Dustin Johnson. 116th US Open Championship at Oakmont Country Club. Czerwiec 2016. EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.

Dustin Johnson – Mr. Bad Boy.

Jest pełnokrwistym atletą o wręcz idealnych, posągowych proporcjach. Gdyby żył w V wieku p.n.e. bez wątpienia byłby modelem słynnej rzeźby Myrona – „Dyskobol”.  Jego gra wykracza daleko poza ramy wyobraźni przeciętnego widza, a odległości, które generuje szokują. Ten niezwykle łagodny mężczyzna ma na swoim koncie między innymi: włamanie i kradzież broni, jazdę pod wpływem oraz półroczną banicję golfową. Ostatnio to samo konto wzbogacił się o osiemnasty tytuł PGA TOUR.

DJ

Dustin Johnson przyszedł na świat  22 czerwca 1984 roku w Columbii – stolicy stanu Karolina Południowa. W USA rządził wówczas prezydent Ronald Reagan, podczas gdy w Wielkiej Brytanii rządziła niepodzielnie grupa Wham i jej przebój Wake Me Up Before You Go Go. Dustin był najstarszym dzieckiem w rodzinie Johnsonów o cechach sportowego multiinstrumentalisty – geniusza.

W znacznej mierze był też samoukiem golfowym. Dorastał oglądając w akcji innych golfistów na … Weed Hill Driving Range, w swoim rodzinnym mieście, a następnie adaptował to do własnej gry. Wydaje  się, że nazwa jaką nosi ów driving range jest stworzona na potrzeby tej opowieści i jest niemożliwie wręcz adekwatna do rozrywkowych upodobań naszego bohatera. Ale o tym później…

Papa Johnson – Scott, który pracował jako pro w okolicznym klubie golfowym, po raz pierwszy zabrał małego Dustina na golfa,kiedy ten liczył sobie sześć niewinnych lat. Jak wspomina lokalny pro – Jimmy Koosa:„ Mały DJ  już wtedy potrafił solidnie kropnąć piłkę, a jego swing posiadał rytm oraz tempo.” W czasach studenckich  reprezentował Coastal Carolina University. W wyborze uniwersytetu niemałą rolę odegrała babcia – Carole, która  biorąc sprawy w swoje ręce, zadzwoniła bezpośrednio do trenera drużyny – Allena Terrella i przekonała go o tym jak bardzo jej wnusio pasuje właśnie do wizji jego ekipy. Odpowiednio nastrojony przez rzutką babcię trener, udał się niezwłocznie do władz uniwersytetu i wkrótce DJ był już studentem Coastal Carolina University.

W 2007 roku wygrał Monroe Invitational i Northeast Amateur oraz był częścią zwycięskich drużyn Walker Cup i Palmer Cup. W tym samym roku przeszedł na zawodowstwo i zajmując 14. pozycję w Q-School, z marszu zdobył prawo do gry w PGA TOUR w sezonie 2008. Już jako debiutant zwyciężył dwukrotnie: w Turning Stone Resort Championship oraz w super prestiżowym AT&T Pebble Beach National Pro-Am. Od swojego profesjonalnego debiutu Dustin ma na swoim koncie przynajmniej jedno zwycięstwo w jedenastu kolejnych latach gry! Ze wciąż grających golfistów tylko Tiger Woods jest wyżej na tej liście, z magiczną czternastką! W sumie zwyciężył w dziewiętnastu profesjonalnych turniejach i może pochwalić się też niesamowitymi statystykami długości pierwszego uderzenia, w których od czasu debiutu nigdy nie wypadł z pierwszej czwórki!

Po ciemnej stronie mocy

Oprócz cech fenomenalnego sportowca Dustin Johnson ma również swoją mroczną, a nawet bardzo mroczną stronę. Być może jakiś wpływ na taki stan rzeczy odegrał rozwód rodziców, kiedy był nastolatkiem. Jednak bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem, bez sięgania do teorii doktora Freuda jest taka, a nie inna natura naszego bohatera. W każdym razie DJ czasami lubi schodzić na złą drogę, zawracać z niej i z lubością na nią powracać.

W 2001 roku,  wspólnie z czterema kolegami, namówiony przez brata jednego z nich, wziął udział we włamaniu okraszonym kradzieżą broni. Następnie, używając podrobionego dowodu tożsamości, kupił do niej amunicję. Sprawa miała tragiczny koniec i wkrótce z tej broni i tą amunicją główny zleceniodawca – Steve Gillian, podziurawił niczym aluminiowy durszlak głowę kogoś kogo nie za bardzo lubił, za co skazany został na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego.

