Dustin Johnson, 2017 Presidents Cup, Liberty National Golf Club, Jersey City, USA, 30.09. 2017. The Presidents Cup. EPA/PORTER BINKS Dostawca: PAP/EPA.

Dustin Johnson – po jasnej stronie mocy.

Właśnie zwyciężył po raz osiemnasty na PGA TOUR. 

Dustin Johnson urodził się w USA, w Columbii, stolicy Karoliny Południowej. Był najstarszym i bardzo uzdolnionym sportowo dzieckiem w rodzinie Johnsonów. W golfa nauczył się grać przede wszystkim dzięki podglądaniu innych golfistów w akcji, głównie na znajdującej się w jego rodzinnym mieście strzelnicy golfowej, o wdzięcznej nazwie – Weed Hill Driving Range.

Jego tata – Scott Johnson, który pracował jako pro w okolicznym klubie golfowym, po raz pierwszy zabrał syna na golfa w wieku 6 lat. Talent małego Dustina od razu zauważył pracujący tam pro Jimmy Koosa, który do dzisiaj wspomina jego rytmiczny swing i odległości na jakie posyłał piłki.

O wyborze uczelni, na której studiował Dustin w zasadzie zadecydowała babcia Carole, która zadzwoniła do trenera drużyny Coastal Carolina University i roztoczyła wizję tego jak bardzo w jego drużynie potrzebuje on właśnie jej wnuczka.

Allen Terrell nie dał się dwa razy namawiać i wkrótce potem DJ został dumnym studentem wspomnianego uniwersytetu, dość szybko wywiązując się z obietnic zaciągniętych przez nieocenioną babcię. W 2007 roku wygrał Northeast Amateur i Monroe Invitational oraz był w składzie zwycięskich drużyn Palmer Cup i Walker Cup.

Jeszcze w tym samym roku przeszedł na zawodowstwo, zdobywając od razu kartę do gry w PGA TOUR, którą zagwarantował sobie plasując się na 14. pozycji w Q-School. Już jako debiutant zwyciężył tam dwukrotnie: w Turning Stone Resort Championship i bardzo prestiżowym AT&T Pebble Beach National Pro-Am.

Od tego czasu wygrywał przynajmniej raz w każdym kolejnym sezonie i nigdy nie wypadł z pierwszej czwórki rankingów długości pierwszego uderzenia. W sumie zwyciężył już w 18. turniejach, a jednym z nich był turniej wielkoszlemowy.

Dustin Johnson ma też swoje ciemne strony, w które zdarzało mu się od czasu do czasu skręcać. Nie aż tak dawno temu, bo w 2001 roku,  wspólnie z czterema kolegami, namówiony przez brata jednego z nich,wziął udział we włamaniu z kradzieżą broni. Jakby tego było mało, używając podrobionego dowodu tożsamości kupił do niej również amunicję. Wszystko nie skończyło się szczęśliwie i z tej broni i tą amunicją zleceniodawca całej akcji zastrzelił później człowieka. Morderca – Steve Gillian skazany został na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego, a siedemnastoletni Dustin wyszedł praktycznie bez szwanku z całej opresji.

Wpływ na szczęśliwy dla niego obrót sprawy miały przemawiające na jego korzyść okoliczności łagodzące. Dustin był niepełnoletni w momencie popełniania zarzucanych mu czynów, tłumaczył się, że w czasie włamania  „tylko czekał”  w samochodzie na kolegów oraz rzekomo kupił  amunicję ponieważ był zastraszony przez Gilliana.

W jednym z wywiadów tłumaczył później, że po prostu wpakował się w paskudną sytuację, w której był zastraszony i podjął kilka bardzo złych decyzji. Przekonywał też, że każdy popełnia błędy, a on wyciągnął z tej lekcji odpowiednie wnioski…

Osiem lat później ponownie wpakował się w tarapaty.  Teraz znowu został aresztowany, tym razem za jazdę swoim samochodem na podwójnym gazie. Dustin zatrzymany został do kontroli drogowej, a sprawdzający go policjant po prostu wyczuł od niego bogatą woń alkoholu. Teraz  oczywiście ponownie bił się w pierś zapewniając, że popełnił błąd w ocenie sytuacji, bardzo żałuje i na pewno wyciągnie wnioski z tego zdarzenia…

W lipcu 2014 roku Dustin niespodziewanie wycofał się z WGC-Bridgestone Invitational, tłumacząc to „powodami osobistymi”. Następnego dnia Paulina Gretzky opublikowała zdjęcie na Twitterze, gdzie Dustin z dużą uwagą obserwuje swoją przyszłą żonę puttującą na greenie. Zdjęcie opatrzone było krótkim podpisem, który raczej nie zachwycił organizatorów turnieju, z którego się wycofał. Podpis brzmiał: „Best Caddy Ever”

Trzy dni po wycofaniu się z Bridgestone Invitational sytuacja rozwinęła się dość dynamicznie, a Dustin w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że decyduje się na bezterminową przerwę w karierze golfowej, spowodowaną „powodami osobistymi”. Dodał również, że planuje skorzystać z „profesjonalnej pomocy w osobistych wyzwaniach, z którymi musi się zmierzyć”.

Sytuacja była kuriozalna, ponieważ wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale oficjalnie nie zostało to potwierdzone. Według Golf Magazine było to po prostu półroczne zawieszenie, nałożone przez PGA TOUR, spowodowane kolejnym pozytywnym wynikiem testu na obecność niedozwolonych substancji. W 2009 roku tą substancją była marihuana, a w 2012 i 2014 kokaina.

PGA tylko raz skomentowało całą sprawę, wydając lakoniczne oświadczenie za pośrednictwem Golf Channel:„ Nie mamy nic do dodania w sprawie oświadczenia Dustina. Życzymy mu jednak dobrze i czekamy na jego powrót do PGA TOUR.”

Okazało się, że mimo opuszczenia pod koniec 2014 roku PGA Champioship, FedExCup Playoffs i Ryder Cup przerwa w grze, mimo wszystko wyszła mu na dobre. Od czasu powrotu do akcji w  lutym 2015 roku podczas Farmers Insurance Open, Dustin zdaje się być zupełnie innym człowiekiem, a jego gra wskoczyła na jeszcze wyższy poziom.

Historia jego niemalże wygranych turniejów Wielkiego Szlema jest, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa,dość znana, bogato udokumentowana i oczywiście dramatyczna.

W 2015 roku podczas US Open rozgrywanego na polu Chambers Bay, mając na 18. dołku putt na eagle i na zwycięstwo, zagrał dramatyczne 3 putty, z trzech i pół metra i w konsekwencji zabrakło mu jednego uderzenia do wymuszenia dogrywki z Jordanem Spiethem!

W 2010 roku przegrał inny US Open. Mając 3 uderzenia przewagi przed finałową rundą zagrał koszmarne 82 uderzenia i ukończył turniej na 8. pozycji.

Podczas The Open rozgrywanego w St. Andrews w 2015 roku prowadził na półmetku tego najdostojniejszego z turniejów, by po dwóch kolejnych dniach spaść na 49 pozycję!

Bardzo widowiskowo przegrał też rozgrywany w 2010 roku PGA Championship, kiedy to dotknął na 72. dołku piasku w bunkrze, który co prawda rzeczywiście nie wyglądał na bunkier, ale jak się okazało faktycznie nim był! Kosztowało go to dwa uderzenia karne i zakończenie gry na pozycji T5! Gdyby nie to dostałby się do trzyosobowej dogrywki z Bubbą Watsonem i Martinem Kaymerem, który został szczęśliwym zwycięzcą.

 

Wreszcie wygrał jednak swojego Majora! To największe w jego dotychczasowej karierze zwycięstwo nadeszło w 2016 roku, podczas 116 US Open. O mały włos mogło się jednak ono nie wydarzyć, w głównej mierze za sprawą sędziów.

Otóż na piątym greenie  dostojnego Oakmont Country Club Dustin spostrzegł, że jego piłka sama się poruszyła. Mimo, że był przekonany,że on nie spowodował ruchu piłki, na wszelki wypadek wezwał sędziego i skonsultował z nim całą sytuację, a ten potwierdził jego wersję. Sprawa pozornie wydała się załatwiona.

Niespodziewanie dla wszystkich na dwunastym dołku pojawił się inny sędzia, który poinformował Dustina, że po analizie video istnieje podejrzenie, że mógł on jednak poruszyć piłkę i może zostać mu wlepione uderzenie karne po zakończeniu rundy!

Dustin właśnie prowadził dwoma uderzeniami, a wywód pana sędziego nie wróżył nic dobrego. Był to już jego 28 występ w turniejach wielkoszlemowych i w tym momencie wydawać się mogło, że może być też kolejnym bez wygranej!

Tym razem, po jego wszystkich słynnych przegranych w teoretycznie wygranych Wielkich Szlemach, Dustin się nie złamał. Mimo bogeya na czternastce i tak rozegrał ostatnie 7 dołków na para, z zapadającym w pamięć birdie na 18. greenie. Mimo kary zakończył turniej z trzypunktową przewagą nad Jimem Furykiem, Scottem Piercy i Shanem Lowry.

Jego pierwsze w tym roku zwycięstwo miało miejsce podczas Sentry Tournament of Champions. Grając w pierwszym turnieju Nowego Roku, w sposób bezlitosny zdemolował całą stawkę wyśmienitych graczy, w której zagrało wyłącznie 34 zwycięzców z roku ubiegłego! Światowy Numer Jeden grając zatrważające 24 uderzenia poniżej par, pokazał jak bardzo dominujący jest jego sposób gry. Zwyciężył z największą w swojej karierze, aż ośmiopunktową przewagą nad całym zastępem fantastycznych graczy, wśród których znalazła się też cała najlepsza piątka Rankingu Światowego. Na drugim miejscu nieśmiało uplasował się Jon Rahm, zostając tym samym trzecim golfistą na świecie. Trzecie miejsce, z jednym uderzeniem straty do Hiszpana zajął leworęczny Amerykanin Brian Harman.

Teraz zwyciężył w swoim drugim w tym roku turnieju PGA TOUR, z również demolującą przewagą! Wygrana w St. Jude Classic, oprócz bagażu pewności siebie przed 118 US Open ??? dała mu po krótkiej siedmiotygodniowej przerwie również powrót na pozycję No.1 na świecie, którą zajmował wcześniej przez 64 tygodnie!

Dustin rozpoczynał rundę finałową, dzieląc prowadzenie z innym Amerykaninem – Andrew Putnamem. Trafiając ze 154 metrów wprost do ostatniego dołka, zakończył dzień eaglem,  magicznym wynikiem 66 i sześciopunktową przewagą nad Putnamem! Pole TPC Southwind w  Memphis zwyczajnie nie wytrzymało konfrontacji z wracającym do wielkiej formy Mistrzem US Open.

 

 

 

Przed nami US Open, ….. turniej w którym mieszają się jego dobre oraz złe wspomnienia. Te pierwsze chyba już wyparły te drugie. Po wygranej w Memphis, DJ może być piekielnie niebezpieczny w Shinnecock Hills Golf Club!

 

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

 

Magazyn
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający