Justin Thomas, CJ Cup @Nine Bridges, Wyspa Jeju, Korea Południowa, , 22.10. 2017. EPA/YONHAP. Dostawca: PAP/EPA.

The CJ Cup@Nine Bridges.

Rok temu na koreańskiej wyspie Jeju triumfował Justin Thomas, pokonując w dogrywce – Marca Leishmana. Teraz obaj panowie zmierzą się ponownie w rozgrywanym po raz drugi – CJ Cup@Nine Bridges. Fakt, że Australijczyk właśnie zwyciężył w Kuala Lumpur, a Amerykanin był tam piąty, tylko zaostrza apetyty na wspaniałą rywalizację.

***

Ubiegłoroczne zwycięstwo Justina Thomasa w CJ Cup@Nine Bridges, było jego trzecim triumfem, na przestrzeni dwunastu tygodni. W tym czasie zdołał z właściwą sobie lekkością, zostać zwycięzcą turnieju wielkoszlemowego, wznieść bardzo pokaźne, również w sensie dosłownym, trofeum – FedExCup i zaznaczyć swój wydatny wkład, w zdobyciu Presidents Cup przez drużynę USA, w stylu demolującym! Wgryźmy się jeszcze bardziej.

Justin grał wtedy tylko dziewięć, z ostatnich dwunastu tygodni. Wygrał wówczas: US PGA Championship, Dell Technologies Championship i CJ Cup. Na ostatnich 25 startów zwyciężał sześciokrotnie. Na pięć razy, kiedy prowadził po 54. dołkach, wygrywał czterokrotnie! Od początku sezonu 2014-2015 miał też więcej rund 63 lub lepszych niż ktokolwiek inny. W styczniu ubiegłego roku, podczas rozgrywanego na Hawajach Sony Open, jako najmłodszy gracz w historii  PGA Tour, zagrał notę marzeń 59, stając się dopiero siódmym graczem, który dokonał tej sztuki. Justin rozpoczął i zakończył wówczas swoją rundę eaglem, grając w międzyczasie miłe dla oka osiem birdie. Dzisiaj ma już na swoim koncie 9 zwycięstw PGA Tour! Nie najgorzej, jak na 25-latka!

Na drodze do ubiegłorocznego zwycięstwa Thomasa, podczas CJ Cup, rozgrywanego w Korei  na zjawiskowej, koreańskiej wyspie Jeju, próbował stanąć Australijczyk – Marc Leishman. Opór był dość zaciekły i wszystko zakończyło się dopiero na drugim dołku dogrywki, w której obserwowaliśmy mieszankę fenomenalnych i nieco mniej udanych uderzeń.

***

Leishman, który w marcu 2017, podczas Arnold Palmer Invitational, przełamał pięcioletnią posuchę i zwyciężył po raz drugi na PGA Tour, by potem dorzucić kolejne zwycięstwo podczas wrześniowego BMW Championship, grał dopiero w swojej drugiej dogrywce PGA Tour. Pierwszą z nich, aż trzyosobową,  przegrał podczas pamiętnego The Open w 2015 roku, gdzie ostatecznie triumfował Zach Johnson.

***

Na pierwszym dołku dogrywki, na cudownie malowniczym osiemnastym dołku, par 5, Leishman zdołał obronić par, mimo dzikiego zagrania z tee, które poleciało dość niekontrolowanie w prawo, kończąc swój lot tuż za niskim murkiem okalającym pole. Znany z bardzo szybkiej gry Thomas przeżywał katusze, w trakcie kiedy Marc, pod czujnym okiem sędziego, dobre kilkadziesiąt minut wychodził z opresji. Koniec końców, Justin  również zagrał tam par i gra ponownie wróciła na osiemnaste tee.

Tym razem obyło się bez szalonych drive’ów, ale Australijczyk dla odmiany utopił swoją piłkę, atakując green drugim uderzeniem. Thomas, nie namyślając się wiele wybrał opcję „no risk, no fun” i mimo, że w zaistniałej sytuacji mógł bezpiecznie zagrać przed wodę, zdecydował się na 219 – metrowy strzał bezpośrednio na green. Oczywiście nie jest to dla niego jakaś przerażająca odległość, jednak takie bezkompromisowe podejście na pewno może się podobać. Justin zagrał swój drugi strzał tuż przed green, grając za krótki putt na eagla i ostatecznie zdobywając na tym dołku birdie, przeciw bogeyowi Leishmana.

 

Thomas zdobył wtedy piąty tytuł w jednym roku kalendarzowym i wskoczył na pozycję numer 3 w Rankingu Światowym. Oprócz  pokaźnej nagrody finansowej, przygarnął również niezwykle oryginalne trofeum, będące oprócz niesamowitego pola, również znakiem firmowym tego turnieju. Owe trofeum to kwadratowa tablica umieszczona na symbolicznym moście. Na tablicy znajdują się wygrawerowane koreańskim alfabetem imiona wszystkich zawodników grających w turnieju, gdzie imię zwycięzcy muśnięte jest  warstwą najprawdziwszego złota!

