb i miód, które dostarczali lokalni mieszkańcy. W grze pomagali miejscowi chłopcy – pierwsi warszawscy caddy.

Działalność Warsaw Golf Club, założonego przez “cudzoziemskich dyplomatów mieszkających w Warszawie, którzy postanowili wprowadzić na nasz grunt ten sport, tak popularny zagranicą, zwłaszcza w Anglji”, potwierdza autor artykułu opublikowanego w 1932 r. w czasopiśmie “Naokoło Świata”. Na podwarszawskich błoniach “w partiach golfa biorą udział czołowi przedstawiciele dyplomacji zagranicznej w Polsce – ambasadorowie Laroche i Erskine, jak również ich znajomi oraz ich rodziny. Najlepszym graczem klubu – głosi dalej artykuł – jest znany tenisista warszawski p. Tarnowski, który ostatnio zaniedbał biały sport”. Bereza wśród członków klubu umieszcza również paru najzdolniejszych pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a Holc wspomina – “na nowo powstałym polu przy Bartyckiej grała arystokracja: ks. Jan Lubomirski z synem, Clarke z Banku Angielskiego, hrabia Tarnowski, Askenazy i grupa Japończyków”.

Radość entuzjastów pola na Siekierkach nie trwała długo. Tereny pola golfowego przy Nowosieleckiej prawdopodobnie przejęła spółka wodociągowa a stało się w związku z rozpoczęciem modernizacji Stacji Pomp Rzecznych, która znajdowała się u progu tego terenu. Stare przewody ssawne wchodzące w nurt Wisły zastąpiono wówczas kanałem grawitacyjnym i osadnikiem przybrzeżnym o powierzchni 18 ha, który w 1938 roku pracował już pełną parą. A w planach była budowa jeszcze drugiego osadnika. Prawdopodobnie w związku z tymi inwestycjami golfiści z Warsaw Golf Club musieli poszukać dla siebie innego miejsca.

Przeprowadzka do Powsina?

 Dotychczas większość naszych źródeł podaje informację, że “w 1938 roku Warszawski Golf Club zostaje przeniesiony do Powsina i przemianowany na Polski Country Club”. Mało kto więc wie, że historia drugiego warszawskiego pola – tym razem w Powsinie oraz przynależnego do niego Klubu, jest znacznie wcześniejsza i bogatsza zarazem.

Powstanie Spółki z o.o. Polski Country Club

 Wspomniany już ambasador Laroche w swoim pamiętniku, pisząc o klubie założonym przez krąg dyplomatów, odnotował: “Dzięki więc pasji sportowej posła szwedzkiego Warszawa miała klub golfowy. Stopniowo zainteresowali się golfem Warszawiacy. Paru z nich założyło własny klub. Znaleziono dla niego piękną lokalizację, zmobilizowano środki finansowe, urządzono tereny golfowe oraz wybudowano dom klubowo-wypoczynkowy. W golfa zaczęli grać ludzie, którzy dotychczas uprawiali tylko tenis, polo, a zwłaszcza narodowy sport Polaków – myślistwo.”

I stało się to dość szybko.

 Jesienią 1931 r. grupa osób skupiona wokół Alfreda Faltera (m.in. prezesa i właściciela Związku Kopalń Górnośląskich Robur) oraz Szymona Landaua, (m.in. przewodniczącego komitetu budowy warszawskiego “Prudentialu” i zarazem członka Zarządu TU Przezorność), na wzór europejskich stolic, rozważyła powstanie inicjatywy powołania klubu golfowego z prawdziwego zdarzenia. W tym celu z dniem 11 kwietnia 1932 r. zarejestrowana została Spółka z o.o. pod nazwą “Polski Country Club” (PCC), a głównym jej celem była – budowa pola golfowego.

Udziałowcami Spółki zostali nasi rodzimi milionerzy. Falter i Landau byli współwłaścicielami dominującymi, choć właścicieli PCC było więcej. W chwili rejestracji Spółki kapitał zakładowy podzielony był na 20 udziałów, ale już w Sprawozdaniu Rocznym Spółki mowa jest o 46 sprzedanych udziałach i dalszych działaniach Zarządu skierowanych na poszukiwanie nowych inwestorów.

W pierwszych miesiącach działalności Zarząd Spółki skupił się na znalezieniu miejsca pod budowę pola, co zakończyło się sukcesem. Na ten cel wytypowano teren o powierzchni 50 ha w Powsinie Górnym, leżący na wysokich wzgórzach, tuż przy Lesie Kabackim. Właścicielem tej ziemi, tj. dóbr powsińskich w ramach tzw. klucza wilanowskiego, był hr Adam Branicki. Po dość długich pertraktacjach udało się wydzierżawić ten teren na okres 15 lat za cenę dzierżawną 10.000 zł rocznie, z jednoczesną opcją nabycia tego terenu w ciągu 3 lat za cenę 200.000 zł. Ciekawa jest historia tej dzierżawy, ale to temat na oddzielną opowieść.

Budowa pola golfowego na powsińskiej skarpie

Z chwilą wydzierżawienia powsińskiej parceli PCC rozpoczyna działania zmierzające do budowy pola golfowego. W tym celu z Paryża do Warszawy zaproszony został jeden z najsłynniejszych w Europie ówczesnych projektantów pól golfowych Pan C. Noskowski – Francuz polskiego pochodzenia, projektant pól golfowych w Austrii, Francji oraz m.in. w Karlovych Vary’ach (Karlsbad). Twórczość Noskowskiego była uznawana za dzieła sztuki. Noskowski do Warszawy przyjechał dwukrotnie, a koszty tych podróży oraz jego pracy sfinansowała Spółka. Pierwsza wizyta w październiku 1932 r. obejmowała wykonanie wizji lokalnej, potrzebnych pomiarów i rysunków. Noskowski od razu wytyczył miejsca poszczególnych dołków i udzielił Zarządowi wszystkich potrzebnych instrukcji i informacji do budowy pola. Pierwsze prace ziemne w Powsinie zostały wykonane od razu po wizycie projektanta, czyli już jesienią 1932 r. Natomiast opracowane i gotowe plany budowy pola Noskowski nadesłał do Warszawy w styczniu 1933 r. W planach Zarządu PCC część pola golfowego miała powstać do końca roku, jak również domek klubowy z tarasami oraz 2 korty tenisowe. Pod budowę pola wybrany był teren, który rozciągał się wzdłuż skarpy stanowiącej pozostałość po stromym urwisku dawnego brzegu Wisły. Pole wytyczone było na nieco pofałdowanym terenie, wśród topól, brzóz i dębów, co zapowiadało, że będzie to pole wymagające. Planowany był nawet jeden dołek par 5.

Przy budowie pola pomocą służył m.in. inż. książę Stanisław Puzyna, który przeprowadził m.in. wstępne badania: podziemnych zbiorowisk wody oraz możliwości budowy drogi komunikacyjnej łączącej szosę skolimowską z terenem pola.

Pomoc w urządzaniu pola zaoferował również jeden z najwybitniejszych ówczesnych polskich architektów Marcin Weinfeld (twórca i kierownik budowy m.in. pierwszego drapacza chmur przedwojennej Warszawy – Prudential House) oraz jego zastępca architekt Juliusz Zalewski, którzy m.in. opracowali detaliczny projekt drewnianego domku klubowego z podcieniami.

W czasie, gdy na powsińskiej skarpie praca wre, w Warszawie ukazał się pierwszy polski podręcznik do nauki gry w golfa autorstwa Adama Gubatty. Coraz częściej o grze, o zasadach, o golfowej modzie i nowinkach ze świata golfa donosi polska prasa.

Po zakończeniu budowy pola golfowego Spółka PCC powołuje do życia Stowarzyszenie, tym razem pod nazwą “Country Club”, w którym wszyscy udziałowcy Spółki stali się członkami założycielami. Stowarzyszenie zostało oficjalnie wpisane do rejestru stowarzyszeń i związków Komisariatu Rządu m. st. Warszawy w dniu 17 października 1934 r., a miesiąc później odbywa się pierwsze Walne Zgromadzenie jego członków. Celem Country Clubu było m.in. uprawianie sportów: letnich i zimowych, w szczególności zaś golfowego oraz utrzymywanie sportowej i towarzyskiej łączności z innymi Klubami i towarzystwami sportowymi, krajowymi i zagranicznymi.

W połowie lat 30-tych XX wieku mamy więc w Warszawie już wszystko co potrzeba: rodzimy podręcznik do nauki gry oraz dwa pola (jeszcze działa pole na Siekierkach) i dwa kluby golfowe. Fakt ten potwierdza m.in. autor artykułu z 1937 r. opublikowanego w czasopiśmie As.

Ruszyła działalność powsińskiego klubu

Rozbudzono apetyty. Rozpoczynający więc działalność klub na nowopobudowanym polu w Powsinie mógł spodziewać się pierwszych gości. Klub dysponował 5 budynkami, z których 3 pełniły rolę rekreacyjno-mieszkalną: z tamtych czasów pochodzi drewniana siedziba biletera czyli kasa i wejście na teren klubu oraz dzisiejszy budynek kawiarenki, w którym onegdaj znajdował się dom klubowy z klubową szatnią.

Dodatkową zaletą pola była niewielka odległość do Warszawy. Z Powsina do centrum stolicy to zaledwie 12 km. Ponadto Warszawiacy mogli skorzystać z kursującej wówczas wąskotorowej kolejki dojazdowej, której trasa prowadziła z Belwederu przez Czerniaków i Wilanów do Powsina. Nic więc dziwnego, że amatorzy gry w golfa chętnie tu przyjeżdżali, zwłaszcza przy końcu tygodnia, od piątkowego popołudnia do niedzieli włącznie. Do Powsina na grę w golfa przyjeżdżali zagraniczni goście, ambasadorowie, pracownicy placówek dyplomatycznych, przedsiębiorcy, finansiści. Bywalcami klubu golfowego byli Warszawiacy z wyższych sfer. Dobrze zapowiadający się klub zdobywał coraz to większą popularność, a pierwszy golfowy sezon ruszył pełną parą.

Ten czas w barwny sposób wspominać będzie pierwszy sekretarz tego klubu, znany rysownik, Antoni Uniechowski: “Klub Golfowy, przeznaczony dla plutokracji okraszonej śmietanką arystokratyczną, założono na prześlicznych terenach w Powsinie (…). Tereny te były ogromne, bogato zadrzewione, na wysokim płaskowyżu, przy skarpie dawnego brzegu pra-Wisły. Zakładano ten klub z zacięciem i rozmachem. Zaangażowano naczelnego ogrodnika Warszawy, pana Gogolewskiego do założenia gigantycznych zieleńców, na które wypuszczono stado owiec, by równiutko strzygły trawę. Naczelny inżynier z Drapacza pilnował odwadniania terenu. Sprowadzono autentycznego Szkota, trenera, który miał uczyć towarzystwo sztuki gry w golfa. A gotował najlepszy kucharz podmówiony ambasadzie amerykańskiej. Tak imponująco miało to wszystko wyglądać i kwitnąć, nawożone rodzimym snobizmem i grubszą forsą. Ze mną jako sekretarzem całej imprezy.”

Każdy członek klubu miał prawo przywozić swoich gości, płacił wtedy symboliczną kwotę 5 zł od każdej wprowadzonej na 1 dzień osoby, a nazwisko gościa miał obowiązek wpisać do specjalnej księgi. Księga ta z była wyłożona w kiosku przy wejściu na teren klubu, w którym urzędował sekretarz. Pan Antoni narzekał na to, że panowie milionerzy przemycali na pole swoich gości. Parkowali samochody z dala od wejścia do klubu i wspinali się po zboczach skarpy, wchodząc bezpośrednio na pole, w okolicach dołka numer 2. Sekretarz, człowiek skrupulatny i zasadniczy, musiał uganiać się więc za grającymi i weryfikować uiszczenie przez nich opłat. Na tych kontrolnych czynnościach schodziło mu, jak wspominał w swoich zapiskach, „nawet pół dnia”.