Siedemnastoletni Dustin wyszedł w zasadzie bez szwanku z całej tej historii. Okolicznościami łagodzącymi okazały się: niepełnoletność nieopierzonego gangstera, tłumaczenia, że w czasie włamania tylko czekał w samochodzie na kolegów, oraz to, że rzekomo kupił amunicję ponieważ był zastraszony przez Gilliana. W jednym z wywiadów ukorzył się werbalnie: ”Nigdy nie myślałem, że jestem złym chłopakiem. Wpakowałem się w sytuację gdzie czułem się zastraszony i powziąłem kilka złych decyzji. Każdy robi błędy. Ważne jest czy czegoś cię to nauczy.”

Wnioski zostały wyciągnięte raczej połowicznie i osiem lat później Dust wpakował się w kolejną chryję. Tym razem został aresztowany w rodzinnym stanie, za jazdę pickupem pod wpływem alkoholu. Wpadł z powodu drobnego wykroczenia, kiedy podczas rutynowej kontroli policji okazało się, że od kierującego pojazdem czuć  pełen bukiet alkoholowy. Oczywiście i  tym razem bił się w pierś:„ Popełniłem błąd w ocenie sytuacji, czego bardzo żałuję. Zawiodłem samego siebie oraz tych którzy mnie wspierają. Radzę sobie z sytuacją i na pewno wyciągnę wnioski z tego zdarzenia.”

Czyżby?

Banita

Niesforna dusza naszego bohatera i zamiłowanie do dobrej zabawy dość często wpędzała go w najróżniejsze kłopoty. W lipcu 2014 roku dość niespodziewanie wycofał się z WGC-Bridgestone Invitational, tłumacząc to „powodami osobistymi”. W lipcu 2014 roku Dustin niespodziewanie wycofał się z WGC-Bridgestone Invitational, tłumacząc to „powodami osobistymi”. Następnego dnia Paulina Gretzky opublikowała zdjęcie na Twitterze, gdzie Dustin z dużą uwagą obserwuje swoją przyszłą żonę puttującą na greenie. Zdjęcie opatrzone było krótkim podpisem, który raczej nie zachwycił organizatorów turnieju, z którego się wycofał. Podpis brzmiał: „Best Caddy Ever”.

Okazało się, że była to tylko przygrywka, a prawdziwa bomba wybuchła trzy dni później, kiedy DJ dość niespodziewanie ogłosił niesprecyzowaną czasowo przerwę w grze. W oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że decyduje się na bezterminową przerwę w karierze golfowej, która spowodowana jest „powodami osobistymi”. Zapewniał również, że planuje skorzystać z „profesjonalnej pomocy w osobistych wyzwaniach, z którymi musi się zmierzyć”. W golfowym kotle zawrzało. W zasadzie wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale oficjalnie nie zostało to potwierdzone.

Według Golf Magazine było to nic innego jak półroczne zawieszenie, nałożone przez PGA Tour, z powodu kolejnego pozytywnego wyniku testów na obecność niedozwolonych substancji. W 2009 roku była to marihuana, a w 2012 i 2014 kokaina. Jedynym komentarzem ze strony PGA było oświadczenie wydane za pośrednictwem Golf Channel:„ Nie mamy nic do dodania w sprawie oświadczenia Dustina. Życzymy mu jednak dobrze i czekamy na jego powrót do PGA TOUR.” Banicja Johnsona oznaczała absencję w ostatnim turnieju wielkoszlemowym – PGA Champioship, lukratywnym FedExCup Playoffs oraz trzecim występie w Ryder Cup! Okazało się jednak, że zawieszenie wyszło mu na dobre i wkrótce powrócił silniejszy niż kiedykolwiek!

Trudne momenty

Historia jego niemalże wygranych turniejów Wielkiego Szlema jest, dobrze znana, bogato udokumentowana i dramatyczna.

W 2010 roku przegrał US Open. Mając trzy uderzenia przewagi przed finałową rundą, zagrał koszmarne 82 uderzenia i ukończył turniej na 8. pozycji.

Bardzo widowiskowo przegrał też rozgrywany w 2010 roku PGA Championship, kiedy to dotknął na 72. dołku piasku w bunkrze, który co prawda rzeczywiście nie wyglądał na bunkier, ale jak się okazało faktycznie nim był! Kosztowało go to dwa uderzenia karne i zakończenie gry na pozycji T5! Gdyby nie to, dostałby się do trzyosobowej dogrywki z Bubbą Watsonem i Martinem Kaymerem, który został szczęśliwym zwycięzcą.