***

W rozgrywanym w ubiegłym tygodniu, w Malezji turnieju CIMB Classic, aż pięcioma uderzeniami zwyciężył – Marc Leishman, podbijając do czterech licznik wygranych na PGA TOUR. W dodatku, solidny jak skała Australijczyk dokonał tego w naprawdę imponującym stylu, wykręcając w rundzie finałowej siedem uderzeń poniżej par! Tak się rozpędził, że zdołał również wyrównać rekord Justina Thomasa na Kuala Lumpur West Course z 2015 roku, opiewający na 26 uderzeń poniżej par! Ciekawie było już od samego początku, kiedy Marc trafił cztery birdie na pierwszych pięciu dołkach i zakończył pierwszą dziewiątkę w 31 uderzeniach.

 

Lider z pierwszego dnia – Bronson Burgoon zanotował w niedzielę 68 uderzeń, kończąc turniej na dzielonym drugim miejscu, razem z Emiliano Grillo i Chessonem Hadleyem. Shubhankar Sharma – będący częścią niedzielnej grupy finałowej, podobnie jak w marcowym WGC – Mexico Championship, również tym razem nie wytrzymał presji ostatniej rundy. 22-letni, super utalentowany Hindus, po zagraniu 72 uderzeń, zakończył turniej dopiero na dzielonej dziesiątej pozycji. Justin Thomas, który triumfował w Kuala Lumpur dwa razy z rzędu w 2015 i 2016 roku tym razem zakończył swoją batalię na pozycji T5, ze stratą sześciu uderzeń do zwycięzcy.

 

 

CIMB Classic zapoczątkował tzw. Azjatycki Swing – składający się z trzech turniejów PGA TOUR rozgrywanych na kontynencie azjatyckim. Po Malezji akcja przenosi się teraz do Korei, a potem  wędruje na World Golf Championships do Szanghaju.

***

Od czwartku rusza CJ Cup@Nine Bridges, rozgrywany na polu na którym rok temu znakomita większość zawodników grała po raz pierwszy dopiero podczas rund treningowych!

The Club at Nine Bridges w swojej ekskluzywności jest trochę taką koreańską wersją Augusta National Golf Club. Klub zlokalizowany jest na cudownie malowniczej, wulkanicznej wyspie Jeju, leżącej na południe od kontynentalnej części Korei. Jeju, ze względu na niesamowite widoki, czasami nazywana jest też koreańską Manui.

Ten ultra ekskluzywny klub, dopieszczony w każdym źdźble trawy, otwarty w zasadzie tylko dla swoich członków i ewentualnie dla ich gości, oferuje prawdziwie spektakularne widoki. Jak entuzjastycznie opisał to sam Chi Chi Rodriguez: „Nine Bridges to Taj Mahal golfa. Każdy dołek wygląda tam jak pocztówka.” Golf Digest w swoim prestiżowym rankingu klasyfikował Nine Bridges jako numer jeden w Korei, sześć razy z rzędu. Rok temu pole było na 79 miejscu wśród najlepszej setki pól golfowych na świecie! Z kolei Golf Magazine dawał  mu 41 pozycję.

Pole zaprojektowała renomowaną firma Golf Plan, pod wodzą Ronalda Freama i Davida Dale’a. Jego budowę ukończono w 2001 roku. Znajduje się na nim tak naprawdę w sumie tylko osiem mostów, a most dziewiąty jest metaforą mostu łączącego klub z jego członkami i gośćmi. Dziewięć Mostów to idealna kombinacja doskonałego pola golfowego z zapierającymi dech w piersi widokami.

 

***

Tradycyjnie na wyspie Jeju zobaczymy w akcji tylko 78. graczy. Oprócz Justina Thomasa i Marca Leishmana, zagrają tam między innymi gwiazdy paryskiego Ryder Cup – Ian Poulter, Paul Casey, Alex Noren, Tyrrell Hatton i Brooks Koepka, oraz: Ernie Els, Adam Scott, Jason Day, Hideki Matsuyama, Billy Horschel, Xander Schauffele, Si Woo Kim, Cameron Smith … Wystąpi piętnastu graczy z top 40 Official World Golf Ranking, a 22. zawodników zagra w trzecim turnieju z rzędu tegorocznego grafiku PGA TOUR.

Według PGA TOUR Power Rankings największymi faworytami do wygranej są …

***

Ze względu na spore różnice czasowe, turniej będziemy retransmitować, od czwartku do niedzieli, zawsze od godziny 19.30.

Komentują:

W czwartek i piątek: Jacek Person oraz debiutujący w nowej roli – snowboardzista, trzykrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich – Michał Ligocki!

 

Michal Ligocki. Halfpipe. Sochi 2014 Olympic Games. EPA/Jens Buettner. Dostawca: PAP/EPA.

 

W sobotę i niedzielę: Jacek Person & Mateusz Kniaginin.

 

 

Jeju, zapraszamy! 🌋

 

Napisała: Kasia Nieciak

GOLF NA ŚWIECIE
Partnerzy oficjalni

Partnerzy wspierający