Uczniowie szkoły podstawowej w Powsinie chętnie przychodzili na pole golfowe i przyglądali się rozgrywkom. Ich starsi koledzy, mający po 14 i więcej lat, obstawiali graczy pomagając szukać im zgubionych w wysokiej trawie piłeczek. Za odszukanie piłeczki dawano ok. 10 groszy. Najbardziej obrotni w ciągu dnia mogli zarobić nawet 3 złote. Przed wojną była to duża suma, równowartość zapłaty za dniówkę pracy w rolnictwie.

Rozpoczęła się rywalizacja sportowa

Pole golfowe w Powsinie było inicjatorem największej imprezy w międzywojennej Polsce, dziś powiedzielibyśmy popularyzującej grę w golfa, a mianowicie turnieju Challange Bohema. Mimo, że rozgrywki nie przetrwały próby czasu, to zapisały się w historii polskiego golfa ze względu na swój prestiż. Wśród osób rywalizujących na turnieju znaleźli się między innymi Kornel Makuszyński, Antoni Słonimski oraz Eugeniusz Bodo. Dla niektórych gości było to pierwsze spotkanie z tym sportem.

Natomiast ważniejszym sportowym wydarzeniem zapowiadał się turniej, o którym dziś wiemy z dokumentów dotyczących działalności Golf-Klubu im. Pułaskiego w Giszowcu. W jednym z protokołów z posiedzeń Zarządu Klubu z 1937 r., dowiadujemy się o informacji wiceprezesa tego klubu F.P. Geathke, który “zaproponował, żeby jak najprędzej skomunikować się z właściwymi osobami klubu warszawskiego celem zorganizowania meczu w Warszawie wczesną wiosną tego roku, żeby nie zachodziła kolizja z datami przewidzianymi dla rocznych rozgrywek w Salzbrunn” (dzisiejsze Szczawno-Zdrój).

Bo o tym, że mamy więcej działających przedwojennych pól i klubów golfowych, opowiem przy kolejnej okazji.

“Polka mistrzynią golfa”

Najciekawsza natomiast wiadomość pochodzi z Przeglądu Sportowego z 1937 r., zatytułowana “Polka mistrzynią golfa”, w której czytamy, że warszawianka pani Potocka zwyciężyła w najważniejszej konkurencji w trakcie wielkiego międzynarodowego turnieju golfowego, który odbył się w słowackich Piszczanach. Potocka zdobyła “wędrowny (przechodni) puchar tyrolskiego klubu Igls”. Pozostałe nagrody w tym turnieju przypadły Amerykanom i Anglikom. Notatka pojawia się w tym samym czasie, kiedy to na Zamku w Łańcucie u hrabiego Alfreda Potockiego z wizytą przebywa Książę Kentu, który – wg legendy – na polu golfowym przegrywa towarzyską rundę z jednym z najlepszych polskich golfistów tamtych czasów, księciem Karolem Radziwiłłem.

Nim zacznie się kolejna wojenna zawierucha, mamy w ręku golfowy puchar za I miejsce w turnieju międzynarodowym, przed Amerykanami i Anglikami oraz sławę na europejskich salonach.

Jakie więc byłyby dalsze losy polskiego golfa, gdyby nie… ?

 

Artykuł opracowany w 85 rocznicę powstania Stowarzyszenia “Contry Club” w Warszawie, działającego jako klub golfowy przy polu w Powsinie.

Warszawa, dn. 17 października 2019 r.

 

Napisała: Elżbieta Grendecka

Artykuł ukazał się na naszych łamach dzięki uprzejmości Kuźni Golfa.

Golfowe Newsy
Partnerzy oficjalni

Zaufali nam

Partnerzy wspierający