W 2015 roku, podczas US Open rozgrywanego na polu Chambers Bay, mając na 18. dołku putt na eagle i na zwycięstwo, zagrał szokujące trzy putty, z trzech i pół metra i w konsekwencji zabrakło mu jednego uderzenia do dogrywki z Jordanem Spiethem!

Podczas The Open rozgrywanego w St. Andrews, w 2015 roku prowadził na półmetku tego najdostojniejszego z turniejów, by po dwóch kolejnych dniach spaść na 49. pozycję!

Takie wydarzenia mogły, a wręcz powinny zostawić nieodwracalne ślady w psychice każdego sportowca.

W jego przypadku było inaczej!

Oakmont

W 2016 roku, podczas US Open, w powietrzu wisiała jeszcze większa wpadka. Tym razem jednak, jej głównymi bohaterami, lub raczej antybohaterami, byli … sędziowie. Otóż, w finałowej rundzie 116 US Open, rozgrywanego w Oakmont Country Club, Dustin Johnson z przerażeniem zauważył, że jego piłka na piątym greenie nagle ożyła i poruszyła się. Co prawda wiedział, że on nie spowodował ruchu piłki, ale na wszelki wypadek skonsultował to z sędzią. Sędzia po krótkiej dyskusji potwierdził wersję Dustina. O sprawie w zasadzie wszyscy już zapomnieli, kiedy dość niespodziewanie na dwunastym dołku, pojawił się inny sędzia, informując Dustina, że po analizie video istnieje podejrzenie, że ten jednak mógł poruszyć piłkę, za co może być ukarany jednym uderzeniem karnym po zakończeniu rundy! W tym momencie prowadził dwoma uderzeniami i wydawało się, że właśnie wracają demony!

Na czystość umysłu zdecydowanie nie wpływał korzystnie dotychczasowy bilans 28. występów w turniejach Wielkiego Szlema, z zerowym dorobkiem zwycięstw. A jednak! Stała się rzecz niezwykła! Dustin wcale się nie zagotował, a wręcz pozostał niewzruszony, niczym turysta wspinający się w klapkach na Giewont! Mimo bogeya na czternastce, rozegrał finałowe siedem dołków na para, z fantastycznym birdie na osiemnastym greenie! Ostatecznie zakończył turniej z trzypunktową przewagą nad grupą pościgową w składzie: Jim Furyk, Scott Piercy i Shane Lowry. Na greenie czekały już na niego dwie bardzo drogie mu osoby: Paulina i roczny synek Tatum.

Powrót na szczyt

Jego pierwsze w tym roku zwycięstwo miało miejsce podczas Sentry Tournament of Champions. Grając w pierwszym turnieju Nowego Roku, w sposób bezlitosny zdemolował całą stawkę wyśmienitych graczy, w której zagrało wyłącznie 34 zwycięzców z roku ubiegłego! Światowy Numer Jeden grając zatrważające 24 uderzenia poniżej par, pokazał jak bardzo dominujący jest jego sposób gry. Zwyciężył z największą w swojej karierze, ośmiopunktową przewagą nad całym zastępem fantastycznych graczy, wśród których znalazła się też najlepsza piątka Rankingu Światowego. Na drugim miejscu nieśmiało uplasował się Jon Rahm, zostając tym samym trzecim golfistą na świecie. Trzecie miejsce, z jednym uderzeniem straty do Hiszpana, zajął leworęczny Amerykanin Brian Harman.

Teraz zwyciężył w swoim drugim w tym roku turnieju PGA TOUR, również z demolującą przewagą! Wygrana w FedEx St. Jude Classic, oprócz bagażu pewności siebie przed 118 US Open dała mu, po krótkiej siedmiotygodniowej przerwie, również powrót na pozycję No.1 na świecie, którą zajmował wcześniej przez 64 tygodnie!

Dustin rozpoczynał rundę finałową, dzieląc prowadzenie z innym Amerykaninem – Andrew Putnamem. Trafiając ze 154 metrów wprost do ostatniego dołka, zakończył dzień eaglem, magicznym wynikiem 66 i sześcioma uderzeniami przewagi nad Putnamem! Pole TPC Southwind w Memphis zwyczajnie nie wytrzymało konfrontacji z wracającym do wielkiej formy Mistrzem US Open.

Przyszedł czas na 118 US Open, turniej w którym mieszają się jego dobre oraz złe wspomnienia. Pierwsze chyba już wyparły te drugie. Po wygranej w Memphis, DJ może być piekielnie niebezpieczny w Shinnecock Hills Golf Club!

 

Napisała: Kasia Nieciak

 

* Artykuł opublikowany po raz pierwszy w sierpniu 2016 roku, na łamach magazynu Golf&Roll, uaktualniony, za zgodą redakcji G&R trafia na naszą stronę.

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający